Mój wewnętrzny bunt
Na czym polega bunt? Słownik języka polskiego podaje, iż jest to „protestacyjne często spontaniczne wystąpienie przeciwko władzy”. W praktyce, której doznałem to słowo brzmi zupełnie inaczej, co prawda ma wiele wspólnego ze słownikową regułką, ale wszystko zależy od interpretacji. Wiele osób uważa, że bunt młodzieży wynika z jej niedojrzałości, ze słabości. Zastanawiające, wszyscy ci ludzie, którzy słowa „zbuntowana młodzież” wymawiają z ironicznym uśmiechem i dymkiem pogardy nad głową, czy kiedykolwiek czuli się przytłoczeni? Zbyt dużo pracy, zbyt mało rozrywek, a jeśli nawet zażywają jakiejś to i tak we wspomnieniach jest ona tylko iluzją, czegoś, co nigdy nie zaszło. Zdarza się również, że korzystanie z rozrywek odbywa się instrumentalnie, tak jak myje się ręce przed obiadem, tak jak myje się zęby przed snem, robimy to, mimo, że po kilku minutach nie mamy pewności, że dana czynność została już przez nas wykonana. Czy dojrzały wiek pozwala ludziom na pogardę, dla młodszych od nas? Najwidoczniej tak. Dorośli mówią swoim dzieciom „dzieci i ryby głosu nie mają”, dorośli mówią swoim dzieciom „jesteś za młody”, dorośli mówią swoim dzieciom „za mało przeżyłeś”, dorośli mówią i mówią, i mówią... upewniają młodzież w przekonani, że nie ma prawa myśleć, nie ma prawa wypowiadać się na różne tematy, nie ma prawa... Co jest najgorsze w wieku, w którym jestem? Mam 17 lat (trzy miesiące do 18). Wydawałoby się mało, dużo? Wiek jest pojęciem względnym, to prawda zbyt małe doświadczenie prowadzi do zguby, ale czy doświadczenie to wszystko? Jak zdobywamy doświadczenie? Popełniając błędy, przeżywając jakieś zdarzenia, czując jakieś głębsze emocje. Tak, więc co jest najgorsze w wieku nastoletnim? Wrażenie, że możemy wszystko, że jesteśmy zdolni do wszystkiego. Tyle planów na przyszłość, marzeń. Wszystko w różowych kolorach. Przepełnieni weną twórczą, popędzani chęcią zostania kimś. Chcemy osiągnąć szczęście, tak jak każdy, ale wiemy, że na szczęście dla nas jeszcze nie czas, czekamy aż dorośniemy, żeby móc osiągnąć to, co chcemy. A chcemy wiele, chcemy przeżyć miłość, na która jeszcze jest za wcześnie, dlatego czekamy, z roku na rok czujemy, że ten czas, w którym uda nam się spotkać tą jedyna nadejdzie, pełni nadziei liczymy lata. Dlaczego liczmy lata zamiast zacząć szukać miłości już teraz? Bo przecież jesteśmy za młodzi by zbudować odpowiedzialny związek, bo musimy nabrać doświadczenia by móc kochać. Co jeszcze chcemy osiągnąć w przyszłości? Chcemy być kimś, mieć trochę pieniędzy. Jak to zdobyć? Chodzimy do szkoły, na każdej lekcji słuchamy, uczymy się, wiemy, że zaprowadzi to nas do sukcesu do pieniędzy, które pozwolą nam godnie żyć. Czego jeszcze byśmy chcieli? Szczęście, o tak to duże słowo składa się z kilku części, dwie pierwsze wymieniłem powyżej, trzecia to spełnienie. Spełnienie mamy nadzieję osiągnąć poprzez pracę, która będzie łączyła przyjemne z pożytecznym, da pieniądze i będziemy ją wykonywać z zapałem. Czwarty składnik to pokój ducha, który wywoływany jest przez, miłość, pieniądze, spełnienie. Czy wiecie już, co jest najgorsze w życiu 17-latka? Jeszcze nie? Najgorsze jest to, że posiadamy same perspektywy, nic konkretnego. Wizja przyszłości, która wygląda jak piękne kwiatki pod stertą łajna. Kwiatki to nasze idee, nasze marzenia, a łajno to nasze życie i to, co tak naprawdę jest nam pisane. Wszyscy wiemy doskonale, że szczęścia nie da się osiągnąć, miłości zaznają tylko nieliczni, a spełnienie i pieniądze to dwie różne rzeczy i nie chodzą one parami. Zapytam po raz trzeci, co jest takie złe w moim wieku? To, że mam związane ręce. Posiadam sny, wiem, że