Max Payne 2: The Fall Max Payne
Prawie dwa lata temu cały świat zachwycał
się pierwszą częścią "Max Payne", ja również zaliczałem się do tych zwolenników,
prawdę mówiąc jest to jedna z moich ulubionych gier, która nigdy się nie
zestarzeje. Fenomenalna grafika i olbrzymia grywalność, to cechowało pierwszą
część Maxa, czy tak będzie tym razem... hmm, się zobaczy.
Pierwsze, co rzuca się w oczy i strasznie razi to twarz Maxa, jest
zupełnie inna niż w poprzedniku. Z płaskiego ryja zrobili jakiegoś
przystojniaka. Zupełnie nie potrzebny zabieg! Mogli zostawić tak jak było, no
dodając tylko uwypuklenia (których w poprzedniku brak). Reszta stroju została
bez zmian.
Jak już jestem przy twarzy to muszę przyznać, że jej mimika jest rewelacyjna,
postacie zmieniają wyraz twarzy w zależności w jakiej sytuacji się znajdują.
Powiedzmy, że wszystko by było z gębą fajnie gdyby Max i reszta ekipy nie byli
brzuchomówcami. Nie poruszają ustami podczas mówienia!
Grafika znów pozostała na bardzo wysokim poziomie. Zadbano o takie
szczegóły jak odpadający tynk od ścian po zetknięciu z kulą z wiernej beretty.
Przy włączonym bullet timie (czyli zwolnieniu gry) możemy ujrzeć kule
przeciwników przelatujące obok naszej głowy. Video jest dopracowane do
najmniejszych szczegółów, a przy tym zachowano rozsądne wymagania sprzętowe,
gdyż u mnie, na 800 Durona i tak słabej karcie graficznej jak Riva2 32MB
(niedługo upgrade!!!), na średniej grafice gra nawet się nie zatnie :) Dlaczego
inni producencie nie robią gier o tak niskich wymaganiach?
Budowa poziomów jest niestety liniowa. Oznacza to tyle, że nie
mamy specjalnego wyboru, którą drogą chcemy iść. Zazwyczaj da się otworzyć tylko
jedne drzwi. Dzięki takiemu rozwiązaniu na pewno nie pobłądzimy po levelach. Co
jednak nie zmienia faktu, że są klimatyczne, a tego klimaciku na pewno dodają
przedmioty które poukładane są na poziomach. Ich rozmieszczenie przypadkowe też
raczej nie jest.
Zadania, które musimy zaliczyć są różne, od tego by iść przez levele i
wykańczać wszystkich, po przez polowanie ze snajperki na bandziorów, a kończąc
na ucieczce z płonącego magazynu. Nudzić się nie będziemy na pewno! Z resztą
grywalność była cechą pierwszego Maxa, tu też jest olbrzymia, ale tylko za
pierwszą grą. Jak przeszedłem całą gierkę już naprawdę nie chciało mi się
zagierzyć drugi raz, a w Maxa 1 zdarza mi się włączyć nawet dziś. Co prawda za
drugim razem też była niezła zabawa, ale chciałem by ta gra już się skończyła i
kończyła się (zarówno za pierwszy, jak i za drugim razem) zbyt szybko. No
właśnie. Największy burak Maxa 1 się powtórzył w sequelu. Ludzie! Co to jest 8-9
godzin gry? Czy wy sobie ze mnie jaja robicie? Np. w recenzowanego w tym numerze
Vietconga grałem cały tydzień po kilka godzin dziennie. Czy na prawdę nie można
było jeszcze trochę przedłużyć czas trwania rozgrywki? A może po prostu twórcy
Maxa Payne 2 wzięli graczy za kompletnych idiotów, którzy misję ze snajperką
będą wykonywać przez trzy dni? Sam nie wiem. W każdym bądź razie gra do trudnych
nie należy i specjalnie żadna z misji jakichś wielkich umiejętności od gracza
nie wymaga.
Jest nawet sen, ale nie taki jak z poprzednika. Tu jest coś rewelacyjnego. Ekran
wtedy wygląda jakby był pod wodą. To po prostu trzeba zobaczyć. Rewelacyjny sen!
