Same tego chciałyście!




*We wstępie chciałbym powiedzieć, iż art ten jest o grupach - nie pojedynczych osobach!
 

                    Ostatnio głośno o feminizmie. Brightwith poświęciła wiele czasu by przybliżyć nam to zagadnienie i słusznie, bo jest to poważny problem. Ale tak jak wszystko dyskryminacja ma swoje początki, którym chciałbym się przyjrzeć. I okazuje się paradoksalnie, że po trochu dziewczyny same sobie jesteście trochę winne*! Otóż dyskryminacja na początku przybiera niewinną (?) formę braku szacunku, przedmiotowego traktowania, a niepowstrzymana ewoluuje w bardziej szkaradne zachowania.

                   Oczywiście sytuacji i przypadków jest tyle ile ludzi, ale moim zdaniem wszystko zaczyna się tak samo w szkole, dokładniej w gimnazjum i liceum – miejscach, które kształtują nasz światopogląd. Więc przyjrzyjmy się typowej szkole:

                 „Normalna” jak na nasze czasy szkoła zawsze posiada coś w rodzaju elity towarzyskiej, która jest głównym, jeżeli nie jedynym źródłem bardzo szeroko pojętej rozrywki. To jelita™ urządza wszelkiego rodzaju imprezy i zabawy: od integrowania się za pomocą wina w parku Skaryszewskim (sic!), do przechodzenia jakichkolwiek granic moralności (sami dobrze wiecie, o co chodzi). Jelita™ taka składa się głównie z różnego rodzaju gości™.

{Podręczny słowniczek}

Gościu™ - człowiek o niskim poziomie inteligencji, dla którego głównymi miernikami wartości innego człowieka są:
                1) Ile może wypić;
                2) Jak obelżywie i wulgarnie potrafi się odzywać;
                3) Jak prostacki potrafi być w stosunku do dziewczyn.
Ideał dziewczyny: ładna, głupia, szybka, łatwa.
Cel życia: Iść w sobotę, na imprezę i się uchlać.

No, ale żeby impreza była udana to trzeba płci przeciwnej, która ciśnie drzwiami i oknami na tego typu zbiegowiska z powodów dla mnie niezrozumiałych. Zapewne mając nadzieję na poznanie wielkiej miłości, pokazania się w towarzystwie™, lub po to by ludzie™ o niej mówili.     No dobra, takowa osóbka dostała się na imprezę i co dalej? Jako że ci członkowie jelity™ są bardzo nieśmiali (a łyżka na to: niemożliwe! Wyjaśnię w innym arcie) to potrzebują czegoś, co im pomoże. W tym miejscu pojawia się alkohol i inne używki, które są wspaniałymi lekarstwami na tą przypadłość (o wyłamaniu się nie ma co marzyć). A przykładowa dziewczyna jest podrywana poprzez szowinistyczne żarciki, uszczypliwe uwagi na ten temat. Drugi etap jest już bardziej fizyczny: różnego rodzaju klapsy (zdarzyły się też w dziąsła sic!), macanie itp. itd. Poderwana w ten sposób dziewczyna nawiązuje głęboko platoniczny związek z takim gościem™. Znam nawet przypadek osóbki mającej 15 lat (nerwowi proszeni o opuszczenie tego wersu), trzy aborcje, jedno dziecko. Przemyślcie to sami, co takie dziecko, bo ledwo 15 letnie ma ze swej psychiki? Ale wracając do tematu: po poderwaniu takiej dziewczyny, gościu™ czuje się macho i uważa ją za swoją własność (bolesne, ale prawdziwe). Podczas takiej znajomości dziewczyna jest traktowana przedmiotowo i wykorzystywana, a w skrajnych przypadkach, gdy nie chce się oddać (fizycznie sic!), jest po prostu kurwą (ciekawy paradoks sic!). A gościu™ nadal czuje się macho, ośmielony swoim sukcesem będzie traktował dziewczyny jeszcze gorzej, aż wyrośnie z niego prawdziwy potwór. I koło się kręci, a napędzane jest przez nowe ofiary zwabiane do towarzystwa™.
               Podobnym przypadkiem jest tu pewna dziewczyna z mojej klasy, która po trzech tygodniach, czyli około piętnastu dniach płytkiej znajomości w szkole dała się gościom™ dotykać (sic! Jeżeli ta osóbka to czyta – chciałbym pozdrowić). Nie miałbym nic do tego, ale Ona™ zdawała się być w miarę inteligentna i nie spodziewałem się po Niej™ takiego zachowania, poprzez które straciła w moich (i nie tylko) oczach jakąkolwiek wartość (czasem żałuję, że nie mam skali ujemnej). Jaka była jej motywacja? Nie wiem.
Nie żal mi tych ludzi, sami wybrali swoją drogę. W tym miejscu chciałbym zaapelować do wszystkich czytających moje wypociny dziewczyn:

Tylko Wy macie wpływ na to, co ludzie o was sądzą i jak się z wami obchodzą!
Po co pchać się w to bagno? Wokół was jest wielu wartościowych chłopaków i nie musicie ich na siłę szukać tam, gdzie ich nie ma!

