Analiza, part V





Oto i oczom waszym cnotliwym a światłym ukazała się kolejna część wiekopomnego dziełe skromnego sługi Ozzy'ego, Dela. Smaczniuchnego!

Dwie drogi


13 Wchodźcie przez ciasną bramę; albowiem szeroka brama i przestronna jest droga, która wiedzie na zatracenie, a wielu jest, którzy przez nią wchodzą.
14 O jak ciasna brama i wąska jest droga, która wiedzie do życia, a mało jest tych, którzy ją znajdują!

- Innymi słowy, męczcie się z dobrem i miłosierdziem, zamiast ulegać słodyczy zła:) Sens tego przykazania był często przeinaczany przez głupców, np. ok. 2-3 wieku n. e. w Egipcie istniał zakon mnichów(oparty na naukach gnostyckich), którzy specjalnie strasznie ciężko pracowali w najgorętszych porach dnia, a po zakończone etatu niszczyli owoce swej pracy. Tylko po to by cierpieć i mieć z tego nagrodę. Jakkolwiek ich cierpienie było celem samym w sobie, a nie konsekwencją moralnie dobrego postępowania. A takich przykładów można by mnożyć (choćby post, celibat).
Jeżeli cierpienie jest konsekwencją moralnie dobrego zachowania, tedy jest ono uzasadnione i godne pochwały (ponieważ ukazuje hart ducha oraz gotowość do poświęcenia swego dobra w imię idei), ale gdy jest celem samym w sobie, wtedy jest już bezsensowne. Nikt z takiego cierpienia żadnego pożytku nie wyciągnie. Będzie tylko sposobem na spełnienie swej egoistycznej chęci zbawienia samego siebie. Do tego zapewne nieefektywnym.
Dobro nie powinno być czynione tylko z powodu konsekwencji, hmmm, „pośmiertnych”. Człowiek powinien rozumieć, że etyczne dobro jest najwyższym celem samym w sobie i nie potrzebować żadnych powodów motywujących go do dobra. Człowiek powinien czynić dobro z racji tego, że dobro jest najwyższą wartością. Zastanówcie się, czy czynilibyście zło, gdyby Bóg za nie nie karał? Czy dalibyście się skusić? A co, gdyby się okazało, że piekła nie ma? Właśnie – i tutaj tkwi problem. Jaki? Ano taki, że piekła nie ma!!! Czemu Jezus tedy przed nim ostrzegał? Ponieważ przemawiał do niewykształconych mas ludzkich i pragnął, by odwrócili się od zła. A najlepszym na to sposobem jest właśnie wizja piekła i mąk w nim niezmierzonych. Do nieistnienia piekła można zaś dojść dzięki logicznemu rozumowaniu: Bóg jest dobry i stara się dobro czynić. Zaś piekło i niekończąca się w nim męka dla grzeszników byłaby złem, albowiem z ich krzywdy nikt nie skorzysta, pamiętamy wszak, że sensem kary jest odstraszenie zbrodniarza od dalszego zła. Zakładamy, że po śmierci są inne sposoby niż piekło, na uchronienie człowieka od cierpienia. Są też inne sposoby na nawrócenie grzesznika na Jasną Ścieżkę Mocy. Zatem piekło jako takie byłoby po prostu nieuzasadnioną torturą. Byłoby złe. A że Bóg stoi po stronie dobra, na pewno nie skazywałby ludzi na wieczne potępienie.
Człowiek prawdziwie dobry, to człowiek czyniący dobro mimo konsekwencji takiego postępowania i bez jakiegoś konkretnego zysku przyświecającego mu na końcu jego drogi. Czyni dobro dlatego, że po prostu uważa je za słuszne! Dobro nie jest dla niego drogą do osiągnięcia zbawienia. Zwłaszcza, że piekła nie ma. Póki nie zrozumiemy tego sensu dobra i tego, że Bóg nie ma zamiaru wrzucać ludzi do piekła, póty wciąż będą się szerzyły nerwice eklezjogenne i „odwracanie się od tak srogiego i sadystycznego Boga”.


