Har'oloth
Rozdział V
Krasnolud wraz z elfem przystanęli obok kamiennego słupa symbolizującego granicę miasta Sundice w którym gościli przez ostatnie kilka dni. Co prawda byli ścigani przez zakon paladynów Tyra, kilku pół-orków i połowę straży miejskiej, ale wciąż żyli, więc pobyt w mieście można było uznać za udany. Rozejrzeli się po raz ostatni chcąc pożegnać się z Sundice jak najszybciej i nie kusić losu. Już mieli przekroczyć granicę miasta, gdy Sarg` poczuł dziwne ukłucie w skroni i nagle się zatrzymał.
- Ktoś... Ktoś się zbliża...
- Zbliża? - Thord rozejrzał się niespokojnie i chwycił za rękojeść topora. Nauczył się ufać przeczuciom Drowa. - Jesteś pewny? Nikogo nie widzę...
- Nie! To jakiś mag. Zaraz będziemy mieli towarzystwo. - Jak na potwierdzenie tych słów błysk mogicznej energii rozległ się dokładnie między krasnoludem a drowem. Wrażliwość na magię dana wszystkim mrocznym elfom była bardzo przydatną umiejętnością. Oboje odskoczyli i wyciągneli broń. Magiczne światło uformowało bramę, przez którą przeszła postać odziana w szaty maga. Był elegancki i pomimo w sumie młodego wyglądu sprawiał wrażenie bardzo mocnego. W ręce trzymał surową laskę z brunatnego drewna zakończoną lśniącą, błękitną kulą.
- Thraed? - krasnolud syknął. Jego głos był teraz mieszanką wielkiego zdziwienia i jeszcze większego oburzenia. - Masz tupet, żeby pokazywać się nam na oczy.
- Mam dla was zadanie - mag zdawał się ignorować słowa krasnoluda. Miał zamiar powiedzieć coś jeszcze, ale Sarg`lin mu przerwał.
- Tort ma rację - elf uśmiechnął się złośliwie w kierunku towarzysza - dlaczego niby mielibyśmy wypełniać twoje zadanie? Nie miałeś przypadkiem czekać na nas w gospodzie?
- Zatrzymały mnie... ważne sprawy. - Mag zdawał się czerpać przyjemność z denerwowania Thorda - Teraz jednak jestem wolny i mogę wam przekazać zlecenie.
- Weź sobie to zlecenie i je sobie wepchaj pod twoją czerwoną kieckę ty czar... - Thord właśnie miał rzucić swoje ulubione wyzwisko, gdy przypomniał sobi,e że nie rozmawia z drowem tylko z człowiekiem. Zastanowił się chwilkę. - ...Czarowniku! - Uśmiechnął się zadowolony z tego, jak sprytnie wybrnął z sytuacji.
- Uważaj na swe słowa, krasnoludzie - Thread uśmiechnął się pogardliwie. - Założę się, że gdybym przepuścił ci błyskawicę przez przełyk to szybko nauczył byś się szacunku dla Czerwonych Magów z Thay. - Wzdłuż ręki maga przebiegło niewielkie wyładowanie elektryczne formując w jego dłoni kulę niebieskiego światła. Na drodze między magiem a Thordem stanął jednak drow i mimo że już dawno schował miecz, zdawał się nic nie robić sobie z formowanego przez maga czaru.
- Daruj sobie te pogróżki, Thraed. Wiesz doskonale, że nie dałbyś rady nam obu. Tym bardziej, że znasz odporność drowów na magię... No, przynajmniej na magię w wykonaniu tobie podobnych nowicjuszy. - Drow uśmiechnął się, widząc grymas wściekłości przebiegający przez twarz Thraeda. Mieli przewagę, a Czerwony Mag zdawał sobie z tego doskonale sprawę, podobnie jak i drow. Pozwolił więc, by formowane zaklęcie rozproszyło się w powietrzu, gdy Sarg` kontynuował. - Zresztą, jak już powiedział mój kolega, wystawiłeś nas w gospodzie, a teraz to my nie jesteśmy zainteresowani. Chcesz jeszcze coś dodać?
- Tak... Moi przełożeni kazali zapłacić ci podwójnie gdybyście mieli wątpliwości. - Mag spojrzał w oblicze drowa ciekaw jego reakcji, ale ten tylko się zaśmiał.
- Podwójnie? Nie rób ze mnie głupca, magu! Kazali ci zapłacić potrójnie, ale ty chciałeś wzbogacić się o jedną trzecią naszego wynagrodzenia, prawda? - uśmiech nie schodził z ust drowa, gdy mag sciskał swój kij tak mocno, że krew odpłynęła mu z dłoni. Przez chwilę słychać było tylko szum drzew, ale został on przerwany przez gniewne warknięcie maga.
- Tak! Tak, do jasnej cholery! - Thraed stracił wreszcie cierpliwość przez to, że inicjatywę w negocjacjach przejął drow. - Czy teraz przyjmiecie wreszcie to zadanie?
- Nie... - drow uśmiechnął się przyjaźnie, choć nie bez pewnej drwiny. Dał sobie chwilkę, by nacieszyć się wściekłością, która biła z oczu maga. - Nie... Bo nie mamy pojęcia o co chodzi. Rownie dobrze mógłbyś nam przecież zlecić kradzież fajki Elminstera. Może i proponujesz sporą sumę, ale wszystko zależy od zadania.
- Macie ukraść pewną rzecz z rezydencji Khazz`rama. - Thraed zauważył zdziwienie na twarzach krasnoluda i drowa, szybko więc dodał: - Khazz`ram to tutejszy mag o znacznej mocy, a także jeden z radców miasta Sundice. Jego posiadłość znajduje się prawie w centrum miasta i jest doskonale chroniona przez jego osobistą gwardię.
- Liczącą...? - Drow zdecydował się przerwać magowi. Był ciekaw czekającego go zadania, ale musiał zminimalizować ryzyko.
- Moje zdolności w magicznej szkole Poznania mówią, że jest tam około piętnastu strażników.
- Przyjmijmy więc, że jest ich trochę ponad dwudziestu - drow uśmiechnął się ironicznie, ale mag nie podjął wyzwania.
- ...Jeśli dobrze się spiszecie to być może otrzymacie kilka magicznych przedmiotów, jako dodatek do wynagrodzenia. Mag po raz kolejny zwrócił się bezpośredno do drowa: - to jak? Przystajecie na propozycję czy mam poszukać bardziej utalentowanych *najemników*? - nacisk, jaki kładł na słowo "najemnik" spowodował, że przez twarz krasnoluda przeszedł grymas gniewu. Drow jednak zlekceważył ton Maga z Thay i odpowiedział:
- Przystajemy - Sarg`lin uśmiechnął się ujrzawszy rozwarte ze zdziwienia oczy Thorda - ale chcemy czterkrotnego wynagrodzenia zamiast trzykrotnego i... - drow zawahał się. Balansował na cienkiej linii i wiedział o tym. Domyślał się też, że Thraed chciał uszczknąć więcej niż trzecią część wynagrodzenia i musiał się teraz zgodzić.
- I...? - mag zazgrzytał zębami z frustracji.
- I może powiesz nam wreszcie co to za przedmiot? - Sarg`lin roześmiał się głośno.
Krillin
krilanek@wp.pl
<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^||