Miejsce gdzie wiecznie świeci słońce

"Słońce wstaje, złocą się gnojówki,
W rosy mgle, ogródki i dachówki,

Jacek Kaczmarski "Poranek"

Od jakiegoś czasu nurtowało mnie pytanie: jak ktoś może spokojnie żyć nie wiedząc nic a nic o mym mieście. Pewnikiem nie może. Nie dosypiacie, mleko nie smakuje jak kiedyś a wyrywanie muchom skrzydełek straciło swój powab. Toteż abyście mi ze zgryzoty nie pomarli postanowiłem napisać niniejszy tekst. Dowiecie się z niego wszystkiego co warto (i nie warto) wiedzieć o tym cudnym miejscu.

Już miałem zacząć ale się wstrzymałem. Przecież wy na dobrą sprawę nie macie pojęcia gdzie me miasto leży. Aha, miasto. Termin dość sporny bo mimo że mieszka tu 20 tys. osób a prawa miejskie mamy od pół tysiąca lat z okładem to ONZ nie uznaje nas za miasto. Podobno za mało ludu tu żyje. Phi też mi coś. Żeby miejsca ongi będącego grodem książęcym nie zaliczać do miast z powodu takich nieistotnych pierdół jak liczba ludności. Skandal. W odwecie my nie uznajemy ONZ. Ale powróćmy do kwestii zlokalizowania. Połóżcie palec na źródle Wisły i powędrujcie w dół rzeki. Po drodze mijamy gród Kraka gdzie ongi mieszkał smok ale wykończyły go podatki. Podróżując dalej natkniemy się na Warszawę. Najbardziej podoba mi się tam Pałac Kultury i Nauki. Nie wiem dlaczego. W stolicy się jednak nie zatrzymujemy tylko ruszamy dalej. Zatrzymujemy się na chwilę w Płocku i odbijamy ok. 45 kilometrów na północny wschód. Rozjaśniło się w główkach? Ech, widzę że nie wszystkim. Przeto muszę zastosować najczęstszy sposób: a browar Kasztelan bratku kojarzysz? No jasne że tak. Kurczę, dlaczego jak powiem o tym skubanym browarze to od razu wszyscy kojarzą a jak mówię z niebywałą finezją: no wiecie tak koło Płocka to jest- nikt pojęcia nie ma gdzież to. A jak wypowiem "browarową formułkę" to gęby się rozjaśniają i mówią radośnie: Aaaaaa już wiem. Dranie.

Przez nasze miasto przetacza się piękna niczym narkoman na detoksie rzeka Sierpienicą zwana. Nie będę starał się określić jej czystości bo znam za mało przekleństw. Dość powiedzieć że nie da się grać w Misie- Patysie! Po prostu wrzucane do "wody" patyczki z żałobnym bulgotem znikają pod ciemną masą. Gdyby nie to że ścieki są wlewane do rzeki oczyszczając ją kapeńkę to stałaby zapewne w miejscu. Brzegi rzeki upstrzone są tu i ówdzie krzaczkami samosiei radując serca ćpunów-desperatów. Abstrahując od rzeczki to na boisku szkoły podstawowej nr 3 też rośnie samosieja.