Dobre uczynki


15 Strzeżcie. się pilnie fałszywych proroków, którzy do was przychodzą w odzieniu owczym, a wewnątrz są wilkami drapieżnymi.
16 Z owoców ich poznacie ich. Czy zbierają z cierni jagody winne, albo z ostu figi?
17 Tak wszelkie drzewo dobre rodzi owoce dobre, a złe drzewo rodzi owoce złe.
18 Nie może drzewo dobre rodzić owoców złych, ani drzewo złe rodzić owoców dobrych.
19 Wszelkie drzewo, które nie rodzi owocu dobrego, będzie wycięte i w ogień wrzucone.
20 A przeto z owoców ich poznacie ich.
21 Nie każdy, który mi mówi: Panie, Panie, wejdzie do królestwa niebieskiego, ale ten, co czyni wolę Ojca mego, który jest w niebiosach, ten wejdzie do królestwa niebieskiego.
22 Wielu powie mi w ów dzień: Panie, Panie! czyśmy nie prorokowali w imię twoje i w imię twoje nie wyrzucali czartów i w imię twoje nie czynili wielu cudów.
23 A wtedy wyznam im: żem was nigdy nie znał, odstąpcie ode mnie, którzy czynicie nieprawość.

- Bóg nie będzie oceniał ludzi tylko po ich słowach(myślach?), ale i po ich czynach. I my też tak powinniśmy czynić.
Ale zdarza się czasem złe drzewo wyda dobry owoc, a i dobre drzewo może przez przypadek wydać zły owoc. Jezus zdaje się uważać, że takie sytuacje nie mają miejsca.
A co, gdy nie widzimy owoców? O tym znowu albo Jezus nie pomyślał, albo apostołowie nie napisali.
Zatem dochodzimy do wniosku, że czyn jest moralnie dobry, jeśli jego cel opiera się na agape(czyli na miłości, o której mówił Jezus), gdy jest przemyślany, gdy faktycznie spełnia zamierzony efekt, a efekty uboczne są w znikomym stopniu złe(najlepiej by było, aby efekty uboczne też były dobre, ale...). Jeżeli mamy pewność, że czyjeś „owoce” takie właśnie są, to faktycznie mamy do czynienia z „dobrym drzewem”. Ale jest problem: skąd dowiedzieć się, czy jednostka naprawdę motywowała swoje działanie agape, czy je przemyślała i czy użyła odpowiednich, dostępnych jej środków? Od samej jednostki? Nie możemy być wszak pewni jej prawdomówności. Zatem takie ocenianie „drzewa po jego owocach” staje pod znakiem zapytania. Potężnym znakiem zapytania.


Dwa fundamenty


24 Każdy więc, który słucha tych słów moich i wypełnia je, będzie przyrównany człowiekowi mądremu, który zbudował dom swój na opoce.
25 I spadł deszcz, i przyszły rzeki, i wiały wiatry, i uderzyły na ów dom, a nie upadł; bo był na opoce ugruntowany.
26 I każdy, który słucha tych słów moich, a nie wypełnia ich, będzie podobny człowiekowi głupiemu, który zbudował dom swój na piasku.
27 I spadł deszcz, i przyszły rzeki, i powiały wiatry, i uderzyły na ów dom; i upadł, i był upadek jego wielki.
28 I stało się, gdy Jezus dokończył tych słów, zdumiewały się rzesze nad nauką jego.
29 Albowiem nauczał ich jak władzę mający, a nie jak ich doktorowie i faryzeusze.


Oczyszczenie trędowatego


8. Gdy zaś zstąpił z góry, szły za nim wielkie rzesze.
2 A oto trędowaty przyszedłszy, pokłonił się mu, mówiąc: Panie! jeśli chcesz, możesz mię oczyścić.
3 I wyciągnąwszy Jezus rękę, dotknął się go, mówiąc: Chcę, bądź oczyszczony. I zaraz został oczyszczony trąd jego.
4 I rzekł mu Jezus: Bacz, żebyś nikomu nie mówił, ale idź, ukaż się kapłanowi i ofiaruj dar, który przykazał Mojżesz na świadectwo im.
5 Gdy zaś wszedł do Kafarnaum, przystąpił do niego setnik, prosząc go, i mówiąc:


Uzdrowienie sługi setnika


6 Panie! sługa mój leży w domu paraliżem tknięty i ciężko jest dręczony.
7 I rzekł mu Jezus: Ja przyjdę i uzdrowię go.
8 I odpowiadając setnik, rzekł: Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój; ale tylko powiedz słowo, a będzie uzdrowiony sługa mój.
9 I ja bowiem jestem człowiekiem pod władzą postanowionym, mającym pod sobą żołnierzy, i mówię temu: Idź, a idzie; a drugiemu: Chodź, a przychodzi; a słudze mojemu: czyń to, a czyni.
10 Jezus zaś słysząc to, zdziwił się i rzekł tym, którzy szli za nim: Zaprawdę, powiadam wam, nie znalazłem tak wielkiej wiary w Izraelu.
11 Wam zaś powiadam, że wielu przyjdzie ze wschodu słońca i z zachodu i zasiądą z Abrahamem i Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim;
12 a synowie królestwa będą wyrzuceni do ciemności zewnętrznych; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.
13 I rzekł Jezus setnikowi: Idź, a jak uwierzyłeś, niech ci się stanie. I uzdrowiony został sługa w owej godzinie.

