Doprawdy zadziwiające są zmiany znaczenia niektórych słów! Jednym z bardziej dobitnych przykładów tego jest słówko "sportowiec". Kiedyś byli to ludzie, którzy uprawiali jakiś sport: piłkę nożną, boks, siatkówkę, bierki, remika... Później sportowcami nazywano ludzi, którzy palili papierosy marki "Sport". Była ta marka protoplastą bodajże Klubowych, czy inkszych Popularnych1. Charakteryzowała się tym, że spożycie trochę większej ilości tegoż produktu powodowało różne dolegliwości żołądkowe. Obecnie jednak słowo sportowiec kojarzy mi się nieodzownie z ludźmi, którzy latają z workami za pociągami i kradną z tych pociągów węgiel tudzież inne jakieś kopaliny użyteczne. Określenia "sportowiec" używa wobec nich mój kolega zacny Robert, a ja podchwyciłem je chętnie i z niejakim entuzjazmem.
1-wybaczcie mi mą niewiedzę, sam nie palę i nie paliłem nigdy, więc i wiedza moja na temat wyrobów tytoniowych skromna a niepełna
Sportowców takowych widzę codziennie, jako że dana mi była przyjemność mieszkania w niedalekiej odległości od tak zwanej linii kolejowej. Mimo tego, że siedzą oni nieskrępowani na krawężnikach mej ulicy, każdy ich zna i może bez omyłki podać nazwiska "sportowców", policja nie reaguje na przestępstwa popełniane przez tych ludzi, mimo że oprócz banalnych kradziezy węgla zdażają się też sytuacje niebezpieczne dla ludzi, jak na przykład rozkręcanie torów. Czemu więc nikt z policji nie reaguje na takie sytuacje, podczas gdybyś czytelniku posiadał samochód i przekroczył prawo na przykład parkując w złym miejscu to nieomylnie dostałbyś mandat na wcale niebagatelną sumę? Boś burżuj, a samochód zdobyłeś na krzywdzie ludu niepracującego, dlatego w imię sprawiedliwości społecznej tobie trza coś wziąść, aby "sportowcy" mogli ukraść coś publicznego.
No, bardzo ładnie brzmi to zdanie o sprawiedliwości społecznej i innych takich, ale prawda nie jest niestety tak piękna. Nikt nie próbuje nawet chamować tego procederu, bo gdyby zaczęto to robić, "sportowcy" zaczęliby napdać ludzi na ulicach, dołączając do ich "sportowych braci". Bo już teraz spotkać można przemiłych ludzi zarabiających w ten sposób. Także ich można nazwać sportowcami -noszą sportowe ubranie, rzeźba ciała także może nam uzmysłowić zamiłowanie delikwenta do sportów kulturystycznych. Tak, tak, chodzi mi o drechów. Mili ci chłopcy stali się niejako elementem miejskiego folkloru. Bez nich ławki okolicznych parków i przystanków autobusowych świeciłyby pustkami, a po ulicach ludzie mogliby chodzić bez strachu2. Metod pracy tych osobników nie muszę, bo każdy z czytelników zna je na pewno aż za dobrze.
Śmieszy mnie nałowywanie do współczucia biednym. Jak mogę współczuć komuś, kto kradnie coś, co jest zapłacone pieniędzmi moich rodzicieli? Jak mogę współczuć komuś, kto potrafi w biały dzień zajebać3 mi Discmana, na którego zarobiłem własną pracą? Doprawdy idiotycznie brzmią frazesy o sprawiedliwości społecznej. Sprawiedliwość to będzie, gdy, do jasnej ciasnej, ktoś, kto jest złodziejem, zapłaci za kradzież, bandyta w dresie i z brakami w uzębieniu zamiast po ulicach będzie łaził po spacerniaku, a posiadających cokolwiek przestanie się za posiadanie czegoś karać! Bo to naprawdę żałosne, gdy nie mogę się przejść w biały dzień główną ulicą mojego miasta nie obawiając się idiotów z tępym wyrazem twarzy i skrótem ChWDP na koszulce. Skrót ten mimo całego swojego prostactwa i głupoty jest prawdziwy, bo policja jest obecnie mistrzem w dawaniu ciała. Nie należałoby się nawet temu dziwić -pieniędzy nie ma i nie będzie, oszczędza sie nawet na kopertach, a niebywale niskie pensje wręcz zmuszają do brania łapówek.
Bardzo często można usłyszeć wyrazy oburzenia tym, że prawo chroni u nas przestępców. Są one niestety bardzo prawdziwe. Przed sądem większe problemy od złodziei mają przedstawiciele poszkodowanych. Broniąc się przed napastnikiem musimy uważać, czy aby nie przekraczamy granicy obrony koniecznej. Dlaczego wymiar sprawiedliwości zamiast sprawami takimi jak ta zajmuje się aferami korupcyjnymi, które i tak nie zostaną nigdy rozwiązane4. Kto będzie władał zakupionym przeze mnie Dismanem czy czymkolwiek innym jest dla mnie sprawą dużo bardziej frapującą niż to, kto będzie właścicielem Polsatu.
2-co jest nie do pomyślenia. Jak można chodzić po ulicach bez strachu? Bezczelność!
3-słowo to zostało skreślone z listy przekleństw
4-nie przy tym stopniu upolitycznienia prokuratury
Wszystkie błędy, tak stylistyczne, jak i merytoryczne są zamierzone, za wyjątkiem tych, które nie są zamierzone.
Tekst pisany w dniu 05.10.2003r.