2003 rok powitałem po raz pierwszy w sposób
szczególnie entuzjastyczny. Balanga u kumpla, alkohol, prawdziwa radość.
Wtedy jeszcze nie wiedziałem, iż będzie on dla mnie przełomowy. To właśnie
w trzecim roku trzeciego tysiąclecia po raz pierwszy uruchomiłem ActionMaga.
Był to styczeń, może luty. Zrobiłem to z nudów, w poszukiwaniu czegoś,
przy czym mógłbym się rozerwać, a także poniekąd z ciekawości, czym właściwie
jest ten AM. No i znalazłem coś co mnie zainteresowało. Nie, nie był to
żaden kącik ani text*. Moją uwagę zwrócił link "Na luzie". Przeglądnięcie
w owym dziale galerii, ewentualnie czytelni, było moim całym comiesięcznym
kontaktem z tym ogromnym zinem (czyt. ActionMagiem). A trzeba też dodać,
że robiłem to tylko i wyłącznie w przerwie w graniu. Tak, tak, graczem
byłem, można nawet powiedzieć, że nałogowym. Uczęszczałem w tym czasie
do drugiej klasy gimnazjum. Grałem kilka godzin dziennie. Można by się
zapytać, co z odrabianiem zadań domowych. Czy rodzice nie widzieli mojej
sytuacji? Ano sprawa ma się tak, że mój tat** jest kierowcą i w domu bywa
rzadko, natomiast mamie mówiłem, iż mam lekcje odrobione, dzięki czemu
mogłem grać. Uczyłem się dobrze (średnia ocen na koniec 2 klasy wyniosła
5,28) toteż dlaczego mieliby mi nie ufać? Na zadania domowe poświęcałem
czas nocny, tudzież wstawałem o 5 rano. Bywało, że kładłem się spać o 3.30
(w nocy). To wszystko robiłem dla grania. Granie było moim bogiem, bez
którego nie mogłem żyć.
Jednak jak każdy gracz, (a bynajmniej
ci, których znam) miewałem dni, w których stwierdzałem, że wszystkie gry
mi się znudziły. Ten stan utrzymywał się może przez 2-3 dni, po czym wszystko
wracało do normy. W owe dni przeglądałem różne programy, bonusy, a także
AMa. Wtedy dopiero zauważałem, iż jest w nim coś takiego jak "Texty"(a
powinny być teksty;)) oraz "Kąciki", toteż od czasu do czasu przeczytałem
jakiegoś arta tudzież opowiadanie. Miesięcznie zapoznałem się z nie więcej
niż 10 artykułami oraz opowiadaniami.
Wszystko zmieniło się czwartego dnia kwietnia
br. O godzinie 19:03, gdy, być może, wkurzony na coś(nie pamiętam już co),
po przeczytaniu arta "Dziewczyna z drugiej strony lustra" wysłałem do autora
ww. tekstu maila o następującej treści:
Twój tekst w AM jest debilny. Nie rozumiem
dlaczego we wstępniaku jest wymieniony jako "jeden z ciekawszych".
Niedługo też zacznę pisać, i wtedy pokażę
wam wszystkim.
PISARZE OD SIEDMIU BOLEŚCI
dwukrotny laureat ogólnopolskiego konkursu
im. Jana Parandowskiego na opowiadanie olimpijskie, laureat powiatowego
konkursu "Moja miejscowość w Internecie".
Wiem, że treść tego maila jest chamska
i dotyczy wszystkich ówczesnych pisarzy AMu, jednak taki (wtedy) byłem.
Na następny dzień w szkole miałem się czym chwalić kumplom i mieliśmy z
tego niezłą polewkę. Osłupiałem jednak, gdy tydzień później, po przyjściu
ze szkoły, odebrałem maile, a wśród nich wiadomość od Pewnego AMowca (odpowiedź
na powyższego maila):
Także dzień dobry :) Od razu zaznaczę,
że otwarty jestem na wszystkie konstruktywne krytyki. Chciałbym jednak
dowiedzieć się, jakiegoż to mojego tekstu Twój komentarz się tyczy. Tak
się bowiem składa, że we wstępniaku do AM#35 wspomniane są 2 moje teksty,
a w AM#36 kolejne dwa + jeden mojego pomysłu. Jeśli więc gotów byłbyś delikatnie
zawęzić swą krytykę, to byłoby mi bardzo miło.
A już bez złośliwości: napisz, co Ci się
w tym moim tekście nie podobało. Jeżeli uznam, że masz rację, to postaram
się te niedobre tendencje zwalczyć (mam czas, dopiero liceum zacząłem).