- Czy nie zastanowiło was, że Jezus, Żyd z krwi i kości, który patrzył niespecjalnie przychylnym okiem na pogan i wszelkich „odsępców od wiary”, stwierdził, iż wielka jest wiara rzymskiego setnika? Jak wiara poganina może być wielka?!?
Tutaj musimy się zastanowić, co rozumiemy pod pojęciem ‘wiara’. Czy pobożność i gorliwość w wykonywaniu zaleceń religii? A może chodzi tutaj o wiarę, nazwijmy ją: zdarzeniowa. Setnik nie mógł być pobożnym Żydem, więc pierwsza opcja odpada. Za to wierzył, że gdy każe swojemu słudze czy żołnierzowi, tedy on na pewno wykona ów rozkaz. Zupełnie tak samo wierzył, że jeśli Jezus wypowie jedno słowo, tedy jego sługa na pewno zostanie uzdrowiony. Zatem Jezusowi chodziło o wiarę zdarzeniową. Tak samo chodzi mu o tę wiarę, gdy mówi do ludzi w gniewie: „O ludu małowierny”, czy też gdy opowiada przyrównanie o ziarnku gorczycy.


Uzdrawianie w Kafarnaum


14 A gdy przyszedł Jezus do domu Piotra, ujrzał świekrę jego leżącą i mającą gorączkę.
15 I dotknął się jej ręki i opuściła ją gorączka i wstała i posługiwała im.
16 Gdy zaś wieczór nastał, przywiedli mu wielu opętanych; i wyrzucał duchy słowem i uzdrowił wszystkich źle się mających;
17 aby się wypełniło, co było powiedziane przez Izajasza proroka, mówiącego: „On niemoce nasze przyjął i choroby nasze nosił.”
18 Jezus zaś widząc wielkie rzesze koło siebie, kazał jechać za morze.
19 I przystąpiwszy pewien. doktor, rzekł mu: Nauczycielu! pójdę za tobą, dokądkolwiek pójdziesz.
20 I rzekł mu Jezus: Lisy mają jamy i ptaki niebieskie gniazda, a Syn Człowieczy nie ma, gdzieżby głowę skłonił.
21 Inny zaś z uczniów jego rzekł mu: Panie! pozwól mi pierwej odejść i pogrzebać ojca mego.
22 I rzekł mu Jezus: Pójdź za mną, a umarłym zostaw grzebanie umarłych swoich.

- Jezusowi chodziło o to, by nie zawracać sobie głowy ludźmi, którzy są już za życia martwymi. Tacy ludzie to ci, którzy z rozmysłem nie przestrzegają boskich zasad, bo po prostu mają je gdzieś i nic ich nie zmieni. Zatem nie należy się nimi interesować, ponieważ wszelkie działania w kierunku nawrócenia ich na ‘ścieżkę prawości’ spełzną na niczym, a wręcz mogą doprowadzić do cierpienia i krzywdy. To właśnie tacy są „poganami i celnikami” i nie warto męczyć się dla nich ani im pomagać. Nie warto rzucać swych pereł pomiędzy nich.

O doskonałym wyrzeczeniu się


23 A gdy On wstąpił w łódkę, weszli za nim uczniowie jego.
24 A oto wielka burza powstała na morzu, tak że się łódka falami okrywała, a on spał.
25 I przystąpili do niego uczniowie jego, i obudzili go, mówiąc: Panie! zachowaj nas, giniemy.
26 I rzekł im Jezus: Czemu bojaźliwi jesteście, małej wiary? Wtedy wstawszy, rozkazał wiatrom i morzu, i stała się cisza wielka.
27 A zatem ludzie zdumieli się, mówiąc: Któż jest ten, że wiatry i morze są mu posłuszne?

- Nic specjalnie ciekawego, jednak fakt, że uznał swoich uczniów za ‘małowiernych’ jest co najmniej dziwny. Czyżby Jezus otaczał się bezbożnikami. Nie, przecież raczej takich ludzi by nie wybrał na swoich, osobistych uczniów – wszak sam nakazywał otaczać się ludźmi o dobrym sercu, a separować od złych.
Zatem jakiej wiary brakowało uczniom? Ano wiary zdarzeniowej. Gdyby uwierzyli, że nic im nie może się stać, czy burza by ustała? Jezus najwyraźniej sądził, że tak.


