NIE CZYTAJCIE JEŚLI CHCECIE JEŚĆ COKOLWIEK ZE SMAKIEM
<<<JEDZONKO ZAWSZE SMACZNE I ZDROWE>>>
Czy nie zastanawialo Was nigdy jaką karierę przebywa mięsko mielone, które
jecie, bądź też czy chlebek, który wchłonęliście na kolacyjkę nie był
przypadkiem z domieszką czegoś obcego i niepożądanego? Po przeczytaniu poniższego
arta żarełko stanie wam w gardle, na widok kotletów mielonych będziecie
mieli odruch wymiotny, a także nie tkniecie szpitalnego jadła. No to zaczynamy
(Hey ho, Let's Go!!!)
FAST FOODY, RESTAURACJE, BARY ITP.
Wchodzicie do fast foodu, zamawiacie coś tam i konsumujecie to nieświadomi
tego, co robili z tym żarłem pracownicy... Moja kumpela oglądała kiedyś
program w TV, w którym były ujęcia z ukrytych kamer umiejscowionych w fast
foodach oraz w jakiejś restauracji (drogiej). Wyszły na jaw takie rzeczy, jak
plucie w hamburgery i w picie, nawet śliną "spod serca", czyli ze
smarkami. Smarkanie w hamburgery. Przygotowywanie żarcia brudnymi łapskami. No
i pewnie myślicie, że takie hece to tylko w fast foodach i tanich knajpach się
dzieją. Otóż nic bardziej błędnego. W drogiej (a która restauracja nie
jest droga???) restauracji kucharze rzucali sałatkami po ścianach... Pytałam
się cioci z Niemczech, czy tam też tak robią. Odpowiedziała, że nie. Może
nie wiedziała... Ludzie jednak są strasznie chamscy. No ale nie o tym. Przejdę
może do następnej rzeczy, czyli do
KARIERY MIĘSKA
Mięsko. Produkt powstały w wyniku zabicia biednego zwierzątka. Najpierw jest
sprzedawane jako mięso dobrej jakości, z górnej półki. Potem, po upływie
jakiegoś tam czasu, są 2 opcje: albo przeceniają mięsko, albo dają za niższą
cenę i pod inną nazwą. Gdy mięsko się troszkę popsuje, mielą je, dodają
mączki czy innego świństwa oraz zmielonych chrząstek i polewają to wszystko
antyutleniaczem, aby nie śmierdziało. Smacznego. Kolejny etap to postój w
puszkach z "pyszną dziczyzną dla pieska". Zastanawiałam się, czy
przypadkiem potem mięsko nie przebywa jeszcze jesnego etapu, czyli...
SZPITALNE ŻAREŁKO
No trochę przesadziłam z tym kolejnym etapem. Ale tylko trochę. Wszystko w
tym dziale wiem doskonale z doświadczenia (9 czy 10 pobytów w Centrum
Rehabilitacyjno - Ortopedycznym Dla Dzieci i Młodzieży w Trzebnicy na skoliozę,
skończyło się to operacją). Ehhh, co tam było za jedzenie... Na sam widok
resztkospisu (jadłospisu), wózka z jedzeniem, stołówki, rozdzielni bądź też
czegokolwiek innego związanego z jedzeniem ja i Justynka (którą SERDECZNIE
POZDRAWIAM) dostawałyśmy ataku gwałtownych torsji, schizofrenii
paranoidalnej, psychozy i zaburzeń maniakalno - depresyjnych. Żarcie wyrzucałyśmy
przez okno (potem AUTENTYCZNIE zaczęły pod okno podchodzić małe liski!!! i
kotki!) lub np. kotleciki maskowałyśmy pod ziemniakami, jak tylko siostra się
obracała to wylewałyśmy zupkę... zawsze tam chudłam. Jedyne co tam było
jadalne to chlebuś. Ja i Juzia zauważyłyśmy również ciekawą rzecz, jaką
