Och, jak tu źle

         Jest źle. Ba, jest bardzo źle. Nie zawacham się nawet stwierdzić, że jest tragicznie. Niby mieszkam w trzypokojowym mieszkaniu wraz z kuchnią i łazienką, ale tak blisko torów kolejowych i na klatce schodowej brudno, no i ta wielka płyta, wiadomo... Niby mam nowy telewizor, ale ile ja sobie rzeczy musiałem odmówić... Niby mam komputer, ale co mi z takiego rzęcha, nawet gry sprzed roku nie chodzą... Niby mam co jeść, ale chciałoby się coś lepszego... Niby mam nowe ciuchy, ale to z targu, nic oryginalnego... A na domiar złego tramwaje się spóźniają... Ja to mam w życiu, kurna, pecha.
         Takie mogę wyciągnąć wnioski po kilku latach wysłuchiwania lamentów i skarg na obecną sytuację w naszym kraju. Gdyby posłuchać Polaków nie znając naszej rzeczywistości, to oczom ukazuje się państwo niemalże trzeciego świata1, gdzie każdy człowiek oprócz brudnych świń z rządu je korę z drzew, ewentualnie grzebie po śmietnikach2, gdzie nikt nie ma nic wartościowego i że wyrwanie się z tego kraju jest koniecznym do spełnienia warunkiem wydostania się z sieci dziadostwa i nędzy.
         Co do wstępu -wiem, że są ludzie, którzy nie mają tyle szczęścia co ja. Wiem też jednak, że są ludzie mający go więcej i wcale nie ma ich tak mało, jak niektórzy sądzą. Dlaczego ludzie w naszym kraju mają dziwną tendencję, do zauważania tylko złych aspektów naszego życia? Czyż zamiast narzekać na to, że nie urodziło się w Niemczech, Wielkiej Brytanii czy USA nie możemy choć raz zauważyć, że w tej naszej Polsce nie jest wcale tak źle? Nie chodzi mi tu o Koreę, Bangladesz czy inne dalekie i egzotyczne państwa, ale o kraje leżące tuż przy nas. Na przykład Rosję, Ukrainę, czy najbardziej chyba Białoruś. Ba, nawet na kraje wydawałoby się lepiej rozwinięte od nas -w Grecji dużo jest jeszcze wiosek, gdzie nie ma nawet prądu! Ci, którzy mówią o nierównościach majątkowych w naszym kraju, niech spojrzą na Rosję -zwykli ludzie żyją najczęściej bardzo biednie (zwłaszcza na wsiach), a pieniądze mają tylko czołowi biznesmeni i gangsterzy3.
         Nie ma się co oszukiwać -nie jesteśmy krajem najbogatszym, mamy za premiera pana Millera, dużo ludzi nie ma pracy, ci, którzy mają pracę też zarabiają często bardzo mało. Ale też nie przesadzajmy -w każdym, nawet najbogatszym kraju żyją ludzie biedni, w każdym kraju są politycy tacy jak u nas, w każdym kraju istnieje bezrobocie (no może w Korei Płn. nie ma, ale wszak to raj4), w każdym kraju ludzie są niezadowoleni z zarobków. W naszych głowach wciąż kołacze się wyobrażenie mitycznego wręcz "Zachou" -miejsca powszechnego szczęścia, gdzie pieniądze rosną na drzewach, każdy ma duży dom z sadem takich drzewek, kilka samochodów, gdzie praca jest niemęcząca, a wynagrodzenie ogromne i tylko my, biedni Polacy, musimy się w tej naszej biedniutkiej Polsce męczyć. Mimo tylu lat mit utrzymuje się nie tracąc na sile. Dlaczego tak się dzieje? Czy po prostu nie chce nam się nic robić i chcemy zrzucić odpowiedzialność za nasze niepowodzenia na miejsce, w którym się urodziliśmy? Przecież i w Polsce są ludzie, którym się udało. Dlaczego takimi ludźmi nie mielibyśmy być my? Bo nie możemy? Nie! Odpowiedź brzmi: bo nam się nie chce.
         Na zakończenie arta, jako jego puentę, przedstawiam fragment powieści "Autostopem przez galaktykę" Douglasa Adamsa:
Na dalekich peryferiach Galaktyki [...] świeci mizerne żółte słońce.
Wokół niego [...] krąży nieważna, mała niebieskozielona planeta, zamieszkania przez pochodzące od małp biofromy -tak zadziwiająco prymitywne, że uważają zegarki elektroniczne za kapitalny wynalazek.
Planeta ta ma [...] pewien problem -większość mieszkających na niej ludzi jest nieszczęśliwa. Przedstawiono różne propozycje, jak temu zaradzić, ale przeważały pomysły dotyczące modyfikacji obiegu zielonych kawałków papieru, co było o tyle zdumiewające, że przecież nie zielone papierki były nieszczęśliwe.
Tak więc problem nie znikał. Szerzyła się miernota i ubóstwo, dziadowali nawet ci, którzy mieli elektroniczne zegarki.


1-albo i gorzej, wszak pastwa trzeciego świata to państwa ROZWIJAJĄCE SIĘ, więc może już jesteśmy czwarty świat?
2-tylko kto wyrzucił tam coś wartościowego, jak wszyscy dziadują?
3-chociaż to i tak na jedno wychodzi
4-propagandowa nazwa Korei Płn. to Koreański Ludowy Raj Robotników czy coś w tym stylu

Kefir

http://www.kefir.zone.prv.pl/
http://republika.pl/robakfx/down/

Wszystkie błędy, tak stylistyczne, jak i merytoryczne są zamierzone, za wyjątkiem tych, które nie są zamierzone.

Tekst pisany w dniach 21.11. -22.11.2003r.