Analiza, part
VI
Oto i oczom waszym cnotliwym a światłym ukazała się kolejna część wiekopomnego dziełe skromnego sługi Ozzy'ego, Dela. Smaczniuchnego!
Władza i imiona apostołów
10. I
zwoławszy dwunastu uczniów swoich, dał im moc nad duchami nieczystymi, aby je
wypędzali i uzdrawiali wszelką chorobę i wszelką niemoc.
2 Dwunastu zaś
apostołów te są imiona: Pierwszy Szymon, którego zwią Piotrem i Andrzej brat
jego, Jakub, syn Zebedeusza i Jan, brat jego,
3 Filip i Bartłomiej, Tomasz i
Mateusz celnik, Jakub Alfeuszowy i Tadeusz,
4 Szymon Kananejczyk i Judasz
Iszkariot, który go też wydał.
- Ewangelista Łukasz nazywa Szymona
Kananejczyka, Szymonem Zelotą, co może doprowadzić nas do zastanowienia się, czy
Jezus rzeczywiście w ogóle się nie interesował polityką. Tekścik o oddawaniu
cesarzowi, co cesarskie, mógł być sprytnym wybiegiem, mającym na celu odsunięcia
od siebie podejrzeń o współpracę z rebeliantami. Ponadto od razu nasuwa się
pytanie: czemu herodianie pragnęli udowodnić Jezusowi podburzanie do buntu,
jeśli on w istocie chciał „tylko” zreformować judaizm?
Już nie wspominając,
że ewangelie były pisane długo po śmierci Jezusa, a wtedy narastały nastroje
antyżydowskie spowodowane buntem Izraela w 66 n. e. Sekta, której mistrz, zabity
za zdradę kraju i podżeganie do buntu oraz miała w swoich księgach zapisy
żydowsko-patriotyczne, niemal na pewno stała by się celem rzymskich ataków.
Dlatego ewangeliści nie mogli jawnie opublikować w swych historiach takich
treści. Gdy się człowiek naprawdę dobrze przyjrzy, może między wersami wyczytać
prawdę, ale do tego trzeba wiele samozaparcia oraz obiektywizmu. No i oczywiście
wiedzy.
Następnie Judasz Iszkariot. Większość teologów tłumaczy jego
przydomek jako mąż (‘isz’) z Kariotu, jednak możliwe jest, że pochodzi on od
sicarri – sztyletników. Ci skrajni fanatycy potrafili zabić człowieka za
jedzenie nie umytymi rękami, tudzież przeniesienie krzesła z jednego końca
pokoju w drugi podczas trwania szabatu. Bardzo często też przystępowali do
zelotów. Jeżeli jednak Judasz był sicarri, tedy czemu zabił Jezusa, który
przecież był upragnionym mesjaszem. Może w końcu doszedł do wniosku, że nim
jednak nie jest i postanowił go wykończyć? Czemu jednak tedy nie zrobił tego,
jak wszyscy z jego bractwo, a mianowicie nie zasztyletował Nazarejczyka? Pytania
bez odpowiedzi...
Mają ewangelizować Izrael w ubóstwie i
pokoju
5 Tych dwunastu posłał Jezus,
rozkazując im, mówiąc: Na drogę pogan nie zachodźcie, i do miast samarytańskich
nie wchodźcie;
6 ale raczej idźcie do owiec, które poginęły z domu Izraela.
7 Idąc zaś przepowiadajcie, mówiąc: że przybliżyło się królestwo niebieskie.
8 Niemocnych uzdrawiajcie, umarłych wskrzeszajcie, trędowatych
oczyszczajcie, czartów wyrzucajcie; darmo otrzymaliście, darmo dawajcie
9
Nie miejcie złota ani srebra, ani pieniędzy w trzosach swoich.
10 Ani torby
podróżnej, ani dwu sukien, ani butów, ani laski; albowiem godzien jest robotnik
strawy swojej.
11 Do któregokolwiek zaś miasta albo miasteczka wejdziecie,
pytajcie się, kto w nim jest godny i tam mieszkajcie, póki nie wyjdziecie.
12 A wchodząc w dom, pozdrawiajcie go, mówiąc: Pokój temu domowi.
13 I
jeśliby dom ów był godny, przyjdzie nań pokój wasz;. a jeśliby nie był godny,
pokój wasz wróci się o was.
14 I ktokolwiek by was nie przyjął, i nie
słuchał mów waszych, wychodząc precz z domu albo z miasta, otrząśnijcie proch z
nóg waszych.