jestem w stanie je ziścić, ale nie wiem jak się do tego zabrać. Nie mam zielonego pojęcia, nikt nigdy nie powiedział mi jak osiągać to, co nieosiągalne, ale wiem, że zostałem stworzony do czegoś ważnego. Ale, do czego? Jestem pełen nadziei, która przytłaczana jest presją? Jaką presją? Szkoła, dom, ludzie wokół. Dalej nic nie rozumiesz? Szkoła, wymagania, wyścig szczurów, najbardziej nienawidzone miejsce, ale jedyna droga do urealnienia mojego snu. Dom, dziwne stany, raz wszyscy się rozumieją, innym razem nikt nie wie, o co drugiemu chodzi. Ludzie dookoła, wydawałoby się, że tu nie powinno być presji. Czy aby na pewno? Gdy patrzę na te piękne rozpromienione pary, idące ulicami myślę sobie, „kiedy przyjdzie mój czas?”, sam sobie odpowiadam „przyjdzie”. Patrzę dalej i w końcu mówię sobie dość czekania, ale nigdy nie robię nic by je przerwać. Drugim czynnikiem presingu otoczenia jest obowiązek należenia do jakiejś grupy, subkultury bądź też paczki przyjaciół, jeśli nigdzie nie należysz jesteś nikim. Presja, która mnie przygniata, nie tylko mnie, znam wiele osób, które czują podobnie, same sprzeczności, gra żywiołów w ludzkich umysłach. Pragnienia i świadomość, niespełnialności tychże pragnień. Myśli o jutrze, a co z teraźniejszością? Teraźniejszość jest przepełniona czekaniem, aż dorosnę, osiągnę coś, zdobędę to, o czym śnię. Teraz pozostaje mi tylko czekać. Czy lubisz czekać na coś, co nigdy nie przyjdzie, i ty o tym dobrze wiesz, ale mimo to czekasz, bo nie widzisz innej drogi? Ja nie lubię, dlatego nie lubię swojego wieku, ale czy za kilka lat będzie lepiej? Nie! Więc, o co chodzi w życiu? Skoro cały czas jesteśmy czymś zakłopotani, wątpimy? Dlaczego na początku tekstu mówiłem o buncie młodzieży? Wszyscy wiemy jak wygląda życie, wcale łatwe nie jest, ale, na czym ono polega, jaki jest jego sens itp. Każdy sam musi to odkryć. Ale najważniejsza jest chyba wolność, która jak wiemy jest tak samo mglista jak inne wielkie słowa. Co rozumiem przez wolność? Mianowicie, uważam, że moje życie jest tylko dla mnie, i ja mam prawo nim rozporządzać, ja mam prawo sprzeciwiać się systemowi poprzez totalne olewanie szkoły, mam prawo umilić sobie życie, mam prawo stracić całe dnie przed komputerem, mam prawo się napić, mam prawo chodzić w zimie bez czapki, mam prawo, bo żyję dla siebie. Tak, więc co jest najgorsze w posiadaniu 17 lat? To, że wiem, iż mam do wszystkiego, prawo, ale boje się to wykorzystać, a jeśli to wykorzystuję to czuję się przytłoczony, napiętnowany za to, że chciałem skosztować tego, do czego się urodziłem do przeżywania wolności. Moje życie od początku jest ograniczane, na tyle drastycznie, że czuję się źle, na tyle źle, że się buntuję, a dlaczego się buntuję? Bo mam na to siłę, bo jestem za młody by przywyknąć do tego, że życie jest gorzkie, bo od zaciskania zębów bolą mnie mięśnie szczeki. Dorośli przyzwyczaili się do przykrego smaku tego, co przeżywają, dlatego nie maja ochoty się buntować, nie maja na to siły, ale mają silę na to by wyśmiewać tych, którzy mają nadzieję na zmianę, kpią sobie z nich mówiąc „ah ta buntownicza młodzież”. Na czym polega mój bunt? Nie wiem, na czym, ale czuję, że się buntuję, przeciwko wszystkiemu dookoła, może nie widać tego po mnie, ale wewnętrznie ogłosiłem strajk generalny przeciwko światu, wszystkiemu, co nie pozwala mi żyć tak jak bym chciał, wszystkiemu, co powoduje frustrację i uczucie bezsilności, strajk, którego nie zakończę aż do śmierci, albo do momentu aż dorosnę.
P.S. O czym mówił art.? O niczym? O wolności? O młodzieńczym buncie? O uzasadnieniu dla buntu? Czy może o tym jak wygląda przeżywanie takowego buntowniczego stanu?