:::: Paweł Wojewnik ::::

Legacy of Warrior Kings



Przed wiekami, gdy na Ziemi wciąż realne było zagrożenie ze strony Chaosu, założony został Zakon Czcicieli Daurosa. Modlili się oni do Odyna i Daurosa o pomoc w pokonaniu Nieumarłych oraz hord Orków i Goblinów. Bogowie pomagali mnichom, ale ci uznali, że lepiej jest walczyć niż modlić się. Te reformy spowodowały szybsze pozbycie się z Wielkiego Księstwa Orków i Goblinów. Wojownicy, zwani też Bractwem zwyciężyli w jednej, wspaniałej batalii. Cała armia Chaosu została rozgromiona, ale jeden z przywódców uciekł. Zaszył się on na rubieżach Księstwa i zapieczętował wszystkich Nieumarłych, jakich udało mu się zabrać z pola bitwy. Zamknął też w niej Wielką Księgę Czarnej Magii, dzięki której, ktoś znający pradawną sztukę nekromancji mógł odtworzyć Armię Chaosu.
Nikt z Bractwa nigdy się o tym nie dowiedział...
Po kilku stuleciach Wielkiemu Księstwu zaczęły ponownie zagrażać hordy Nieumarłych.






Stali przy wnęce zastanawiając się, co zrobić. Dwa dni wcześniej obiecali Wielkiemu Księciu, że sprawdzą, co kryje się w tej jaskini. W miarę zbliżania się do niej poznawali mroczną prawdę. Miejscowa ludność żyła strachem. Na początku nie byli zbyt rozmowni, jednak Czterej Bracia przekonali ich do siebie, napotykając oddział Nieumarłych przy jednej z wiosek i rozbijając go w pył. Wtedy ludzie zwierzyli im się z tajemnicy. Tu, w tych jaskiniach znajdowała się starożytna nekropolia, a ostatnio widziano w tych stronach nekromantę. Przez wieki nikt nie schodził pod ziemię, ale on uparł się, że musi tam iść. Nikt nawet nie wierzył w to, że zdoła on powrócić.
Po kilku tygodniach jednak zaczął się koszmar. Okoliczne wioski nękane były przez Nieumarłych każdej nocy. Na początku nikt nie skojarzył ze sobą tych faktów, ale pewnego wieczora ktoś widział nekromantę na koniu, przewodzącego armii trupów. Wtedy wysłano gońca do Wielkiego Księcia. A Książę rozpoczął zbieranie armii i postanowił wyruszyć i szturmem zdobyć starożytną nekropolię. Ale Książę był również ostrożny. Wysłał zwiadowców. Ludzi, którym ufał, co do których był pewien, że prędzej zginą, niż zdradzą.
- Dość tego, wchodzimy! - powiedział najbardziej muskularny z rycerzy.
Pozostali ruszyli za Ericiem, niekwestionowanym przywódcą wojowników i zarazem Najwyższym Kapłanem Bractwa. Gdy już stracili z oczu wejście postanowili rozpalić pochodnie. Po uczynieniu tego zobaczyli czarną postać, stojącą naprzeciw nich.
- Witajcie podróżnicy. - rzekł mężczyzna - Nie przechodźcie dalej, albowiem może się to dla was źle skończyć.
- Próbujesz nas straszyć starcze? Wiedz, że wojownicy Bractwa nie ugną się! - odpowiedział Joey.
- Nie straszę, ostrzegam. Ale wy jesteście głupcami. Uciekajcie, póki możecie, to wasza jedyna szansa na ocalenie. Nie będę powtarzał.
- Mam inną propozycję. Nie zabijemy cię, ale odstawimy w kajdanach do Księstwa. - ponownie głos zabrał Joey.
- Niech więc tak będzie.
Na moment jaskinia rozbłysła niebieskawym światłem. Gdy poświata zniknęła, zgasły i pochodnie. Usłyszeli głośne mlaśnięcie, i zobaczyli, że jedyna droga ucieczki jest zagrodzona przez przezroczystą ścianę.
Eric spróbował ją stłuc mieczem, ale okazała się bardziej wytrzymała niż mogli przypuszczać.
Wtedy jaskinia znów rozbłysła niebieskim światłem, a oni ujrzeli czarnoksiężnika stojącego na skale i zanoszącego się śmiechem.
- Ostrzegałem was głupcy! - grzmiał.
Horda Nieumarłych nieubłaganie zbliżała się w ich stronę. Były ich setki. Eric wyciągnął miecz i powiedział:
- Bracia! Oto nadszedł czas próby, okażmy się jej godni, a Odyn przyjmie nas na swą ucztę!
Po czym pozostali wojownicy wyciągnęli miecze i ustawili się parami, tak, że plecy każdego z nich dotykały pleców drugiego. Nieumarli rozpoczęli swój marsz śmierci, a nekromanta zanosił się gromkim śmiechem, budzącym grozę.
- Mam wrażenie, że tym razem nie uda nam się wyjść z tego cało... - powiedział Kurt.
Scott popatrzył na niego krytycznie, po czym splunął i zaczął się modlić do Odyna, boga wojowników. W tym momencie pierwsza linia Nieumarłych dotarła do wojowników.
Rozpoczęła się walka. Walka na śmierć i życie, która mogła zakończyć się jedynie śmiercią jednej ze stron. Czterech bohaterów dzielnie odpierało ciosy przeciwników, ale na miejsce jednego poległego, natychmiast pojawiał się inny. Eric nacierał z furią, wywijał mieczem na lewo i prawo. Został oddzielony od reszty. Nieumarli dosłownie go stratowali.
Wtedy do akcji weszli łucznicy. Kurt upadł brocząc krwią, z przeszytą krtanią. Scott i Joey walczyli dalej, jednak już bez żadnej nadziei na zwycięstwo.
Nagle wszystko ucichło. Cała wrzawa i zamęt wojenny. To nekromanta uciszył swe sługi, po czym zagrzmiał:
- Poddajcie się, a daruję wam życie! Moglibyście zostać moimi przybocznymi. Jestem pełen szacunku dla waszej odwagi.
- Żywcem nas nie weźmie. - powiedział Joey.
- Amulety uniemożliwią mu ożywienie nas - odrzekł Scott.
Scott i Joey, jakby na umówiony znak przebili się nawzajem swoimi mieczami, po czym powoli osunęli się bez czucia na ziemię.