15 Zaprawdę powiadam wam: Lżej będzie ziemi sodomskiej i
gomorskiej w dzień sądny, niż owemu miastu.
- Tutaj mamy piękny
przykład tego, że Jezus chciał(przynajmniej najpierw) „uzdrowić” synów Izraela.
Może dlatego, iż sparzył się kontaktów z Gerazeńczykami?
Mamy też kolejny
przykład jego powiązań z esseńczykami, którzy mieli swe posterunki we wszystkich
niemal miastach, i jeżeli jakiś mnich podróżował z jednego miasta do drugiego,
to nie brał nic (włącznie z jedzeniem, torbą podróżną czy ubraniem na zmianę)
prócz broni do walki z napastnikami. Wiedział on, iż w ośrodku esseńczyków w
danym mieście dostanie od swych braci wszystko, czego by tylko potrzebował.
Zapowiada prześladowania
16 Oto
ja was posyłam jak owce między wilki, bądźcie więc roztropni jak węże, a
niewinni jak gołębice.
17 Strzeżcie się zaś ludzi; albowiem będą was wydawać
przed Rady i w synagogach swoich będą was biczować.
18 I do namiestników i
do królów będziecie wodzeni dla mnie na świadectwo im i poganom.
19 A gdy
was wydadzą, nie myślcie, jak albo co byście mówić mieli; bo w owej godzinie
będzie wam dane, co byście mówili:
20 Albowiem nie wy jesteście, którzy
mówicie, ale Duch Ojca waszego, który mówi w was.
21 Wyda zaś brat brata na
śmierć i ojciec syna, i powstaną dzieci przeciw rodzicom, i o śmierć ich
przyprawiać będą.
22 I będziecie w nienawiści u wszystkich dla imienia mego.
Ale kto wytrwa aż do końca, ten będzie zbawiony.
23 A gdy was prześladować
będą w tym mieście, uciekajcie do drugiego. Zaprawdę powiadam wam, że nie
skończycie miast izraelskich, aż przyjdzie Syn Człowieczy.
- Ten
tekst można traktować w dwóch różnych kontekstach: politycznym i religijnym. W
kontekście politycznym można je traktować jako zapowiedź wielkiego buntu
Izraelitów przeciwko Rzymianom. W czasach Jezusa sytuacja nie była wcale tak
spokojna, jak ją przedstawiają je ewangelie. Co chwile wybuchały jakieś bunty,
zeloci walczyli z Rzymianami gdzie tylko mogli, esseńczycy wyczekiwali przyjścia
mesjaszy przepowiedzianych przez Mistrza Sprawiedliwości, a fanatyczni sicarri
mordowali ludzi, którzy ośmielili się złamać nawet najmniejszy przepis Tory, już
nie mówiąc o mordach dokonanych przez herodian na rozkaz swego ogarniętego
szaleństwem władcy. Wszędzie grasowali bandyci. Szerzyło się bezrobocie,
zwłaszcza po ukończeniu budowy ambitnych projektów Heroda Wielkiego. Jezus
przewidział, że za niedługo nadejdzie upragniona chwila wyswobodzenia, i
możliwie, że miał zamiar wziąć udział w rebelii, ale śmierć pokrzyżowała mu
trochę szyki. Później Paweł oraz teologowie Kościoła dopisali do jego słów
znaczenie mówiące o zbawieniu przez śmierć na krzyżu. Powstanie rzeczywiście
nastąpiło, ale skończyło się całkowitą klęską oraz zniszczeniem Jerozolimy w
roku 70 n. e. Taki sposób myślenia wyjaśnia fakt, iż Jezus powiedział, że
niektórzy, którzy stoją pośród słuchającego go tłumu, nie zginą, póki nie ujrzą
Królestwa Bożego (odrodzonego Izraela).
Z teologicznego punktu widzenia
Jezus mówi tu o Sądzie Ostatecznym i swoim ponownym przyjściu w chwale.
Naturalnie.
Uczeń i mistrz
24 Nie jest
uczeń nad mistrza, ani sługa nad pana swego.
25 Dosyć uczniowi, aby był jako
mistrz jego, a słudze jako Pan jego. Jeśli gospodarza Belzebubem nazwali, jakże
daleko więcej domowników jego?
26 A więc nie bójcie się ich; albowiem nie ma
nic skrytego, co by nie miało być odkryte; ani tajemnego, czego by wiedzieć nie
miano.
27 Co wam w ciemności mówię, powiadajcie na świetle, a co na ucho
słyszycie, przepowiadajcie na dachach.
