King i Szminka
King i Szminka właśnie skręcili w wąską uliczkę, gdy nagle drogę zajechał im policyjny wóz. Wiedzieli, że to koniec, gdyż drugi radiowóz właśnie pojawił się z tyłu. Nie próbowali już uciekać. King przekręcił kluczyk w stacyjce i zgasił silnik. Czekali spokojnie aż policjanci podejdą.
***
Karolina właśnie skończyła brać prysznic.
- Jacek, możesz mi podać ręcznik.
- Oczywiście, kochanie - odparł Jacek, po czym wręczył swojej towarzyszce życia gruby, biały ręcznik.
- Dziękuję misiu.
Karolina wyszła spod prysznica, wytarła się i założyła szlafrok, po czym usiadła przed lustrem i zabrała się za makijaż. W tym czasie Jacek robił kawę w kuchni.
- Jaką ci zrobić? - zawołał.
- Rozpuszczalną z mlekiem i dwie łyżeczki cukru.
- Już się robi.
Po trzech minutach kawa była gotowa.
- Kawa gotowa - zawołał Jacek.
- Już idę tylko jeszcze pomaluję sobie usta.
- Dobrze, ale pośpiesz się, bo już dwadzieścia po ósmej, a musimy być w mieście przed dziewiątą.
***
Policjanci powoli podeszli do samochodu z bronią wycelowaną w kierowcę i pasażera. W tym czasie pojawił się trzeci radiowóz.
- Wyłazić z samochodu! - krzyknął jeden z policjantów. - Tylko bez gwałtownych ruchów i z rękami na głowie!
King i Szminka posłusznie opuścili samochód. Od razu zostali przeszukani i zakuci w kajdanki. W czasie, gdy jeden ze stróżów prawa wyciągał łup z samochodu, dwaj kolejni pomagali Kingowi i Szmince zająć miejsca na tylniej kanapie w dwóch stojących obok siebie radiowozach. Szminka usłyszała jeszcze, jak odprowadzający ją policjant mówi przez radio: Mamy ich - w jego głosie dało wyczuć się nutę tryumfu.
***
Karolina zamknęła drzwi mieszkania, po czym udała się na parking, gdzie Jacek już czekał w samochodzie. Karolina nie zdążyła nawet zapiąć pasów, kiedy czarny sportowy wóz ruszył z piskiem opon.
- Spokojnie, przecież zdążymy - rzuciła pasażerka.
- Musimy jeszcze zatankować - odpowiedział Jacek, po czym włączył radio, w którym lokalna stacja nadawała utwór z pogranicza disco-polo. Po pięciu minutach podjechali na stację benzynową. Jacek jednym przyciskiem otworzył wlew paliwa, aby pracownik stacji mógł zatankować do pełna. Karolina podała, przez otwartą do połowy szybę, 200 złotych, po czym dodała, uszczęśliwionemu pracownikowi, że reszty nie trzeba. Ruszyli, tym razem już spokojnie, i po około dziesięciu minutach byli na miejscu. Jacek zaparkował, wjeżdżając prawą stroną samochodu na chodnik.
- Życz mi powodzenia - rzekła Karolina całując Jacka.
- Powodzenia kochanie - powiedział lekko podenerwowany Jacek.
- Nie, dziękuję - odparła z uśmiechem Karolina widząc zdenerwowanie partnera. Sprawdziła jeszcze w lusterku czy makijaż w porządku i wysiadła z samochodu.
***
Po przyjeździe na komisariat King i Szminka zostali umieszczeni w osobnych pomieszczeniach, gdzie przez kilka godzin byli przesłuchiwani. Po męczącym przesłuchaniu zostali zaprowadzeni do policyjnej furgonetki i przewiezieni do miejskiego aresztu śledczego. W czasie transportu jeden z policjantów włączył radio, w którym dało się usłyszeć jak spiker popołudniowych "Informacji" mówi:
- Dziś rano, po znakomicie zorganizowanej akcji, policja ujęła parę kochanków zajmującą się okradaniem sklepów jubilerskich. Zatrzymani są podejrzani o dokonanie dwunastu napadów w ciągu ostatniego roku. Podejrzanym, Jackowi K. pseudonim King i Karolinie F. pseudonim Szminka, grozi za to od ośmiu do piętnastu lat kary pozbawienia wolności.
***
Karolina wsiadła do samochodu rzucając plecak na tylne siedzenie. Jacek ruszył w drogę powrotną.
- I co? - zapytał zniecierpliwiony Jacek.
- A więc - zaczęła, lecz przerwało jej ostre hamowanie, gdyż Jacek zamiast patrzeć na drogę patrzał na nią i o mało nie przestawiłby radiowozu, który zagradzał im przejazd. W chwilę później byli świadkami aresztowania dwójki przestępców, jak się później dowiedzieli, byli to King i Szminka, poszukiwani już od kilku miesięcy. Po kilku minutach było już po wszystkim, więc mogli ruszyć w dalszą drogę.
- I co? - zapytał ponownie jeszcze bardziej zniecierpliwiony Jacek - I co powiedział lekarz?
- A więc
- zaczęła powoli.
- No mów - ponaglał Jacek.
- A więc będziemy mieli dzidziusia - odpowiedziała Karolina, która w tym momencie już przestała ukrywać swą radość przed Jackiem.
Uhn'Daar
uhn.daar@wp.pl
<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^||