:::: Willow ::::

Żelazne skrzydła plugawego anioła - komentarz by Willow



Witam. Dziś pod odstrzał pójdzie kolejne opowiadanie debiutującego Berserkera. Temat chyba nie jest nikomu nie znany, mnie natomiast spodobało się niekonwencjonalne podejście do sprawy. A jaka jest konwencja? - aż ciśnie się na usta.
"Anioły - Istoty niematerialne pośredniczące między ludźmi a Bogiem, zwykle uosabiające doskonałość i dobroć. Przedstawia się je najczęściej jako pięknych mężczyzn z wielkimi białymi skrzydłami, czasem jako pulchne uskrzydlone dzieci (na wzór amorków)." [cytat ze "Szkolnego słownika motywów literackich", znalezionego w jakiejś nie odwiedzanej od lat szafce].
A jak z tym jest w "Żelaznych skrzydłach..."? Wiadomo - inaczej. Anioły są materialne, bo inaczej trudno byłoby cokolwiek autorowi napisać. Uosabiają doskonałość i dobroć? Otóż nie, anioły w opowiadaniu są takie ludzkie, zamiast być "doskonałe i dobre" mają ludzkie słabości, odczuwają typowe ludziom emocje (miłość, gniew, chęć buntu, poczucie winy...). I, nie powiem, wielce mi to przypadło do gustu. Podoba mi się motyw utożsamiania anioła z "ludziem" (podejmowany chociażby przez Kossakowską).
Powoli, acz skutecznie zbliżamy się do drugiego elementu, bohaterów mianowicie. O postaciach z nieba rodem wspominałem przed chwilą, dodam, że są dość dobrze rozwinięte, dzięki za sprawą dokładnych opisów przeżyć wewnętrznych. Jedynie zastrzeżenie budzi u mnie postać Szatana. Ot, po prostu wyobrażałem go sobie jako inteligentnego, elokwentnego kolesia, a nie zwykłego, chytrego diabełka zacierającego ręce po pozornie opłacalnym interesie. Tak to niestety wygląda: Szatan daje Sadybowi moc, aby pozyskać kilka marnych dusz, które, jak przystało na prawdziwego sadystę, będzie gnębił, męczył i Bóg jeden wie, co jeszcze. (Tu z kolei inne zastrzeżenie, trochę mniej ważne, jednak nie dające mi spokoju. Dlaczego dusze ludzi zabitych przez Sadyba wędrują prosto do Piekła, krainy siarką i smołą płynącej, zamiast udać się przed Wysoki Sąd, gdzie będą uczciwie osądzone w kwestii dalszych losów? Nie rozumiem tego.)
[To ja już tłumaczę. :) Przyjąłem, że Sadyb może taką duszę zatrzymać i uwięzić w swojej podświadomości, a następnie wysłać ją do piekła. (Zakładając oczywiście, że to anioły "wprowadzają" ludzi do nieba). Skąd to założenie? A no z kościoła katolickiego gdzie na pogrzebach śpiewa się "Niech orszak aniołów zabierze cię...". Ten wers z tej właśnie pieśni utkwił mi w głowie i pomyślałem, że wykorzystam ten motyw. Można by zapytać: "Dlaczego nie ma tego w opowiadaniu"? Hm... myślałem, że nie będzie takiej potrzeby. :) - Berserker]
Fabuła też niezła. Sadyb po wygnaniu udaje się do sąsiada "z dołu", prosząc o pomoc, po czym z entuzjazmem zakasuje rękawy i bierze się do roboty, to jest jatki. Tinwe, która wyparła się miłości do anioła, okazuje się dalej kochać Sadyba i chce oddać mu ostatnią przysługę, to jest sztych pod żebro boskim sztyletem, wykradzionym z kapliczki. Wielkie ryzyko, jednak nieustraszona dziewczyna słusznie uznaje, że trzeba uwolnić kochanka od cierpienia. Już, już ma go zabić, gdy do akcji wkracza Gabriel i wszystko kończy się dobrze. Uff... Streszczenia nigdy nie były moją mocną stroną. Tak czy inaczej, happy endu się, muszę szczerze przyznać, nie spodziewałem. Mamy tu bowiem sytuację bez wyjścia, które mogłoby się zakończyć dobrze, a jednak... Jednak kończy się dobrze.
Niesamowite.
Werdykt komisji brzmi: opowiadanie dobre, bardzo się nam, Willow'owi, podobało. Willow wprawdzie ma drobne zarzuty, dotyczą one jednak języka, a więc czegoś, co z czasem rozwinie się samo.


Willow

wyllow@poczta.fm


<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^||