Ciemność. Budzą się i nie wiedzą kim są. Ale głód jest silniejszy niż wszystko. Daliby wiele aby go zaspokoić. Pamiętają, że kiedyś byli sławnymi wojownikami, ale to już przeszłość. Teraz liczy się jedynie zaspokojenie głodu. Wiedzą, że gdy nadejdzie ich pan głód zostanie zaspokojony. Czekają na niego, a on przychodzi. Oczy świecą mu złowrogo w ciemnościach. Jest ich władcą. Będą mu służyć do końca, ponieważ wiedzą, że żyją tylko dzięki niemu...





Wielki Książę myślał, co zrobić po utracie sławnych mężów. Wiedział, że gdyby jeszcze żyli odezwaliby się do niego w przeciągu kilku dni, tymczasem mijał już miesiąc od kiedy widziano ich po raz ostatni. Istniała jeszcze możliwość zdrady, ale... Książęce rozważania przerwał posłaniec wbiegający do sali tronowej.
- Panie proszę o wybaczenie, ale przynoszę ważne wieści!!!
- Mów - odrzekł władca.
- Wasza Wysokość, widziano Najwyższego Kapłana, jak jechał na koniu, razem z tym psem, Annachiaszem! Trzech braci było z nimi.
Poseł z przerażeniem wpatrywał się w zmiany zachodzące na twarzy Księcia.
- Spalić Zakon, Mnichów wyrzucić, a wojowników powywieszać! Prochy rozsypać na cztery strony świata!


Paweł Wojewnik

killian_darkwater@wp.pl


<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^||