Ale dobra, przejdźmy dalej. Trochę skrytykowałem gierkę, a teraz
przejdę do najważniejszego i największego plusa gry. Wprowadzono olbrzymią
interaktywność z otoczeniem. Oznacza to tyle, że możemy przesuwać pudła itp.
przedmioty. Wspaniały efekt, gdy np. pudło z deską w środku spada na dół. Drewno
wylatuje z papierowego kartonu. Nawet painkillery się przewracają. Okrągłe
przedmioty mogą się toczyć. Albo, gdy np. rozwalimy wroga, on upuści broń na
stromym dachu, ta zjedzie z tego dachu. Z resztą trup też :) Dzięki tak
olbrzymiej interaktywności i fizyce gry akcje które wykonujemy w Maxie2 są o
wiele ciekawsze. Np. wpadasz z bullet timem do pomieszczenia, lecisz, lecisz
strzelając, nagle wpadasz w pudła, która przewracają się i skutecznie chronią
cię przed kulami wroga, albo uderzasz w półkę która przewraca się do tyłu, a
przedmioty które nań leżały spadają na ziemię, każdy w innym kierunku i inaczej.
Możemy nawet uderzyć przeciwnika drzwiami, wtedy ten przewraca się.
Odnośnie bullet time, zapowiadano, że zostaną wprowadzone doń
jakieś nowe urozmaicenia. Ja przeprasza, może i się mylę, ale widziałem tylko
jedno. Otóż Max, który ląduje na ziemi po długim zwolnionym locie nie wstaje od
razu na nogi, tylko strzela leżąc na ziemi. Ot i tyle co do bullet timu.
Wrogowie mają na pewno o wiele większe AI. W poprzedniku stali w
miejscu (tylko czasem robili jakieś uniki) i nawalali do ciebie. Teraz chowają
się za przedmiotami, rzucają tak jak ty (ino, że bez bullet timu) i robią
ciekawe uniki. Co prawda do MENSY (czy jak to się tam pisze) ich nie wezmą, ale
na gangsterów pasują. Trochę głupiej zachowują się po śmierci. Nawet nie
widziałem, że trupki takie pozy strzelają :) Np. wykończysz kogoś, ten upadnie
na kolana i zamiast walnąć o ziemię - wali - ale głową o ścianę i tak się
zatrzymuje. Wyobraźcie sobie gościa na kolanach opartego głową o mur. To już
jest mała przesada. A widzieliście kiedykolwiek by trupy tańczyły breck densa
(jak to się pisze?) Otóż tu mamy do czynienia z prawdziwymi skejciorami.
Wykończyłem gościa, a ten zaczął się kręcić na głowie i tak się kręcił do póki
nie strzeliłem doń drugi raz. Szkoda, że znów nie można poćwiartować ciał, za to
fajnie lecą, gdy obok nich wybucha granat. Właśnie. Wyobraźcie sobie wroga, obok
którego wybuchł granat, ten nagle leci do góry i kręci się w powietrzu, nagle
wpada na szafę, na przewraca się i upada na kolejnego gościa. Trup odbija się od
szafy i wpada w stertę pudeł, które odlatują od miejsca, w którym denat
wylądował za sprawą podmuchu... Przy tym na pochwałę zasługują wybuchy granatu i
koktajl młotowa.
Jak powiedziałem cosik o wrogach to trzeba i wspomnieć o towarzyszach, a
i tacy się znajdą. Kolejna nowość. Mogą z nami chodzić inni ludzie. Co prawda
przez całą grę było ich zaledwie dziesięć (zaokrągliłem :)), ale zawsze lepiej
tyle niż nic. Ich AI jest zdecydowanie niższe niż wrogów, aha i nie marzcie o
tym, że będziecie mogli wydawać im rozkazy.
Są też jednostki neutralne, czyli ludzie, którzy nie są ani z nami, ani z
przeciwnikami. Np. żulek, który sobie ogląda telewizję (pierwsze skojarzenie?
Naczelny Gacka :)), innym razem babka ze strzelbą ganiająca za złodziejem.