26 I nie bójcie się tych, którzy
zabijają ciało, a duszy zabić nie mogą; ale raczej bójcie się tego, który i
duszę i ciało może zatracić w piekle.
- Tzn. kto? Demony(?), czy
ci, którzy gorszą(spaczają duszę) innych.
29 Czyż nie
sprzedają dwóch wróbli za miedziaka? I ani jeden z nich nie spadnie na ziemię
bez Ojca waszego?
30 A wasze włosy wszystkie na głowie są policzone.
31
Nie bójcie się tedy; lepsi jesteście wy niż wiele wróbli.
- I to
ma mnie pocieszyć, gdy w nocy na ulicy otoczy mnie banda skinów? Och, już czuję
ulgę! Ufff!
32 Każdy więc, który mnie wyzna przed
ludźmi, wyznam go i ja przed Ojcem moim; który jest w niebiosach.
33 Kto by
zaś zaparł się mnie przed ludźmi, zaprę się go i ja przed Ojcem moim, który jest
w niebiosach.
Nie pokój, ale wojnę ogłasza
34
Nie mniemajcie, że przyszedłem pokój zsyłać na ziemię. Nie przyszedłem zsyłać
pokoju, ale miecz.
- Niektórzy historycy przyczepiają się do tego
wyrażenia, twierdząc, że sugeruje ono, że Jezus podrywał ludzi do buntu (bardzo
nawet możliwe). Jednak nie zgadzałoby się to z jego poniższymi słowami...
35 Przyszedłem bowiem oddzielić człowieka od ojca swego i
córkę od matki swojej i synową od teściowej swojej.
36 I będą
nieprzyjaciółmi człowieka domownicy jego.
- Ten fragment wyjaśnia
znaczenie „miecza, a nie pokoju”. Jezus dostrzegał, iż środowisko i rodzina mogą
odwodzić pierwszych uczniów od jego nauki i dlatego mówił, że oddziela człowieka
od domowników jego.
Oczywiście mogłoby to być ukryty zew do wojny o wolność
Izraela, ukryty w formie niewinnej nauki.
37 Kto
miłuje ojca albo matkę więcej niż mnie, nie jest mnie godzien, a kto miłuje syna
albo córkę nade mnie, nie jest mnie godzien.
- Czas na kolejne
dywagacja metafizyczne: załóżmy tedy, że przychodzi do nas ktoś o wyglądzie
iście anielskim i mówi, że jest wysłannikiem Boga. Stwierdza on, że Bóg
postanowił go wystawić na próbę: ”Kogo bardziej miłujesz?” i każe ci zabić swoją
całą rodzinę w jego imię. Jeżeli tego nie zrobisz, okaże się, że miłujesz
bardziej ludzi niż Boga. Ale jaką masz pewność, że istota, z którą rozmawiasz,
jest rzeczywiście posłańcem boskim. Cielesność tu w końcu nie gra roli. A jeżeli
to tylko twoje urojenie? Albo jakiś zły duch (o ile takie coś, jak ‘zły duch’
istnieje)? Ten fragment ewangelii jest wielce szkodliwy w nieodpowiednich
rękach.
38 A kto nie bierze krzyża swego i nie
naśladuje mnie, nie jest mnie godzien.
39 Kto znalazł duszę swoją, straci
ją; a kto by utracił duszę swą dla mnie, znajdzie ją.
- Tu chodzi
Jezusowi o przyjmowanie zasad Boskich jako swoich i wypieranie się swojej
indywidualności na rzecz wiary (np. ja twierdzę, że zasada „oko za oko, ząb za
ząb” powinna nadal istnieć, ale wyrzekam się takiego osądu, ponieważ Jezus
nakazuje „nadstawić drugi policzek” – ale jak już wiemy, jest ograniczone grono
ludzi, którzy warci są nadstawienia drugiego policzka). Kto takie coś uczyni, po
śmierci będzie mógł ponownie przestrzegać swoich zasad. To będzie nagroda... Czy
aby na pewno? Czy aby na pewno ktoś, kto zrozumie naturę dobra, jego sens i
znaczenie, czy taki ktoś mógłby jeszcze wrócić do swoich dawnych wartości?
Szczerze wątpię.
40 Kto was przyjmuje, mnie przyjmuje,
a kto mnie przyjmuje, przyjmuje tego, który mnie posłał.
41 Kto przyjmuje
proroka w imię proroka, otrzyma zapłatę proroka, i kto przyjmuje sprawiedliwego
w imię sprawiedliwego, otrzyma zapłatę sprawiedliwego.