Uśmierzenie burzy


28 A gdy przybył za morze do krainy Gerazeńczyków, zabiegli mu dwaj diabłów mający, wychodzący z grobów, bardzo okrutni, tak że nikt nie mógł przejść ową drogą.
29 A oto zakrzyknęli, mówiąc: Cóż ci do nas, Jezusie, Synu Boży? Przyszedłeś tu przed czasem męczyć nas?
30 A było niedaleko od nich pasące się stado wielu wieprzów.
31 Czarci zaś prosili go, mówiąc: Jeśli nas wyrzucasz stąd, poślij nas w stado wieprzów.
32 I rzekł im: Idźcie. A oni wyszedłszy, weszli w wieprze; i oto całe stado z urwistego brzegu pędem wpadło w morze i pozdychało w wodach.
32 Pasterze zaś uciekli i przyszedłszy do miasta, opowiedzieli wszystko i o owych, co mieli diabłów.
34 A oto całe miasto wyszło naprzeciw Jezusa i ujrzawszy go, prosili, aby odszedł z ich granic.

- Ci dwaj ludzie są tu zwani opętanymi przez demony, jednak stawiam twierdzenie, iż byli biednymi ludźmi, których umysły otrzymały o jeden cios za dużo od życia. Czemu tedy Jezus ich po prostu nie uzdrowił? Może nie wiedział, na czym polega szaleństwo i łatwiej mu było uwierzyć(wiarą zdarzeniową) w to, iż w tych ludziach siedziały demony?
Fakt, że przyszedł do miasta, w którym ludzie pasą świnie, sugeruje, że nie było to miasto żydowskie, a pogańskie(!).


Uzdrowienie paralityka


9 I wstąpiwszy w łódkę, przeprawił się i przyszedł do miasta swego.
2 A oto przynieśli mu sparaliżowanego, leżącego na łożu. I widząc Jezus wiarę ich, rzekł do sparaliżowanego: Ufaj, synu! Odpuszczają ci się grzechy twoje.
3 A oto niektórzy z doktorów mówili sami w sobie: Ten bluźni.
4 A widząc Jezus myśli ich, rzekł: Czemu myślicie złe w sercach waszych?
5 Cóż jest łatwiej rzec: Odpuszczają ci się grzechy twoje, czy, rzec: Wstań a chodź?
6 Żebyście zaś wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma moc na ziemi odpuszczania grzechów, wtedy rzekł do sparaliżowanego: Wstań, weź łoże swoje, a idź do domu swego.
7 I wstał, i poszedł do domu swego.
8 Co też widząc rzesze, ulękły się i chwaliły Boga, który dał taką moc ludziom.


Powołanie Mateusza


9 A gdy Jezus szedł stamtąd, ujrzał człowieka, siedzącego przy cle, imieniem Mateusz. I rzekł mu: Pójdź za mną. A wstawszy poszedł za nim.
10 I stało się, gdy on siedział u stołu w domu, oto wielu celników i grzeszników przyszedłszy, siedziało u stołu z Jezusem i uczniami jego.
11 A widząc to faryzeusze, mówili uczniom jego: Czemu z celnikami i z grzesznikami je nauczyciel wasz?
12 Lecz Jezus usłyszawszy, rzekł: Nie potrzeba zdrowym lekarza, ale źle się mającym.
13 Idąc zaś uczcie się, co znaczy: „Miłosierdzia chcę, a nie ofiary”; bo nie przyszedłem wzywać sprawiedliwych, ale grzesznych.
14 Wtedy przystąpili do niego uczniowie Janowi, mówiąc: Czemu my i faryzeusze pościmy często, a uczniowie twoi nie poszczą?
15 I rzekł im Jezus: Czyż goście weselni mogą się smucić, dopóki z nimi jest oblubieniec? Ale przyjdą dni, gdy będzie wzięty od nich oblubieniec, a wtedy będą pościć.
16 Nikt zaś nie przyprawia łaty z surowego sukna do starej szaty, albowiem obrywa od szaty całość jej i przedarcie staje się gorsze.
l7 Ani nie leją młodego wina w stare bukłaki; bo inaczej bukłaki pękają i wino się rozlewa i bukłaki niszczeją. Ale młode wino zlewają w bukłaki nowe, a tak jedno i drugie bywa zachowane.