Jeśli zaś uznam, że Twoje argumenty nie są trafne, to przynajmniej będę
miał jak się bronić. Póki co, Mistrzu Pióra, tej szansy mi nie dajesz.
Życzę powodzenia. Naprawdę. Cieszymy się,
gdy pojawia się "młoda krew". Liczę, że zdołasz sprostać oczekiwaniom,
które rozbudziłeś.
No dobrze, ale jak masz na imię, mój polski
Cervantesie?
Pozdrawiam
Czterokrotny laureat Międzynarodowego
Konkursu Matematycznego "Kangur" (w tym, 1x, nagrody I stopnia..)
(cenzuraJ-Pewien AMowiec nie zgodził się
na ujawienie jego AMowskiej tożsamości wewnątrz tekstu )
List ten, jak widać, nie był napisany w
chamskim tonie, a jego autora widocznie nie poniosło, co właśnie bardzo
mnie zdziwiło.
Zdumiony tak spokojnym tonem owej odpowiedzi,
zamiast grać, przeczytałem kilka innych artów Pewnego AMowca, po czym kliknąłem
"Odpowiedz" i wystukałem następujące słowa:
Sorki za ten list. Byłem wtedy wkurwiony
i chcialem się na kimś wyżyć. Mówilem wtedy o tekście "Dziewczyna z drugiej
strony lustra". Myślę jednak, że w twoich artach czegoś brakuje. Czegoś
co przykuwałoby uwagę czytelnika. Piszesz teksty typowo informacyjne (w
których wtrącasz tylko swoje zdanie) lub w formie rozprawki. Owszem, rozprawki
mogą być ciekawe (sam czasami takie piszę :)) jednak zdarza się to rzadko.
Tekst, którego tytuł został wyżej wymieniony jest jednak całkiem OK (wtedy
byłem wkurzony) jednak ja zmieniłbym w nim puentę i tytuł (np. "Utopijny
obraz dziewczyny". Takie jest moje zdanie. Broń się:) Jeśli będziesz mógł
to spotkajmy się jutro (piątek) o 19.00 na czacie (miasta: Starogard Gdański,
na wirtualnej Polsce). Będę pod nickiem martin. Odpisz.
Laureat wielu konkursów
P.S. Piszę dopiero teraz bo... no wiesz...
nowe gry, szkoła...
Gdy teraz czytam tego maila (wciąż mam
go w Outloku) przypomina mi się, jak to kiedyś było. Wystarczy tylko spojrzeć
na ostatnie zdanie- nowe gry, a potem szkoła. Tylko to się dla mnie liczyło.
Ale przejdźmy do rzeczy.
Trzeba tutaj sprostować, że do naszego
spotkania na czacie nigdy nie doszło. Dosyć często za to spotykaliśmy się
na gg. Wtedy dopiero zrozumiałem jak głęboki jest sens słów, które kiedyś
przeczytałem w Action Redaction (tym w CD-Action):"Jestem pełen podziwu
dla ludzi, którzy tworzą AMa". Poznając Pewnego AMowca i poprzez długie
rozmowy z nim na gg, zrozumiałem, że ActionMagowcy to ludzie niezwykli.
Zaszła we mnie pierwsza radykalna zmiana-zapragnąłem być taki jak oni.
Jednak nie było to takie łatwe. Granie
było silniejsze ode mnie. Mimo to zawsze, gdy pojawiał się nowy AM najpierw
czytałem wszystkie teksty Pewnego AMowca, po czym znowu wracałem do mojego
ukochanego (wtedy) zajęcia.
Jednak los dał mi szansę wysłać do AM
(a dokładnie do Opowiadań) coś czego nie musiałem pisać. Nie, nie był to
plagiat, a moje opowiadanie na konkurs o tematyce olimpijskiej napisane
w lutym br. (niestety po zakwalifikowaniu się do setki nie dostało ono
już się do pierwszej trzydziestki w tym ogólnopolskim konkursie). Do jego
wysłania namówił mnie oczywiście Pewien AMowiec.