42 A ktokolwiek by
dał się napić jednemu z tych najmniejszych kubek zimnej wody, tylko w imię
ucznia, zaprawdę powiadam wam, nie straci zapłaty swojej.
11. I stało się, gdy Jezus skończył przykazywać dwunastu uczniom
swoim, odszedł stamtąd, aby uczyć i przepowiadać w miastach ich.
2 Jan zaś,
gdy usłyszał w więzieniu o dziełach Chrystusa, posławszy dwóch uczniów swoich,
3 rzekł mu: Tyś jest, który ma przyjść, czyli innego czekamy?
4 A
odpowiadając Jezus, rzekł im: Idźcie, donieście Janowi, coście słyszeli i
widzieli:
5 „Ślepi widzą,” chromi chodzą, trędowaci bywają oczyszczeni,
głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim ewangelię opowiadają.
6 A
błogosławiony jest, który się ze mnie nie zgorszy.
7 Gdy zaś oni odchodzili,
począł Jezus mówić do rzesz o Janie: Coście wyszli na pustynię widzieć? Trzcinę
chwiejącą się od wiatru?
8 Ale coście wyszli widzieć? Człowieka w miękkie
szaty obleczonego? Oto ci, co w miękkie szaty się ubierają, w domach królewskich
są.
9 Ale coście wyszli widzieć? Proroka? Zaiste powiadam wam: I więcej niż
proroka.
10 Ten jest bowiem, o którym napisano: „Oto ja posyłam Anioła mego
przed obliczem twoim, który zgotuje drogę twą przed tobą.”
11 Zaprawdę
powiadam wam: Nie powstał między narodzonymi z niewiast większy nad Jana
Chrzciciela, lecz który jest mniejszy w królestwie niebieskim, większy jest, niż
on.
12 A od dni Jana Chrzciciela aż dotąd, królestwo niebieskie gwałt cierpi
i gwałtownicy je porywają.
13 Gdyż wszyscy prorocy i Zakon aż do Jana
prorokowali.
14 A jeśli chcecie przyjąć, on jest Eliaszem, który ma przyjść.
15 Kto ma uszy ku słuchaniu, niechaj słucha.
- Jest on
korzeniem z rodu Lewiego. Właśnie tak.
Biada niewiernym
16 Komu zaś
przyrównam to plemię? Podobne jest chłopiętom siedzącym na rynku, które wołając
do rówieśników,
17 mówią: Śpiewaliśmy wam, a nie tańczyliście, zawodziliśmy,
a nie płakaliście.
18 Albowiem przyszedł Jan nie jedząc ani nie pijąc, i
powiadają: Czarta ma.
19 Przyszedł Syn Człowieczy, jedząc i pijąc i mówią:
Oto człowiek obżartuch i pijak, przyjaciel celników i grzeszników. I
usprawiedliwiona jest mądrość od synów swoich.
20 Wtedy począł wymawiać
miastom, w których stało się bardzo wiele cudów jego, że nie czyniły
pokuty.
Biada zatwardziałym
21 Biada
tobie Korozain! Biada tobie Betsaido! Gdyby bowiem w Tyrze i w Sydonie stały się
były cuda, które stały się u was, dawno by były czyniły pokutę we włosiennicy i
w popiele.
22 Wszakże powiadam wam: lżej będzie Tyrowi i Sydonowi w dzień
sądu, niźli wam.
23 A ty Kafarnaum czyż się aż do nieba wyniesiesz? Aż do
piekła zstąpisz, bo gdyby się były w Sodomie stały cuda, które się działy w
tobie, byłaby się może ostała aż do tego dnia.
24 Wszakże powiadam wam: Iż
znośniej będzie ziemi sodomitów w dzień sądu, aniżeli tobie.
A błogosławieni wierzący
25
Wówczas odpowiadając Jezus, rzekł: Wyznaję tobie, Ojcze, Panie nieba i ziemi,
żeś te rzeczy zakrył przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je maluczkim.
26 Tak Ojcze, ponieważ tak spodobało się tobie.
27 Wszystko dane mi jest
od Ojca mego. I nikt nie zna Syna tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn
i ten, komu by Syn chciał objawić.
28 Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy
pracujecie i jesteście obciążeni, a Ja was ochłodzę.
29 Weźmijcie jarzmo
moje na się, a uczcie się ode mnie, żem jest cichy i pokornego serca, a
znajdziecie odpoczynek duszom waszym.
30 Albowiem jarzmo moje słodkie jest,
a brzemię moje lekkie.