- Proste i klarowne. Trzeba widzieć sytuację ze wszystkich stron i dopasować do niej odpowiednie zachowanie, a nie zerkać na zasady zapisane przez innych, by nie popełnić niesprawiedliwości. Lepiej wyraził tę myśl Konfucjusz: „Człowiek szlachetny, który ma światem rządzić, niczego z uporem się trzymać nie powinien, ani niczego z góry odrzucać, a zawsze stawać po stronie tego, co prawe”. Jak już sobie ustaliliśmy, czyn dobry, to taki, który jest motywowany agape i jest skuteczny, a zatem dopasowany do danej sytuacji. Takie podejście, w wielkim skrócie i bardzo ogólnie, nazywa się etyką sytuacyjną.

Uzdrowienie cierpiącej na krwotok oraz wskrzeszeni córki Jaira


18 Gdy on to do nich mówił, oto jeden książę przystąpił i pokłonił mu się, mówiąc: Panie! córka moja dopiero skonała, ale przyjdź, włóż na nią rękę swoją, a żyć będzie.
19 A Jezus wstawszy, poszedł za nim i uczniowie jego.
20 A oto niewiasta, która cierpiała krwotok przez lat dwanaście, przystąpiła z tyłu i dotknęła się kraju szaty jego.
21 Mówiła bowiem sama w sobie: Bylebym tylko dotknęła się szaty jego, będę zdrowa.
22 A Jezus obróciwszy się i ujrzawszy ją, rzekł: Ufaj córko! Wiara twoja ciebie uzdrowiła. I uzdrowiona została niewiasta od owej godziny.
23 I gdy Jezus przyszedł w dom księcia i ujrzał fletnistów i tłum zgiełk czyniący, mówił:
24 Odstąpcie; albowiem nie umarła dzieweczka, ale śpi. I śmiali się z niego.
25 A gdy wyrzucono tłum, wszedł i ujął rękę jej, i powstała dzieweczka.
26 I rozeszła się ta wieść po wszystkiej owej ziemi.

- Owa niewiasta wierzyła, że jeżeli dotknie szaty Jezusa, tedy będzie uzdrowiona. Wierzyła wiarą zdarzeniową.

Uzdrowienie dwóch ślepców


27 A gdy Jezus przechodził stamtąd, szli za nim dwaj ślepi, wołając i mówiąc: Zmiłuj się nad nami, Synu Dawidów!
28 Gdy zaś przyszedł do domu, przystąpili do niego ślepi. I rzekł im Jezus:
Wierzycie, że wam to mogę uczynić? Rzekli mu: Tak, Panie!
29 Wtedy dotknął się oczu ich, mówiąc: Niech się wam stanie według wiary waszej.
30 I otworzyły się oczy ich, i zagroził im Jezus, mówiąc: Baczcie, aby się kto nie dowiedział.
31 Lecz oni wyszedłszy, rozsławili go, po wszystkiej owej ziemi.
32 Gdy ci zaś odeszli, oto przywiedli mu człowieka niemego, opętanego od diabła.
33 A gdy diabeł został wyrzucony, przemówił niemy i dziwiły się rzesze, mówiąc: Nigdy się tak nie okazało w Izraelu.
34 Ale faryzeusze mówili: Przez księcia diabelskiego wypędza diabły.

- Kolejny dowód na to, że Jezus traktował słowo „wiara” jako wiarę zdarzeniową, a nie jako pobożne postępowanie

Lituje się nad ludem


35 I obchodził Jezus wszystkie miasta i wioski, nauczając w synagogach ich i przepowiadając ewangelię królestwa, a uzdrawiając wszelką chorobę i wszelką niemoc.
36 Widząc zaś rzesze, zlitował się nad nimi, gdyż byli strudzeni i leżący jako owce, nie mające pasterza.
37 Wtedy rzekł uczniom swoim: Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało.
38 Proścież tedy Pana żniwa, aby wysłał robotników na żniwo swoje.

- Aby było wielu nauczycieli, którzy pomogą ludowi w odnalezieniu prawdy... mam niejasne wrażenie, że nikt się o to nie modlił.

c. d. n.


Del

PS: Jeśli was zainteresowała dalsza część komentarza i nie macie ochoty czekać do następnego miesiąca, to napiszcie do Eddiego(eddi@o2.pl) - gość był tak uprzejmy, że postanowił udostępniać pełną wersję przez email (Big thx!!! Oby Ozzy obdarzył Cię supernautycznymi mocami!!!). Trzeba go tylko grzeczniuchno poprosić, ew. złożyć mu ofiarę z tysiąca wołów, a na pewno prześle wam wersję full.