STANISŁAW LEM - "Cyberiada"
CYBERIADA to słowo, które nasuwa skojarzenia z dwoma pojęciami: CYBERNETYKĄ i ILIADĄ. Jest to także tytuł jednej z najbardziej rozpoznawalnych książek polskiego mistrza s-f,
Stanisława Lema.
Cała akcja książki skupia się na przygodach dwóch najzacniejszych w całym Universum konstruktorów, którymi są: trochę szalony i nierozgarnięty Trurl oraz bardziej zrównoważony i konsekwentny w swoich działaniach Klapaucjusz. Obaj wplątują się w różnorakie kłopoty spowodowane własną chęcią "naprawienia świata" oraz, co tu ukrywać, spowodowane swoją dumą i łakomstwem na złote kruszce. Jak widać nie są to postacie "czyste", ale "ludzkie". To ostatnie stwierdzenie jest trochę groteskowe zważywszy na fakt iż główni bohaterowie nie są ludźmi lecz... robotami. Tak, w ogóle to świat przedstawiony na kartach książki to świat maszyn, w którym o typowych przedstawicielach ssaków nawet nie słyszano.
Kolejne rozdziały, z których składa się "Cyberiada" to osobne perypetie i przygody, w które wplątują się główni bohaterowie. Każda opowiastka to pretekst do tego aby porozmawiać na tak "chodliwe" tematy jak religia, dobro i zło, sens istnienia. To sprawia, że czytając nie raz i nie dwa przyjdzie nam się trochę zastanowić, podumać, zmusić do myślenia.
Czy ta książka ma wady? Tak, gdyż paradoksalnie dla niektórych nie do przełknięcia może się okazać wzniosły i trochę dziwny w pewnych momentach styl pisania
autora (pokraczne nazwy, bardzo naukowy język) (ha, toście,
mili moi, nie czytali chyba "Kongresu futurologicznego", który
przodując pod względem zawartości dziwnych słów, jest jednocześnie jedną
z najlepszych utworów jakie dane mi było podziwiać - m.), oraz częste używanie łacińskich fraz. Przyznam szczerze, że czasami bardzo mi to nie odpowiadało i miałem ochotę odłożyć lekturę na później, ale moja wrodzona upartość i magia książki nie pozwoliły na to.
Ceglash
ceglash@interia.pl