:::: Willow ::::

SĄD (przed)OSTATECZNY - komentarz by Willow



- Oskarżony, wejść! - po tych, jakże poważnie brzmiących słowach na salę rozpraw weszło krótkie, niepozorne opowiadanko. Nieśmiało usiadło na miejscu, tuż obok swego obrońcy, zasiadającego po prawicy. Na wprost niego zasiadał sędzia, wysoki, chudy mężczyzna o przenikliwym spojrzeniu. Opowiadanie tylko raz spojrzało w te oczy i więcej nie przyglądało się. Po lewej stronie siedział prokurator.
- Czym zawiniło opowiadanie? - spytał surowo sędzia prokuratora.
Prokurator chrząknął, otrzepał garnitur i wstał.
- Opowiadanie napisane niewyszukanym, prosty językiem... - zaczął wyliczać, odginając kolejne palce.
- Sprzeciw! - ryknął adwokat, gwałtownie podnosząc rękę. - To chyba zaleta, prawda?
- Cisza - warknął sędzia, budząc dreszcze na karku opowiadania. - Sprzeciw przyjęty, proszę znaleźć jakieś mocniejsze argumenty. Proszę znaleźć jakiekolwiek!
- Żaden problem - powiedział pewny siebie prokurator. - W opowiadaniu są skąpe opisy. Momentami mam też wrażenie, że autorowi jakby słów zabrakło na nazwanie jakiegoś przedmiotu.
- Jakieś przykłady? - spytał adwokat.
- "Zasiadał w miejscu, gdzie zazwyczaj siedzą sędziowie" - zacytował prokurator. - To chyba żart!
Adwokat nic nie odpowiedział. Opowiadanie czuło rosnący niepokój.
- Proszę kontynuować.
- Kolejnym zarzutem może być również to, że autor zbyt często używa słów takich jak: oskarżyciel, obrońca...
- Doprawdy, czy nie może pan przytoczyć czego poważniejszego? - zapytał adwokat z politowaniem. - Pan się ośmiesza w oczach ludzi.
Po sali przebiegł szmer.
- Cisza - krzyknął sędzia, uderzając młotkiem w stół katedry, za którą zasiadał. - Nie kłócić mi się tu.
Obaj skłóceni natychmiast się uspokoili.
- Czy skończył pan? - sędzia skierował pytanie do oskarżyciela.
- Na razie tak. Teraz zobaczymy, co pan obrońca wymyśli.
- No więc tak - rozpoczął adwokat niezbyt gramatycznie. - Opowiadanie zawiera wiele przemyśleń filozoficznych autora...
- Zwykłe granie duszy - parsknął prokurator. - Ja, kiedy na przykład mam zły dzień, to nie piszę o tym opowiadań.
Sędzia przysłuchiwał się w skupieniu, przyglądając się uważnie obu dyskutantom.
- Może i tak - przyznał obojętnie obrońca. - Musi pan jednak przyznać, że właśnie dzięki temu opowiadanie jest ciekawe...
- Ja nie uważam, żeby ono było ciekawe - błyskawicznie odpowiedział oskarżyciel. - Śmiem nawet twierdzić, że te opowiadanie jest... heretyckie!
Na sali zawrzało.
- Proszę udowodnić - powiedział sędzia, uderzając młotkiem.
- Autor w opowiadaniu prezentuje pogląd, że istoty niebiańskie skazują dobrych ludzi na śmierć, aby czym prędzej poszli "do góry" i powiększyli grono anielskie. Przecież to stoi nie tylko w sprzeczności z naukami Kościoła, ale także logiki! Jakże ludzie, stworzenia tak niedoskonałe, tak odległe od aniołów, miałyby się nimi stawać? Poza tym Dekalog głosi: "Nie zabijaj". Trudno, żeby Bóg łamał swoje własne zasady...
- Jakie to ma znaczenie? - krzyknął adwokat, wstając. - Po pierwsze, mamy wolność słowa, po drugie, to tylko wizja autora. Dla mnie była wielce oryginalna.
- Czy to już wszystko? - sędzia skierował pytanie do obu panów.
- Tak - odpowiedzieli zgodnie.
Teraz będzie najgorsze, pomyślało opowiadanie. Ogłoszenie werdyktu.
Sędzia wstał, chrząknął.
- Decyzją sędziego, opowiadanie, mimo kilku potknięć, zostaje oczyszczone z zarzutów...
Dalszych słów opowiadanie już nie usłyszało. Zemdlało z wrażenia.



WINIX:
- Opowiadanie! - krzyknął autor i poklepał je po bladych policzkach - Opowiadanie! Obudź się!
Opowiadanie powoli otworzyło oczy i spojrzało na swego stwórcę.
- Wygraliśmy?
- Tak Opowiadanie, wygraliśmy, nie do końca, ale wygraliśmy... - uspokoił je autor. - Będziemy się jeszcze odwoływać! Niektóre argumenty prokuratora były chybione. Zgadzam się z tym iż jesteś proste i wybrakowane. Rzeczywiście zapomniałem jak nazywa się to miejsce gdzie siedzą sędziowie - autor parsknął śmiechem. - Ale o tym, że jesteś heretyckie to nie wiedziałem!? Przecież wzięcie człowieka do nieba jest równoznaczne z wiecznym szczęściem. Po co skazywać kogoś dobrego na cierpienie skoro można od razu dać mu radość. Bóg wie, że w imię dobra można uczynić nawet największy grzech. No co Opowiadanie, zgadza się?
Opowiadanie nieco zdezorientowane palnęło:
- TAK! - wyciągnęło kij bejzbolowy zza paska. - No to idziemy po Willowa?
- Ależ ty głupie jesteś Opowiadanie! Przecież recenzja była nam przychylna, chodźmy lepiej na piwo...
- No to chodźmy...
I powędrowali ku zachodzącemu słońcu marząc o tym by brat Opowiadania który nazywa się Opowiadanie też został zrecenzowany...


Willow

wyllow@poczta.fm


<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^||