Broni jest dużo i są nawet ciekawe. Każda strzela inaczej, np.
strzelba ma taki rozrzut jak ta z Grand Theft Auto 3. Wprowadzono podwójny
Desert Engel (potężna armata). Mamy też podwójną berettę i ingram (pojedyncze
też). Zabrakło bejsbola niestety. Ale za to jest kałasznikow. Z resztą nie chce
mi się opisywać broni, jak sobie Maxa2 kupicie (bo tak na pewno będzie) to sobie
zobaczycie jakie są.
Znakiem rozpoznawczym poprzedniego Maxa był klimat. Tu klimat jest
rodem walnięty z pierwszej odsłony, identyczny. Ciężki niczym bombowiec z całym
załadunkiem. Brudne zaułki Miasta Aniołów dają o sobie znać. Wszędobylski smród.
Jacyś bezdomni siedzący przy beczce, z którego wydobywa się ciepło ognia.
Ogólnie syf i ubóstwo. Jakieś znaki namalowane na ścianach. Sam nie wiem, czemu,
ale klimacik przypomina mi trochę ten ze świetnego filmu "Siedem", ciężki i
mroczny.
Co do fabuły to za wiele o niej nie wiem :) Z tego co się
dowiedziałem to Max zakochał się w takiej jednej policjantce Monie Sax. A
propos, przecież jeszcze tego nie powiedziałem. W trakcie gry będzie nam dane
zagrać zarówno Maxem jak i Moną. No i się zakochuje, no i jestem za pornografią
w grach, no i jest fajnie. Dlaczego w takiej jednej scence pod prysznicem, tak,
tam gdzie Max jej ręcznik podawał, dlaczego pokazali tylko nagie plecy? Ja już
sobie popcorn przyniosłem i wyciągnąłem nowego Playbo... znaczy się nowy
Cd-Action i czekałem na najlepsze. Propos fabuły. Myślałem, że to będzie
zwyczajne love stroy i ze świetnego Maxa zrobią jakiś filmek o zakończeniu
"(...) i żyli długo i szczęśliwie.". Ale jednak Take 2 wie jak się robi gry i
wie czego nie lubią gracze. Szczęśliwego zakończenia nie będzie, tak jak i nie
było w pierwszej części. Końcówka jest fenomenalna, właśnie czegoś takiego
trzeba jak najwięcej wprowadzać w filmach. A czego? Sami się dowiecie jak całą
grę przejdziecie, od razu mówię, że gospodynie domowe gustujące w brutalnych "real
story" nie znajdą tu czegoś dla siebie :)
Ogółem twórcy odwalili kawał dobrej roboty, ale sądzę, że to za
mało by przebić legendę pierwszego Maxa. Max Payne 2 przypomina raczej ulepszoną
wersję jedynki niżeli nową grę. Polepszono wszystko z wyjątkiem długości trwania
gry. Bardzo dobra grafika, interaktywność z otoczeniem, fizyka gry... to
wszystko sprawia, że obok Maxa dwójki nie można przejść obojętnie. Gra, co
prawda ma małe szanse by stać się kultową, ale wprowadza wiele innowacji do
świata wirtualnej rozrywki... tak jak poprzednik. Z oceną mam mały dylemat, z
jednej strony jest to tylko ulepszona jedynka, a z drugiej strony jest to aż
ulepszona jedynka. Między 8/-9, zlituje się więc, bo dziś mam dobry humor :)
:: PLUSY:
+ Fizyka
+ Interaktywność z otoczeniem
+ Grafika
+ Końcówka gry
+ Są towarzysze
+ Śmieszne pozycje pośmiertne
+ Niskie wymagania sprzętowe jak na taką grafikę
|
:: MINUSY:
- Nie zmieniony bullet time
- Czasem ciała wnikają w ściany
- KRÓTKA jak ten... fafor Lova i Caleba razem wzięte
|
:: INFO O GRZE:
Gatunek: TPP
Premiera: Październik 2003
Developer: Remedy
Producent: Take 2
Dystrybutor: Cenega Poland
Wymagania minimalne: PC 600Mhz, 126 MBRam, Akcelerator 32MB
|

|