Ongi ukazał się w AM mój tekst "O przeroście formy nad treścią". Nie zgodził się z nim nasz wielki (chociaż samozwańczy) sołtys. A co do naszych wzajemnych polemik Jacku, to jest to chyba przeznaczenie. Może zostać tylko jeden... Jeżeli przeczytacie ten tekst podziękujcie Eddie`mu. Za to że (mam nadzieję) obiektywizm wziął u niego górę nad uprzedzeniami.
Na samym początku Jacek oznajmia że papież oprócz sprzeciwu wobec wojny w Iraku zrobił podczas swojego pontyfikatu zrobił jeszcze dużo dobrych rzeczy. Widocznie tych rzeczy tak dużo było że nie warto nawet o tym wspominać. Mi w oczach stoi jednak jego uwiecznione na zdjęciu serdeczne powitanie z gen. Augusto Pinochetem.
Nasz kochany sołtys porównuje wizytę papieża do koncertu Queen`u na Wembley. Dla mnie też oczywistym jest Jacku że każdy wolałby oglądać swoich idoli na żywo niźli słuchać tylko głosu utrwalonego na taśmie. Ja sam gdyby pojawiła się taka możliwość z największą ochotą przybyłbym na koncert Jacka Kaczmarskiego. Jednak dlaczego za to czego ja chcę ma płacić całe społeczeństwo? Czy brytyjski rząd przeznaczył miliony funtów na koncert Queen`u? Nie. I dlatego sądzę że pieniądze przeznaczone na wizytę Jana Pawła II można było wykorzystać na lepszy cel. Jeżeli jego przybycie nie obciąży budżetu to nie mam żadnych obiekcji co do tego.
Jacek na mój argument że za wizytę papieża musieli zapłacić wszyscy podatnicy co też niektórym mogłoby się niezbyt podobać odpowiada: "widziałem ostatnio w telewizji reportaż nagrany tuż przed wizytą Jana Pawła II w Kazachstanie (...). Wypowiadali się w nim przedstawiciele różnych religii. Mówili oni, że czekają na papieża i na jego słowo."
Może. Jednak wszyscy ludzie mają to do siebie że myślą samodzielnie i mają swoje poglądy. I nie możesz mi zaręczyć że tych wybranych którzy mówili przed kamerami popierają ich wszyscy rodacy. W Słowacji natomiast za wizytę papieża mocno oberwało się rządowi Dzurindy. Słowacy stwierdzili że nie nie mieszkają w bogatym kraju. Uważali (o zgrozo!) że te pieniądze które wydano na wizytę papieża można mogły posłużyć czemuś pożytecznemu. Na wizycie papieża oszczędzali zresztą jak tylko się da a i tak koszta zamknęły się w ok. 2 milionach dolarów. Takie dwa miliony zielonych to nie w kij dmuchał, prawda? Polska na szczęście jest bogatym krajem który nie musi się na wizytę wielkiego rodaka szczypać i nie boryka się z wysokim bezrobociem, chorą służbą zdrowia, głupawym szkolnictwem oraz nieprzejezdnymi drogami więc może sypnąć złotówkami na wizytę Wojtyły.
Jacek stwierdził że nie widzi żadnego problemu w tym by przywódca jakiejś innej religii odwiedził nasz kraj. Ja też nie. Nie mam też nic przeciwko wizytom papieża. Jeżeli nie musimy na to wykładać ciężkiej forsy to nie ma problemu. Bo wolałbym żeby pieniądze jakie trzeba byłoby wydać na wizytę, spożytkowano na bezpłatne obiady dla biednych dzieci.
I nie martw się Jacku gdy nazwiesz wyznawców Allacha muzułmanami. Nie podoba im się jak ktoś nazwie ich mahometanami.
Co do HIV w Afryce to oczywiście wiem że gdyby murzyni zrezygnowali z seksu to nie mieliby możliwości zarażenia się wirusem. Świadom jestem też tego że papież nie nawołuje do rozwiązłości seksualnej. Jednak brutalnie rzecz ujmując to murzyni nie mają zbyt wielu rozrywek. Jakoś nie stawia się na czarnym lądzie teatrów, oper czy kin. Zbytniej alternatywy więc nie mają. A katoliccy misjonarze nie kwapią się by powiedzieć im o kawałku lateksu który może uratować ich zdrowie i życie. No, ale jeżeli mamy do wyboru życie i zdrowie murzynów oraz Niezłomne Zasady Moralne to wybór jest prosty co? Precz z gumkami.
Jacek napisał że wolałby mieszkać na ul. Jana Pawła II niż ul. Edwarda Gierka. Ja tam pozostanę wierny księciu Mieszkowi I-mu. Nie podoba mi się ogólnie zmienianie nazw ulic. Jest to tylko kolejny przykład marnowania pieniędzy podatników. Bo trzeba tabliczki pozmieniać, dokumenty nowe wyrobić etc. To kosztuje. Zmienianie nazw ulic wprowadza też niepotrzebny chaos: "pójdzie pan prosto ulicą Jana Pawła II dawniej Armii Czerwonej skręci w ulicę Błogosławionej Siostry Faustyny dawniej Obrońców Wieży Spadochronowej i prościutko na plac Prymasa Tysiąclecia dawniej Kościuszki". Jeśli ktoś chciałby zmienić nazwę mojej ulicy nawet na ul. Edwarda Gierka spotkałby się z moim sprzeciwem. Te pieniądze których jest zawsze za mało możnaby przeznaczyć np. na remont dróg.
