Dane
słowo...
„Słowo
jest jak zobowiązanie
Słowo
to jedenaste przykazanie”
Fragment
z kawałka „Jedenaste przykazanie” grupy H.D.S.
Czym
w dzisiejszych czasach jest „danie komuś słowa”? Mogłoby się wydawać,
że niczym bądź kroplą w morzu dziwnych zbiegów okoliczności.
Jak inaczej można nazwać „wojnę propagandową” partii? Obiecują,
obiecują, a później i tak z tego nic nie ma bo... zupa była za słona i łyżki
nie te. Obłudnicy. Dali słowo – zaprzysięgali, że będzie dobrze, a
teraz...szkoda gadać. To jest właśnie złamanie jedenastego przykazania! Brak
szacunku dla tych którzy uwierzyli. Naiwniacy? Nie. Oni przecież tylko chcieli
mieć lepiej, a oszuści wykiwali ich kolorowymi plakatami i pięknym
wazeliniarstwem.
Czy tylko rządzący stają się Judaszami? Ileż to razy daliśmy słowo,
a później jakoś o tym zapomnieliśmy? Nie ma chyba człowieka któremu nie
zdarzyłoby się załamać jakiegoś zobowiązania – choćby najmniejszego. To
jeszcze nie tragedia w porównaniu z oszustwami na skalę krajową czy też –
o zgrozo – światową!
Włodzimierz Lenin by szerzyć swoją propagandę, obłudę, zmniejszył
analfabetyzm w Rosji Radzieckiej z 90% do !!! 10% !!! by Rosjanie mogli czytać
jego przemówienia w których obiecywał krainę mlekiem i miodem płynącą. My
nie mamy tego problemu, analfabetyzm 90-cio procentowy nam nie grozi (chociaż),
ale często chciałoby się być nie czytatym ani nie pisatym żeby nie móc
rozumieć tego co głoszą napisy na kolorowych afiszach.
Może
by tak jeszcze jedną małą reformę? Malutką. Przecież i tak nic nie zmieni
w nasz... pardon w ICH życiu. Ja wszystko załatwię, wcisnę im kit na mównicy,
że to będzie świetne rozwiązanie, że marcepany z nieba polecą – bo polecą
tylko, że nam!
Wielu
z Was tak lub podobnie wyobraża sobie rozmowę posła przed ogłoszeniem nowej
reformy – nowej katorgi, dla społeczeństwa skazanego na odczuwanie późniejszych
jej efektów. Jeżeli już ów gość w garniaku i krawacie wystrojony jak woźny
w dzień nauczyciela zobowiązuje się, że będziemy mieli te upragnione
marcepany to niech one będą - choćby jakimś tam kosztem - ale niech będą U
NAS, a nie U NICH! Po co nam te reformy jak nie będziemy nic z nich mieli.
Na koniec tegoż artykułu stawiam sobie pytanie czy istnieje jeszcze
takie coś jak ZOBOWIĄZANIE? Może jeszcze się odmieni i będziemy mogli
cieszyć się zaufaniem u wszystkich gdyż będziemy dotrzymywać słowa tak jak
oni dotrzymują swojego!
Czasem spotykam się z ludźmi którym mogę bezgranicznie ufać i wiem,
że gdy się do czegoś zobowiązują, zawsze dotrzymają słowa. Takim właśnie
jak oni cześć i chwała niech będzie!
Mam cichą nadzieję, że tekst się Wam podobał. Czekam na maile: ultima@irc.pl i zapraszam do konwersacji.
..::
++ ULTiMA ++ ::..
++
My room is my castle! ++