niewątpliwie jest RECYCLING JADŁA. Otóż jeśli w poniedziałek była
pomidorowa, jest 70% pewności, że na drugi dzień będzie coś z sosem
pomidorowym (z zupki). Raz się zdarzyło, że była niesmaczna kiełbasa na
kolację (zawsze była, ale tym razem WYJĄTKOWO) no i zwrotów było multum. No
i co zrobili zmyślni trzebniccy mistrzowie kuchni? Brali po kilka kawałków
kiełbaski, panierowali je i smażyli. Lecz ja z Juzią poznałyśmy się na tym
niecnym oszustwie. Legendarnym posiłkiem jest tam RISOTTO. Po jednym z nich (ryż
był wtenczas niedogotowany, a to mięsko co tam było, to z wczorajszego
gulaszu, zaś warzywka najprawdopodobniej z zupki) pół sanatorium stało w
kolejce do toalety. Widok jak za socjalizmu. Na szczęście Ja&J kierując
się zdrowym rozsądkiem tylko skosztowałyśmy Risotta. Współczuję
wszystkim, którzy jadą do Trzebnicy!!! Zarówno a powodu kręgosłupów czy nóg
jak i z powodu tortur i katuszy, jakie przeżywać tam będą ich przewody
pokarmowe.
NAUKA
Czego pożytecznego może w zawodówce nauczyć się przyszła sprzedawczyni w
spożywczym lub w mięsnym??? Bardzo wiele. Moja kumpela (ANIU POZDRAWIAM!!!)
uczyła się tam różnych i niewątpliwie przydatnych w przyszłym zawodzie
sztuczek, jaK: gdy kurczaczek jest nieświeży, należy go wymoczyć pół
godzinki w zimnej wodzie, a będzie jak nowy, lub też: w przypadku pleśnienia
kiełbasy należy ją dokładnie umyć i wcisnąć klientowi. Fuuuu.
PRAKTYKA
Moja kumpela z klasy (Hiczek, pozdrawiam!!!) ma kumpla, który pracuje lub
pracował (nie pamiętam) w prudnickiej piekarni, wyrabiając tam ciasto na bułeczki.
Pluł w nie. Oczywiście wiedząc o tym, kupowałam bułeczki z innej firmy. Za
to moja ciocia (POZDRAWIAM!!!) miała taką praktykę na studiach, że jeździła
po jakichś firmach i patrzyła na różne rzeczy. I odwiedziła pewną piekarnię,
gdzie do masy na chleb pracownicy wrzucali paprochy, pety po fajkach i inne
ohydztwa. Nie myślcie sobie, że tylko w piekarniach takie paskudne rzeczy się
dzieją, Wyobraźcie sobie np. produkcję jogurtu. Przecież to w wielkich
kadziach robią i nikt się nie kapnie, jeżeli tam będzie szklaneczka moczu.
Szkoda gadać...
WNIOSKI
Sami sobie wyciągnijcie
KONIEC, FINITO, THE END
PS. Część z tego to przypuszczenia, część prawda, część nie wiadomo do
końca, bo opowiedziana... Nie bierzcie sobie tego aż tak bardzo do serca.
Ja... hmm... no... jem te rzeczy, i to ze smakiem (!) nie wiem czemu...
- AVENIRVANA
PS1. To mój debiut!!!! Jestem z niego dumna!!! Ha!!!
PS2. Jak komuś się nudzi to zapraszam do pisania na avenirvana@o2.pl, z chęcią
poznam nowych ludzi
PS3. Co do mojego nicka to jak ktoś już taki miał to sorrry, ale poprzednich
AM nie czytałam (nie wszystkich)
PS4. Pozdrawiam: Rodzinkę, wiarę z Trzebnicy, Klasę trójwymiarową (moją)
3D, Juzię, Hiczkę, kumpli z netu - Tomka, Szymona i Michała oraz innych.
PS5. Nie bierzcie sobie tego arcika za bardzo do serca, naprawdę...
PS7. I nie przejmujcie się tym artem, naprawdę.