Wielka była moja radość, gdy na początku
lipca jadąc po niemieckiej autostradzie dostałem SMSa od siostry o mniej
więcej takiej treści: Marcin jakis Mariusz Saint przysłał maila o tym ze
twoje opowiadanie będzie w ActionMagu(zacytowała maila, czego ja nie chcę
przytaczać, ponieważ słabo go pamiętam. Wiem, że było tam coś, o tym, iż
nie jest to dzieło sztuki, a rzetelna praca oraz, że na początku wydaje
się, iż będzie to kolejne naiwne opowiadanie, o tym jak to uczciwość i
ciężka praca popłaca, lecz tak naprawdę jest to całkiem fajne opowiadanko,
a jego przesłanie nie jest podane w bardzo naiwny sposób). Pozdro
Wtedy zrobiłem kolejny krok w kierunku
AMa. Zacząłem wierzyć w siebie. To wydarzenie dodało mi sił by walczyć
z nałogiem. Wtedy już naprawdę chciałem coś napisać, lecz pojawił się kolejny
problem-nie miałem żadnego pomysłu. Pragnąłem, by mój pierwszy art był
czymś prawdziwym, napisanym pod wpływem uczuć.
Zanim jeszcze coś takiego napisałem 1
września dowiedziałem się, że Pewien AMowiec został naczelnym kącika o
Poezji, który po raz pierwszy ukaże się w AM44. Szczęśliwy zbieg okoliczności
sprawił, że dzień wcześniej wygrzebałem mój stary wierszyk, więc po wklepaniu
go do kompa wysłałem go na adres
periodyk-poetycki@pf.pl . Tak też, co
łatwo zauważyć, było to moje drugie dzieło wysłane do AM i, ku mojej radości,
drugie, które zostanie (a gdy czytacie te słowa z pewnością już zostało)
w nim zamieszczone.
Przełomem było pewne wrześniowe popołudnie
(a dokładniej dwunastego). Zacząłem rozmyślać, po czym, jak gdyby nigdy
nic usiadłem przed kompem i jednym tchem (a właściwie jednym przyłożeniem
rąk do klawiatury) napisałem swój perwszy tekst. Tego też dnia wysłałem
go do AMa. Odpowiedź otrzymałem następnego dnia.
Czytając sam początek rozważań Qnika na
temat moich wypocin, byłem niemalże pewien, iż nie dojdzie jeszcze do mojego
debiutu w AMowym dziale TEKSTY. Krótko mówiąc mój art został po prostu
zgnojony przez ww. osobę. Toteż byłem zaskoczony, a zarazem szczęśliwy,
gdy przeczytałem ostatni akapit, z kórego dowiedziałem się, że moje dzieło
zostanie mimo wszystko zamieszczone, ze względu na oryginalną końcówkę.
Od tego momentu zacząłem mieć mnóstwo
pomysłów na napisanie tekstu. Mam nadzieję, że był to moment w którym zacząłem
stawać się AMowcem. Moim marzeniem jest, bym witając rok 2004 mógł o sobie
powiedzieć, że należę do tej Wspaniałej Grupy. Do Wspólnoty AMowców-ludzi
nieprzeciętnych pod każdym względem, mających swoje oryginalne zdanie na
każdy temat, potrafiących w fenomenalny sposób wyrażać swoje myśli. Ludzi
takich jak Pewien AMowiec.
Z tego też miejsca chciałbym wam podziękować
za to, że jesteście. Że dzięki wam w końcu mam marzenia, do których będę
dążył, a mój świat stał się inny-taki, w którym chce mi się żyć. Dzięki
Ci Pewien AMowcu i Ci Qniku, a także wam wszystkim, którzy współtworzycie
AM.
jamartin
jamartin1@wp.pl
*-Link wtedy jeszcze zatytułowany był TEXTY(co
zresztą nie pasowało do idei AMa)
**-skoro mój tat jest facetem to dlaczego
mam go nazywać formą rzeczownika w rodzaju żeńskim(czyli "tata")?;)
P.S. Jak zapewne już każdy się domyślił,
Pewien AMowiec to oczywiście UnionJack, który nie wyraził zgody, by wewnątrz
tekstu, "było tyle UnionJack'ów". Po moich prośbach zgodził się on jednak,
bym w peesie dodał o kogo chodziło.
P.S.S. Cały tekst wysyłam oczywiście za
pozwoleniem UnionJack'a ;)
P.S.S.S. Żeby nie było, iż AM ma tylko
dobre strony dodam, iż tak, jak dawniej byłem uzależniony od gier, tak
teraz nie mogę żyć bez AMa (a dokładniej to czytanie AMa jest teraz moim
nałogiem)
P.S.S.S.S. Tekst ten nie był dziełem jednego
wieczoru, więc nie pamiętam już czego za każdym razem słuchałem. Sądzę
jednak, iż był to głównie wentylator w kompie, który chodzi głośno jak
odkurzacz:)