A wracając do kwestii feminizmu: w 99% przypadków gościu™ taki wyrośnie na szowinistę, dalej w 60% małżeństwo z nim będzie udręką z powodu jego alkoholizmu i w 40% będzie katem dla swojej żony i dzieci – dane zebrane na podstawie wieloletnich obserwacji przeprowadzonych w moim mieście. Nawiązując do początku wywodu, stało się tak, bo gościem™ interesowało się (chociaż nie wiem dlaczego: spójrz definicja) dużo dziewczyn, czyniąc go w oczach towarzystwa™ kimś specjalnym i napędzając tą diabelską machinę. Więc same jesteście w pewnym stopniu winne*/**! Oczywiście wiem, że taka i inna była sytuacja, ale gdybyście się nie dały się poniżać przez takiego gościa™ zabiłybyście szowinizm w samym zarodku! I oto właśnie mi chodzi, bo przecież jestem z wami (chociaż jestem płci brzydkiej, a nawet bardzo)!

** Chciałbym powiedzieć, iż art ten nie ma na celu uniewinniania szowinistów!

                Chciałbym jeszcze opowiedzieć o pewnym incydencie, który wydarzył się w mojej klasie (1LO –bydło!) na języku niemieckim. Otóż gościu™ (powtarzam się specjalnie) opowiedział taką oto historyjkę (sic!):

                Jego kolega siedział sobie z dziewczyną, która gładziła go po włosach (ładny obrazek co nie?)
Monolog jegomościa:
                -Zostaw mój żel!
                -Zostaw mój żel!
                -Mówię kurwa zostaw mój żel!!
W tym momencie jegomość wstał i kopnął ją w szyję, zatrzymując nogę centymetr, dwa od swej oblubienicy...

                Scenka iście romantyczna, lepsza od całego „Romea i Julii”, Szekspir był się w grobie obrócił ze dwa razy z zazdrości! W tym momencie w sali rozległo się kilka głośnych, męskich Och... i Ach..., aprobata dla tego zjawiska była porażająca, tylko ja siedząc w ostatniej ławce chlastałem się długopisem, co zostało mi skutecznie udaremnione. Przemyślenia zostawiam Wam drodzy czytelnicy...

                Ostatnie zagadnienie (co miały znaczyć te okrzyki radości?) jakie chciałem poruszyć to pewien nowy Ryjality Szoł, co się zwie „Gościu™ do rozstrzelania” tfu „ Kawaler do wzięcia”. Niemającym w domu sprzętu zwanego potocznie młodszą siostrą, pragnę przybliżyć zasady tegoż wyśmienitego programu. Otóż gościu™ - narcyz ma coś w rodzaju własnego haremu, który liczy z trzydzieści sztuk towaru™.

{Podręczny słowniczek}

Towar™ - kobieta lub dziewczyna o niskim poziomie inteligencji, zazwyczaj piękna i wspaniała, ale tylko w swoim mniemaniu; poznać można po kilotonach tapety na twarzy; często kojarzona z --> britnejką™.

Po zamienieniu dosłownie dwóch słów, gościu™ musi wybrać te, które przechodzą dalej. Ja rozumiem, że przed programem jego uczestnicy przeszli „Kurs nawiązywania głębokich związków w przyspieszonym tempie”, a pierwsze wrażenie jest najważniejsze, ale nie popadajmy w skrajność! Przecież tak przedmiotowe traktowanie prosi o pomstę do Boga! W tym miejscu wypadałoby puścić jakiś spot reklamowy o wielkiej miłości i przy okazji komórkach, ale budżet nie pozwala. Już tu nawet nie chodzi o dyskryminację, ale mentalność ludzi, z której została zrodzona! Więc podsumowując: gdyby nie było chętnych uczestniczek, to by nie było programu i nie pokazywaliby w telewizji wielkich opartych tylko na więziach psychicznych miłości. Z drugiej strony, gdyby nie było uczestnika, wtedy wynik byłby identyczny. A cały ten wywód ma uświadomić wam, że wina leży po środku** (bardziej po stronie męskiej, ale wiecie co chciałem poprzez to pokazać). Chociaż w przypadku, gdy obie strony godzą się na warunki tego programu, wtedy nazywamy to symbiozą i nie ma mowy o dyskryminacji.
                Na koniec pragnąłbym przypomnieć:

Tylko Wy macie wpływ na to, co ludzie o was sądzą i jak się z wami obchodzą!

                Więc walkę o równouprawnienie należy zacząć od siebie. I wydaje mi się, że pokazałem wam, że swoją postawą macie wpływ na problem dyskryminacji. W tym miejscu chciałbym podziękować wszystkim, którzy przeczytali ten tekst, a w szczególności dziewczynom, bo art jest do Nich kierowany i zapraszam do polemiki! Chciałbym też pozdrowić Frix’a jako jedynego outsidera® w Klasie™, którą zresztą też pozdrawiam i nadal uważam ją za bydło – stado bezmózgich zombie. A co tyczy się dumnie stojących tu i ówdzie znaczków ™, to oznaczają one mój osobisty negatywny stosunek do oznaczonych nimi postaci, a wszystkie poruszone tu zdarzenia są faktami. Jeżeli w twoim mieście nie istnieje opisany tu proceder, to proszę o adres – na pewno się przeprowadzę!

                I prosiłbym o łagodny wyrok, ponieważ to maja pierwsza tego typu praca i może się wydawać lekko nieuporządkowanym zbiorem myśli. W razie jakichkolwiek wątpliwości proszę o kontakt! Na wszystkie pytania, opinie i bluzgi z przyjemnością odpowiem!!!

                Specjalnie dla was z Mekki dresiarzy: Wołomina komentował:

Stalowy Orzeł
Steel_eagle@wp.pl