|
Ci, którzy
interesują się żywotami wybitnych jednostek takich jak ja mogli dotrzeć w
jakiś sposób do tego, że miejscem mego zamieszkania jest Zabrze. Ci,
którzy zaniedbali sobie zdobywanie informacji o mnie (jak śmieli?)
dowiedzieli się tego właśnie teraz. Niestety, nie dane mi było zamieszkać
w samym centrum mego big city. Mieszkanie me usytuowione jest na
wspaniałym zadupiu przez autochtonów zwanym Makoszowami. Niestety, na
Makoszowach nawet ze świecą próżno szukać liceum a i gimnazjum tamtejsze
prezentuje poziom niezbyt wysoki, od kilku więc lat zmuszonym po światłość
i wiedzę wędrować co dzień do samego centrum naszego zacnego
miasta. Nie myślcie
sobie, drodzy czytelnicy, że drogę tę odbywam pieszo. Co to, to nie.
Miasto nasze, jako się rzekło, jest metropolią rozwiniętą, istnieje więc u
nas coś takiego jak sieć autobusowo -tramwajowa. Te dwa środki lokomocji
prezentują zupełnie różne wartości, różne mają wady i zalety, w tym arcie
postanowiłem opisać jeno drugi ze środków komunikacji, czyli tramwaj. Jest
on bowiem wyznacznikiem miastowości. Na wiosce jakowejś tramwaju nie
uświadczysz, drogi kolego. Autobus to co innego, każden przedstawiciel
pospólstwa może do niego wsiąść i czuć się jak u siebie. By pewnie czuć
się w tramwaju trzeba być dumnym mieszczuchem. Owa miastowość tramwajów
jest zresztą koronnym argumentem w dyskusjach nad wyższością mej dzielnicy
nad innymi. Kiedy jakiś przedstawiciel Pawłowa czy Kończyc śmie wywyższać
sie i naśmiewać z mych wspaniałych Makoszów przypominam mu z uśmiechem, że
do mej dzielnicy dojeżdżają tak wspaniałe wehikuły jak tramwaje, których
szukanie na Pawłowie czy Kończycach ma taki sam sens, jak poszukiwanie
żywych dinozaurów.1 Jest też inny powód opisywanie właśnie
tramwajów, wszak jest to element odwiecznych dylematów człowieka, jego
dociekań prawdy. Nie raz i nie dwa tramwaj pełnił ważną funkcję w teoriach
filozoficznych. Przypomnijmy tylko jedno pytanie: "Czy olej tłoczy się w
tramwajach?" Skoro
wyjaśniliśmy już sobie dlaczego pisać będę o tramwajach wspomnieć muszę o
jednej zagadce, która intrygowała mnie od dzieciństwa. Jest to odgłos
jakiegoś bliżej niezidentyfikowanego osobnika oznajmiający nazwę
następnego przystanku oraz różne inne przydatne informacje. Odgłosy w
stulu: "Uwaga, odjazd", "Następny przystanek: Zabrze Makoszowy Kopalnia",
"Koniec trasy", "Awaria, proszę o opuszczenie pojazdu" wpisały się już na
stałe w kanon miejskiego folkloru. Wryły się w czułe serca takich
sentymentalistów jak ja. Od dziecka zastanawiałem się, jak udało się
stworzyć tak nienaturalnie mechaniczny głos jak ten od informacji.
Początkowo myślałem, że zrobiono to za pomocą SynTalka czy innego programu
tego typu, ale dopiero po długich godzinach rozmyślań przed napisaniem
tego artyukułu doszedłem do genialnego w swej prostocie wniosku, że są to
króciótkie oddzielne fragmenty łączone ze sobą w zależności pd potrzeb.
Patrząc na mą tezę czuję się dumny, że mogłem wymyślić coś tak
mądrego. Kolejnym
punktem mego wywodu nad wspaniałością tramwajów jest zauważenie
pozytywnych elementów w cechach powszechnie uznawanych za negatywne.
Wszyscy którzy mieli niewątpliwą przyjemność przejażdżki tramwajem wiedzą
o dwóch pozornie denerwujących cechach: po pierwsze jest w nich cholernie
zimno, zwłaszcza w okresie od listopada do lutego. Motorniczy jakoby bali
się przegrzać pasażerów i takie urządzenia jak ogrzewanie używają w
stopniu znikomym. Jest jednak jedna pozytywna cecha takiego oszczędnego
zachowania tramwajarzy odczuwalna zwłaszcza dla osób posiadających jak ja
okulary. My, okluarnicy, wiemy, co dzieje się zimą po wejściu do ciepłego
pomieszczenia (lub np. ciepłego i w dodatku pełnego autobusu) -okulary
parują! Jest to niebywale wkurzająca właściwość tego przyrządu
wspomagającego mnie w trudnym procesie oglądania naszego pięknego świata.
Dzięki nie stosowaniu klimatyzacji okulary nie parują, przez co mogę
podziwiać piękno wnętrza mego ukochanego środka komunikacji
miejskiej2. Poza tym -drodzy malkontenci! Rzesze sportowców
płacą słone pieniądze żeby tylko wejść do pomieszczenia o jak najniższej
temperaturze! Wy macie to za darmo! Cieszcie się, zamiast cały czas
narzekać, bo minie jakiś czas, a za takie luksusy też będziecie zmuszeni
płacić3. Kolejnym trochę irytującym szczegółem funkcjonowania
tramwaju jest to, że strasznie szarpie i to nie tylko na zakrętach, ale
też podczas jazdy po odcinkach prostych jak niektórzy nasi politycy. Ale
zastanówcie się chwilę -cóż mógłbyś zrobić siedząc nad ranem w miękkim
siedzeniu jadąc w tramwaju który nie trząsł by się? Usnąłbyś czytelniku
niechybnie. Mógłbyś przegapić swą stację, a nawet zostać okradziony!
Koszmarnie niewygodne i twarde krzesła (któż skonstruował to narzędzie
tortur?) oraz szarpany styl jazdy skutecznie chronią nas przed oddaniem
się w ramiona
Morfeusza. Takie są
oto zalety jazdy tramwajami. Mam nadzieję, że przekonałem was do tego
środka lokomocji, bo bez tak wspaniałych doświadczeń życie byłoby dużo
bardziej nudne. Czytelniku! Wstań od komputera i pobiegnij na najbliższyn
przystanek tramwajowy! Niezapomniana przygoda czeka na ciebie! Nie strać
tej szansy!
1-a może zrobiłby jakiś znany reżyser film
fantastyczny o tym, jak na Pawłów zajeżdża tramwaj? Czegoś gorszego jak
"Wiedźmin" raczej nie zrobimy, a film takowy może wszak osiągnąć
sukces 2-mą ulubioną rozrywką jest siadanie na pierwszym
siedzeniu w lewym rzędzie i czytanie regulaminu. Niestety, jest to miejsce
dla inwalidy i często jestem zmuszony do kłótni z krzykliwą babą, która
opieprzyła mnie nawet jak za pierwszym razem ustąpiłem jej miejsca, od
tego czasu nie wstaję, niech se stoi, wredne
babsko 3-oczywista jako pasażerowie zmuszeni jesteśmy do
kupowania tak zwanych biletów. Jednak z autopsji wiem, że i tak duża część
jeżdżących ma w nosie ów obowiązek
Kefir
Wszystkie błędy, tak stylistyczne, jak i merytoryczne są
zamierzone, za wyjątkiem tych, które nie są zamierzone.
Tekst pisany w dniu
19.11.2003r. |