pan_T.A.Rej
Radosny dzień
Jeszcze tylko przedpokój i sprzątanie skończone - Anula pociągnęła niewiele
lżejszy od siebie odkurzacz. Jak mamusia wróci z pracy, to może nie będzie
krzyczała, że w domu jest bałagan. A dzisiaj Anula postarała się wyjątkowo
dokładnie. Nie to, żeby zazwyczaj sprzątała "po łebkach" ale dziś jest specjalny
dzień - kończy dziewięć lat. Taki radosny dzień. Tylko ta Marlena - Srailena
śmiała się z niej, że co to za urodziny bez cukierków w szkole i przyjęcia
w domu. Ale ta głupia Marlena zawsze się z niej śmieje. A to, że zeszyty
ma obłożone w zwyczajny, szary papier. A to znów, że nie nosi drugiego śniadania.
Albo, że jest "obciachowo" ubrana. Tatuś obiecał, że po pensji kupi Anuli
fajną bluzkę. Może to będzie dzisiaj - uśmiechnęła się do swoich myśli. Tylko,
żeby nie poszedł po pracy z kolegami na piwko. Bo jak znowu wróci pijany,
to rodzice będą na siebie tak strasznie krzyczeć. A potem skupi się wszystko
na Anuli. Mamusia zacznie ją szarpać i wrzeszczeć, że to przez nią ma takie
przesrane życie. Kiedy Anula się rozpłacze, to tatuś będzie się darł, że
jest wykapaną mamuśką. Że on sobie żyły dla nich wypruwa, a w domu ma tylko
płacz i wrzaski.
Ale nie dzisiaj - Anula odgoniła złe myśli - dziś jest dla niej taki
radosny dzień. Może nawet będzie tort - rozmarzyła się... Gdzieś z dalekiej
przeszłości wyłoniło się wspomnienie tortu z pięcioma świeczkami. Ale wtedy
była z nimi babcia. A teraz... Mamusia mówi, że babcia jest w niebie. Szkoda,
bo była jej prawdziwym przyjacielem. Tak samo, jak Chomiś. Chomiś był wesolutkim,
słodziutkim chomikiem. Kiedy była sama w domu, wyjmowała go z klatki i bawiła
się z nim. Uwielbiała go głaskać i przytulać policzek do milutkiego futerka.
Szkoda tylko, że musiał siedzieć w klatce. Ale mamusia mówiła, że ledwie
toleruje tego szczura w domu. A jeszcze sprzątać po nim sierść, to już ponad
jej siły. Raz Anula zapomniała zamknąć Chomisia w klatce przed powrotem rodziców.
Ten pociął swoimi ostrymi ząbkami jakąś ważną gazetę i tatuś strasznie się
zdenerwował. Roztrzaskał Chomisia o ścianę a potem wrzucił go do ubikacji
i spuścił wodę. Anula wtedy aż się rozchorowała od płaczu.
Może dzisiaj dostanie jakieś zwierzątko. Ostatnio była taka grzeczna.
Nawet nie wchodziła do dużego pokoju, jak leciał w telewizji ulubiany serial
mamusi. Nie chciała jej przeszkadzać. W końcu - jak mówi mamusia - jej też
się od życia coś należy.
Tak bardzo chciałaby dostać jakieś zwierzątko. Jakiegoś przyjaciela. Kogoś,
do kogo mogłaby się przytulić, kto by na nią nie krzyczał. I nie naśmiewałby
się z niej, jak koleżanki w szkole.
No, sprzątanie skończone - oceniła czystość. Podłogi lśnią, dywany takie
puszyste, jakby były nowe. Mamusia nie powinna dziś na nią krzyczeć. Teraz
można się pobawić. Raz, u Magdy, widziała prawdziwą Barbie. Ale Magda ma
nawet swój telewizor. I książki z bajkami. Anula tak chciałaby mieć książki.
Tylko mamusia mówi, że na książkach zbiera się kurz i przez to brzydko wyglądają
na półkach. Za to Anula ma swoją Przytulankę, Misia i Kizię. Kiedyś miała
jeszcze Maleństwo, ale odpadło mu oczko i mamusia je wyrzuciła, bo bez oka
było takie nieestetyczne i wprowadzało bałagan w szafce.
- Pobawimy się w wycieczkę do parku - mówi do swoich zabawek. Raz, z
babcią, była w parku. Pamięta promienie słońca prześwitujące przez zieleń
drzew, huśtawki, ślizgawki. I radość. Była wtedy taka szczęśliwa. Ale dziś
też jest taki radosny dzień.
- Albo nie, pobawimy się w dom. Kizia będzie mamusią, Misio - tatusiem,
a Przytulanka - dzieckiem. A może - wybiegła myślami w przód - a może, jak
wrócą rodzice, to siądzie między nimi i powie, że już jest duża i mogłaby
wyręczyć mamusię w gotowaniu. Przecież taka zmęczona wraca z pracy...
Rozmyślania przerwał zgrzyt klucza w zamku. Anula mimowolnie się skuliła.
Ale zaraz pełna dziecięcej radości i ufności, wybiegła do przedpokoju, do
mamusi.
- Widzę, że się postarałaś. A ja mam dla ciebie prez... A co te zabawki,
te... Te rupiecie robią na podłodze? Ty flejtuchu! Ty niewdzięczny bachorze!
Kiedy później - płacząc - Anula siedziała pod stołem w swoim pokoju,
już nawet w myślach nie powtarzała:
- Nie bij mnie, proszę. Mamusiu, proszę, nie bij mnie już. Przecież dziś
taki radosny dzień...