Opowieść wigilijna - komentarz by Moyra
Opowiadanie UnionJack'a nie jest depresyjne jakby dokładnie mu się przyjrzeć... zakończenie tchnie radością... wreszcie stary, schorowany i opuszczony człowiek znajdzie się ze swoją córką... gdyby nie było elementu z dziewczyną to przygnębienie byłoby większe, bardziej dawałoby się je odczuć czytającym...
>>> Tu zdradzę autorską tajemnicę: opowiadanie pisałem w dwu turach. W pierwszej, depresyjnej, opisałem śmierć staruszka; gdy się trochę z pesymizmu otrząsnąłem napisałem drugą, trochę pogodniejszę część owej historii. Nie żeby dużo optymistyczniejszą. Ale krztyna optymizmu i brak krztyny optymizmu to razem dwie krztyny ;)))
Trzeba zwrócić uwagę na fragment o Monarze... zachowanie ludzi zostało pokazane z prawdziwą i ostrą szczerością, oni tacy są naprawdę.
>>> Ano, niestety, są... Czego się nie robi, żeby w tym kraju było dobrze...?
Napisane jest prostym językiem, skierowane na przekaz, na odczucia... to działa.
Piękne to było Towarzyszu UnionJack :)
>>> Dziękuju :) Ocena bardzo dobra, którą otrzymałem zmotywuje mnie do dalszej systematycznej pracy ;) Znaczy, mówiąc po ludzku, dziękuję :) Po wiadomemu - arigato :)
Moyra
antymon4@wp.pl
<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^||