Teraz dzięki historii z mroków niepamięci wziętej dowiecie się o najważniejszych budynkach tudzież miejscach w moim mieście (na pochybel ONZ!). Pewnego razu Ja, Darek, Edek i Seba wybraliśmy się na Imprezę W Starym Stylu. Biedactwa, pojęcia nie macie cóż to jest? Śpieszę więc z wyjaśnieniami. Impreza W Starym Stylu to wielce podniosłe wydarzenie. Inicjatorami tego zjawiska byliśmy: ja i Darek toteż minimalna liczba osób uczestniczących w Imprezie nie może być mniejsza od dwóch (bo co to za Impreza w pojedynkę). Oprócz uczestników potrzebne są też Top Chipsy i Tęcza Cola które nabywa się w supermarkecie Biedronka gdzie "codziennie niższe ceny". W ostateczności (wulkan wybuchnął, Biedronka zamknięta, górnicy przyszli strajkować) można je zastąpić Flipsami i Liftem. Wracajmy do opowieści. Tak więc wesoło truchtaliśmy po nabyciu Niezbędnika Imrezy W Starym Stylu ku Parkowi. Park to malownicze miejsce znajdujące się przed budynkiem w którym jest tak poważna instytucja jak sąd (przed wojną to była cerkiew a teraz już nie). Mimo powagi gmachu zwykliśmy zachowywać się tam niepoważnie. Tak więc znaleźliśmy sobie ławkę bezwzględnie wolną od ludzi i względnie wolną od ptasich kup. Siedliśmy i posilając się przyniesionymi specjałami gaworzyliśmy sobie wesoło. Wtem! W oczku Seby pojawił się niebezpieczny błysk. A kiedy tenże błysk się pojawia oznacza że Sebuś coś wymyślił. Zdarza się to nieczęsto jednak skutki zwykle są opłakane toteż jesteśmy zazwyczaj w pewłnej gotowości. Traf chciał że akurat wtedy pociągałem sobie małe co nieco z butelki toteż nie miałem możliwości obserwacji jego zachowań. Tak więc nieświadom zbliżającego się niebezpieczeństwa sumiennie opróżniałem wnętrze plastikowego pojemniczka. Nagle ręka Seby wystrzeliła do przodu zaciskając się na butelce. Wpadłem w panikę. Co mam zrobić? Wypluć wszystko? Świętokradztowo i profanacja. Przełkąć wszystkiego też nie mogłem. Czułem się jak Mel Gibson przed ostatnią bitwą Szkotów w "Bravenharcie". Mimo że zdawałem sobie sprawę z beznadziejności boju to wiedziałem że tak trzeba. I tak jak Gibson przegrałem. Pomimo mej heroicznej postawy zmuszony byłem wypluć Tęczę. Opryskawszy wszystkich dookoła bąknąłem pod nosem "Freedom" i pośpiesznie zacząłem się wycierać bo niestety i na mnie kapnęło. Do dziś nie wiem jak udało mi się zamoczyć cztery osoby równocześnie.

Ponieważ nie wszyscy mieli takie szczęście jak ja (jeno łapki miałem opryskane) i ich ubrania były z deczka klejące postanowiliśmy skierować swe kroki do Lodziarni U Mariusza. Czyli do Mańka. Jeżeli będziecie w Sierpcu to pamiętajcie najlepsza toaleta jest właśnie u Mańka. Kiedy Edek wyszedł z łazienki Seba wesoło ryknął: Edek ma ciotę!. Sporo osób się obejrzało w jego stronę a parę nawet łypneło okiem. Edek miał bardzo jasne spodnie. Zamoczone były przy kroczu. Po polaniu wodą ze zlewu Edek wpadł na niefortunny pomysł wytarcia ich papierem życia. Srajtaśma była jednak kolorowa i zabarwiła pocierane miejsce na różowo. W efekcie miał problem z ukryciem różowego miejsca (starał się zasłonić je plecakiem, co wyglądało jeszcze zabawniej) a my mieliśmy dobry humor.

By sprawiedliwości stało się zadość muszę napisać o browarze. Bo z której strony na to nie spojrzeć to widać że Sierpc browarem stoi. Każdy z mieszkańców Sierpca powinien dziękować Najwyższemu co dzień za niego. Browar Kasztelan jest sponsorem lwiej części imprez w mym pięknym mieście. W wakacje dzięki niemu odbyły się koncerty Lady Punk i Formacji Nieżywych Schabów (a na koncercie Schabów nie byłem, wolałem pójść na ognisko). A wiecie kto był przez długi czas sponsorem naszego Hufca? Brawa dla zielonego trębacza. Oczywiście browar nim był.

Tak więc widzicie że nie ma ciekawszego miejsca na tym świecie od Sierpca. Zazdrościcie mi pewnie teraz że tu mieszam co? Słusznie. Ale niech was żółć nie zalewa. Wasza egzystencja mimo że nie mieszkacie w Sierpcu (teoretycznie) może nadal mieć sens. Poza Sierpcem też można się (podobno) dobrze bawić. Nosy do góry! Może kiedyś przydarzy wam się to szczęście zamieszkać w miejscu gdzie wiecznie świeci słońce.

Dziadek Mróz
wisniewski_stukpuk@wp.pl

Oficjalna strona miasta Sierpc
www.sierpc.com.pl