Jednakże mimo że Jacek sprawę nakierował na zmiany nazw ulic to jest to zawężenie tego o czy pisałem. Chodziło mi o ten rozbuchany kult jednostki otaczający papieża. O nadawanie szkołom imienia Jana Pawła II. O obsesyjne szukanie jakiegokolwiek pretekstu by nadać mu honorowe obywatelstwo miasta. Wiecie jakiego związku między papieżem a miastem dopatrzyli się w pewnym mieście radni? Blisko pół wieku temu Karol Wojtyła rozpoczął tam swój pierwszy spływ kajakowy. I wsio. Honorowe obywatelstwo jest. Jeżeli to nie jest przesada to nie chcę wiedzieć co nią jest.
Jacek (dziw nad dziwy) zgadza się ze mną że reakcja Kościoła na plagę pedofilii wśród duszpasterzy "nie była najlepsza". Jak dla mnie to nie była tyle nienajlepsza co był (i jest nadal) to cholerny skandal. Ochranianie pedofilów, przerzucanie ich z parafii do parafii, namawianie ofiar by "nic nie mówiły" a nawet szantażowanie ich jest dla Ciebie "nienajlepszą reakcją"? Nie chcę wiedzieć co uznajesz za naganne.
"Nie nam jednak wyrokować czy to właśnie papież ponosi odpowiedzialność za zaistniałą sytuację."
Dlaczego do diabła nie? Jeżeli (załóżmy) nie wiedział o księżach-pedofilach gwałcących dzieci na wszystkich kontynentach oprócz Antarktydy n i c z e g o to znaczy że nie sprawuje on nad podległym mu Kościołem kontroli. Ergo: powinien ustąpić dla dobra wszystkich. Ustąpić miejsca komuś kto ma siłę do walki z pedofilami w koloratkach. Bo miarą wielkości nie jest kurczowe trzymanie się władzy lecz oddanie jej kiedy trzeba.
Jacek oburzył się na moje słowa: "Nie sądzę żeby spędzało mu (papieżowi - dop. Jacka) to sen z powiek." Muszę się Jackowi przyznać że nie wiem tego z żadnego źródła. Doszedłem do tego na drodze dedukcji. Jeżeli nic nie wiedział o księżach gwałcących dzieci to siłą rzeczy nie mogło mu to zmącić snu. Jeżeli zaś wiedział o tej sprawie... Z całą pewnością wiesz że podczas wizyty w Toronto wszyscy oczekiwali że papież zajmie stanowisko wobec plagi pedofilii. A co o tym powiedział papież? Nic absolutnie. Jednym słowem się nie zająknął. Księża-pedofile są nadal chronieni przez hierarchię kościelną, a biskupi wypłakują się w gazetach że afera pedofilska została sztucznie rozdmuchana przez osoby i środowiska wrogie Kościołowi (ani chybi sprawka Jonasza działającego wespół z Urbanem).
"gdybyś zechciał się wsłuchać w słowa Jana Pawła II to usłyszałbyś jak często pochwala on demokrację."
Na przykład model argentyński gdzie opozycjoniści byli wyrzucani z samolotów do morza (niestety w wyniku niezbędnych cięć w budżecie nie dawano im spadochronów ani kapoków). Przykro mi ale to że papież wizytował dyktatorów wcale ich przy tym nie krytykując jest faktem. Janowi Pawłowi II do 11 października 2003 roku nie wymsknęło się ni słówko przeciw Pinochetowi. I nie postawiłbym żadnych pieniędzy na to że w chwili gdy czytacie te słowa papież zdecydował się na przeprosiny za to co zrobił.
Pochwala demokrację... Sam jednak sprawuje rządy autorytarne. Zamyka usta teologom. Ucisza reformatorów. Częściej zwracaj Jacku uwagę na czyny nie słowa.
"to on przeprasza za grzechy Kościoła katolickiego, jakie miały miejsce w przeszłości"
Niestety tylko za te dziejące się dawno, dawno temu. Jakoś nie zdobył się na to by przeprosić Słowaków za monsignore Tiso a Serbów za ustaszów. Na dokładkę przymierza się do beatyfikacji Piusa XII który palcem nie kiwnął w obronie żydów i pomagał faszystom w ucieczkach do Argentyny i w inne miejsca, czemu Kościół niemrawo stara się zaprzeczyć.
Jacek zgodził się ze mną że papież nie jest żadnym aniołem. Że jest tylko człowiekiem. Że zdarzają mu się "potknięcia". Dlaczego więc gdy napisałem krytykę popartą argumentami ludzie w mailach do mnie posyłanych piszą że zapominam o "obyczajowości i demokracji" lub że krytyka jest nieuzasadniona? Maile które krzyczą "Jak śmiesz!"
Co do Twojej odezwy Jacku... Często zarzucasz mi że antyklerykalne gazety namotały mi w głowie. Dziwi mnie że zwyczajny rozsądek jest dla Ciebie namotaniem, ale niech Ci będzie. Teraz jednak na dodatek stwierdziłeś że nie można być antyklerykałem i uczciwym, dobrym człowiekiem. A skąd Ty to wiesz? A jeżeli nie wiesz to dlaczego krzywdzisz słowem człowieka, do którego nabrałeś uprzedzeń czytając tylko jego teksty a jego samego nie znając? Czy to mi ktoś namotał w głowie czy komuś innemu namotano?
Dziadek Mróz
PS: Jak może wiecie Jacek Kaczmarski jest chory na raka przełyku. Jeżeli ktoś chciałby wspomóc go pięniężnie w walce z chorobą to podaję niżej gdzie można wpłacać pieniądze. Liczy się każda złotówka. Ofiarodawcom serdecznie dziękuję w imieniu Jacka.
Społeczna Fundacja
Niech śpiewak nie będzie sam...
wisniewski_stukpuk@wp.pl
"Ludzie dla Ludzi"
PKO S.A. I o/Poznań
12401747-01618062-2700-401112-107
Hasło: "Jacek"