MARZENIA NA NOWY ROK

Kolejnego sylwestra spędzę w ciszy. Poleżę sobie na mojej półce w 
ciemnym pokoju, do którego nikt dzisiaj nie wejdzie. Młodzi bawią się 
na prywatce, a starsi na balu, mam więc czas, żeby podumać. Nie będę
dumać nad tym że jestem stara i gruba. Dla książki takiej jak ja, Anto-
logii Poezji Polskiej to powód do dumy. Nie tylko z tego bardzo się
cieszę. Na moich kartach znajdują się wiersze wszystkich wielkich
rodzimych poetów. Których najbardziej cenię? Chyba klasyków, jak Kocha-
nowski i Staff - za tę harmonię i spokój. Norwida i Baczyńskiego za
odwagę i wytrwałość. Miłosza za całokształt. Zajmują szczególne miejsce
w moim wnętrzu, dają mi wytchnienie i wypoczynek. Gdzie indziej Mickie-
wicz żre się ze Słowackim, Sęp się użala, Herbert zawiesza poprzeczkę
tak wysoko jak tylko może sięgnąć... Oni też są wielcy. Ale to bardziej
burzliwa strona mnie samej. Jest we mnie trochę sprzeczności, lecz nie
zamieniłabym swojej treści na żadną inną. Nawet mimo tego, że tak mało
ludzi czyta obecnie poezję. Większość woli czytać obrazki i SMS-y.
Gdyby nie moja właścicielka, polonistka, która lubi po mnie czasem się-
gnąć, pewnie zżółkłabym tu w zapomnieniu. Chociaż ostatnio rodzeństwo
również parę razy do mnie zaglądnęło. Ale im kazali w szkole. 
Nie jest mi zbyt wesoło. Zawartość mam może i piękną, ale trzeba naj-
pierw do niej dotrzeć. A moja okładka jest szara i nie rzuca się w
oczy. Co innego te młode, przebojowe koleżanki zapisane Masłowską, Sap-
kowskim, Grocholą, Tolkienem i Rowling. Jeszcze jakieś osiem - dzie-
sięć lat temu prawie nikt o tych nazwiskach nie słyszał. A potem? Wiel-
kie kampanie reklamowe, filmy, salony, wywiady... dzisiejsze czasy to
czasy szczęściarzy albo koniunktury. Nikt nie ma chęci na skromną poe-
zję. Zapotrzebowanie na mnie minęło, gdy świat poszedł do przodu. A z
moich kart, gdyby ludzie tylko chcieli, mogliby się dowiedzieć więcej
niż z tamtych wszystkich książek razem wziętych. Ale dobrze że przynaj-
mniej coś czytają. Tak mało ludzi to robi, za mało... Wszyscy zabiega-
ni, skarżą się na brak czasu. Uczniowie i studenci siedzą w podręczni-
kach. Te to mają dobrze. Cieszą się wymuszonym bądź nie, ale jednak
zainteresowaniem. Po pracy wszyscy wolą telewizję albo lekką muzykę.
Wszyscy tak zmęczeni że nie mają ochoty na myślenie przy ambitniejszej
pozycji. Takie czasy. Ludzie jakby zapomnieli że do pięknych rzeczy
trzeba się dokopać, a to co widać od razu to tylko przystawki albo
namiastki. Niestety, te namiastki im wystarczają. Kolejna papka, ładna
i kolorowa, ale bez smaku. Tak ulubiona przez kulturę masową. 
Uff, trochę mnie poniosło. Po co się denerwować, od tego nie zmieni
się świata. Leżę tutaj z rosnącym poczuciem bezradności. Nie mam rąk 
ani nóg żeby coś zrobić. Wszystko zależy od ludzi. Nie łudzę się że
jutro rano wrócą do domu i zaczną mnie czytać. Ale żeby robili to 
częściej niż dotychczas. Tylko tego życzyłabym sobie na Nowy Rok. I
żeby dwunożni czasem pomyśleli własnymi myślami, a nie myślami speców
od reklam i zbijania mamony. Zawsze będę na marginesie, nie dostępna
dla wszystkich. Muszę się z tym pogodzić, bo taka już jestem. Za to
ludzie nie muszą się godzić na wszystko co przyniesie im świat. Tylko
że zdało im się o tym zapomnieć. Olej wylewa im się z głów. Myślą, że
sterują światem bez granic, a coraz bardziej się gubią. Przydałoby im
się czasem wrócić do książek, które są z nimi od wieków i wiedzą o nich
wszystko. Może wrócą już w przyszłym roku...
Wszystkim moim koleżankom traktującym o literaturze, sztuce, nauce, 
technice, przyrodzie i tysiącach innych zagadnień życzę szczęśliwszego
Nowego Roku 2004. 

Myśli książki wyobrażał sobie (i czasami był z nią w 100% zgodny)
Donald

advocat@interia.pl