- Niektórzy twierdzą, że brzemię Jezusa
jest w rzeczywistości bardzo ciężkie i nie warto go dźwigać, ale jest tak tylko
z pozoru. Z powodu trzech rzeczy jarzmo Jezusowe jest przyjemne:
Po
pierwsze: w skład tego jarzma wchodzi moc, a trudno wyobrazić sobie wspanialszą
nagrodę. Tylko trochę gorzej z jej zdobyciem.
Po drugie: nowy poziom
„wolności od” zapewniony właśnie dzięki takiej jezusowej mocy.
Po trzecie:
Świadomość, że jest się „dzieckiem bożym”, że posiada się z Bogiem ogromny,
prywatny kontakt na pewno jest, hmmm, inspirująca i dodająca otuchy.
Tak,
ale aby się przekonać, czy powyższa teoria jest prawdziwa, należałoby osiągnąć
ów stan dziecka bożego, a to udało się dotąd tylko Jezusowi.
Spór o szabat
12. Wówczas szedł
Jezus w szabat przez zboża, a uczniowie jego będąc głodni, poczęli rwać kłosy i
jeść. Faryzeusze zaś ujrzawszy, rzekli mu: Oto uczniowie twoi czynią, czego się
nie godzi czynić w szabat.
3 Lecz on im powiedział: Nie czytaliście, co
uczynił Dawid, kiedy łaknął, i ci, którzy z nim byli?
4 Jak wszedł do domu
Bożego i jadł chleb pokładny, którego mu się nie godziło jeść, ani tym, którzy z
nim byli, tylko samym kapłanom?
5 Alboście nie czytali w Zakonie, że w
szabaty kapłani w świątyni gwałcą szabat, a są bez winy.
6 Ale mówię wam, że
tu jest większy niż świątynia.
7 Gdybyście zaś wiedzieli, co znaczy:
„Miłosierdzia chcę, a nie ofiary,” nigdy byście nie byli potępili niewinnych.
8 Albowiem Panem jest Syn Człowieczy i szabatu.
- Jezus niby
głosi, że Stary Zakon może obowiązywać, ale sam go łamie, stosując się do
zasady: „wlewajcie młode wino do nowych bukłaków...”(czyli do omówionej powyżej
etyki sytuacyjnej). Stałe prawa moralne nie istnieją. Wszystko jest relatywne.(w
pozytywnym tego słowa znaczeniu, tj. zależy od celu, efektu zamierzonego,
przebiegu, efektu ubocznego o skuteczności)
Uzdrowienie człowieka z uschłą ręką
9 A gdy odszedł stamtąd, przyszedł do ich synagogi.
10 A oto
człowiek mający uschłą rękę; i pytali go, mówiąc: Czy godzi się w szabaty
uzdrawiać, aby go oskarżyli.
11 On zaś rzekł im: Który z was człowiek,
jeśliby miał owcę jedną, a ona wpadłaby w dół w szabat, czyż jej nie weźmie i
nie podniesie?
12 O ileż więcej wart jest człowiek niż owca? Przeto godzi
się w szabaty dobrze czynić.
13 Wtedy rzekł człowiekowi: Wyciągnij rękę
twoją. I wyciągnął, i przywrócona jest do zdrowia jako druga.
14 Faryzeusze
zaś wyszedłszy, naradzali się przeciw niemu, jakby go stracić.
-
Ten problem już nie dotyka żadnych chrześcijan w naszych czasach, ponieważ Paweł
(w Liście do Rzymian) twierdził, rzecz jasna błędnie, że Jezus zwolnił nas przez
swą śmierć na krzyżu od obowiązków wobec Zakonu, a Kościół, chcąc zdobyć jak
najwięcej wyznawców, przyjął tą zasadę. Jednak jak widać, problem istnieje. W
sobotę nie powinno się pracować, ale za to można czynić coś, co ma dobro na
celu(a wg czystego sytuacjonizmu – dla dobra człowieka każdy ma prawo do
odpoczynku, jakikolwiek by on nie był. Każdy, bez wyjątku się męczy i należy mu
się chwila na zaczerpnięcie tchu).
c. d. n.
Del
PS: Jeśli was zainteresowała dalsza część komentarza i
nie macie ochoty czekać do następnego miesiąca, to napiszcie do
Eddiego(eddi@o2.pl) - gość był tak uprzejmy, że postanowił udostępniać pełną
wersję przez email (Big thx!!! Oby Ozzy obdarzył Cię supernautycznymi
mocami!!!). Trzeba go tylko grzeczniuchno poprosić, ew. złożyć mu ofiarę z
tysiąca wołów, a na pewno prześle wam wersję full.