Max Payne 2: The Fall Max Payne
Pierwsza część
przygód Maxia była wporzo, ale jakoś nie zrobiła na mnie większego wrażenia.
Może, dlatego, że od samego początku leciałem na kodach i trzymałem na kolanach
Gordona F.?... Tak czy siak, jakoś niezbyt szczególnie czekałem na dwójkę. No
ale że kumpel miał na chacie nowiuteńkiego Maxia, to go sobie pożyczyłem. I
powiem Wam jedno, dobrze zrobiłem, bo MP 2 jest znakomity!
Jako że już na początku zdradziłem, iż MP 2 jest znakomity, to
pozostaje mi wam przybliżyć, o co chodzi (tym którzy nie wiedzą). MP 2 to gra
TPP - czyli z kamerą zza pleców bohatera, ale nie to jest najlepsze. Najbardziej
wgniatający w fotel bajer to "zwolnienie czasu". Bullet Time (bo o nim mowa)
jest... nawet nie wiem jak to określić. Chodzi o to, że po wciśnięciu prawego
przycisku myszy, cały czas w grze zwalnia, a Ty możesz spokojnie nakierować
celownik na oponentów. Co jak co, ale ten bajerek trzeba zobaczyć i "oblookać"
samodzielnie. Głos jest wtedy jakby przytłumiony i niewyraźny.
MP 2 to typowy sequel. Jak wiadomo w pierwszej części źli panowie
od narkotyków zabijają Maksiowi żonę i dziecko. W pierwszej części także,
byliśmy przeciwko policjantom (o ile dobrze sobie przypominam). Natomiast teraz
Max po przejściach nadal pracuje jako glina, chcący ułożyć sobie jakoś życie.
Cała historia zaczyna się w jakimś budynku, gdzie spotykamy "czyścicieli". Owi
goście pod pretekstem sprzątania załatwiają swoje brudne interesy. Po jakimś
czasie do historii dołączają się kolejne osoby. Mona Sax, czyli kobieta, która
powinna nie żyć, gdyż zarobiła kulę w łeb. Jakiś rusek prowadzący bar "Vodka". I
najlepszy facio, pewien włoski mafioso, którego potem zobaczymy w przebraniu...
jakiegoś super bohatera z kreskówki. Facet tak się ubrał, ponieważ ten super
bohater to jego idol. Cała rzecz w tym, że teraz nie może ściągnąć z głowy
maski, bo inaczej ta eksploduje. Musimy go cały czas ochraniać, kiedy ten z
maczugą w łapie ucieka i piszczy swoimi butami. Normalnie w tej misji lałem po
nogach!!! A kiedy owy Włoch chciał wejść do wąskich drzwi i mu się głowa
zaklinowała, to leżałem na ziemi i płakałem. Ogólnie cała historyjka jest
przygnębiająca (wszak większość misji odbywa się w obskurnych budynkach, a na
dworze cały czas pada deszcz), ale nie można jej odmówić wątków humorystycznych
(misja w studiu filmowym). Novum są liczne wstawki filmowe, które wypierają
komiks. W tych wstawkach poznajemy znaczące postaci. Kiedy zaczyna się filmik,
to kamera najeżdża na twarz bohatera i nagle widzimy jego imię i nazwisko.
Dobre, iście filmowe, posunięcie.
Pierwsza rzecz, która zrobiła na mnie kolosalne wrażenie to fizyka
ciał - jest fenomenalna. Coś jak w Hitmanie 2, ale jeszcze lepiej. Za wszystko
odpowiada system Havok, który zostanie wykorzystany także w Doomie, albo Half
Life 2 (nie pamiętam... a może w obu?). Wyobraźcie sobie taką scenę. Wyskakuję
zza rogu i strzelam do przeciwnika. Ten odrzucony siła naboi wpada na opony
ustawione jedna na drugiej i upada na ziemię. A po chwili owe opony (po
uprzednim chwilowym chwianiu się) spadają na nieżywego oponenta. Ja przeżyłem
mały szok i chwilę zastanawiałem się, o co tak właściwie chodzi. Inny przykład.
Facet stał na parapecie i czekał na Maxa. Wyskoczyłem w BT (Bullet Timie) i
strzeliłem do niego z shotguna. Nagle włączył się filmik jak facio spada na dół
i zahacza głową o wystające deski, na których stoi farba. Oczywiście owe deski
poleciały razem z nim, a on zmienił trajektorię lotu. I to wszystko generowane w
czasie rzeczywistym! Takich bajerów jest mnóstwo. To wpływa bardzo na interakcję
z otoczeniem. A właśnie - interakcja jest kolejnym mega plusem! Nawet nie wiecie
jak byłem zaskoczony w pewnym momencie. Jest misja w komisariacie. Wpadam do
pokoju dla policjantów (telewizorek, grzejnik, ekspress do kawy itp.). Przez
przypadek przeszedłem przed oczyma siedzących glin i oglądających telewizor.
Nagle, kolesie zaczęli wrzeszczeć na Maxa, że im przeszkadza!!!!!! To jeszcze
nic. Kiedy wyłączyłem im telewizor, to jeden z gliniarzy włączył go z powrotem
pilotem! I choć jest to tylko skrypt, to muszę przyznać, że genialny - więcej
takich smaczków proszę! Ale najbardziej rozwaliła mnie prostytutka, która
przyszła poskarżyć się, że jej chłopak za dużo gra w głupie gry wideo. Albo
jeszcze jedno. Na owym komisariacie można wejść do pokoju, w którym stoi
projektor. Wystarczy wcisnąć "E" i będziemy mogli zmieniać slajdy. I jeżeli
myślicie, że te przypadki są odosobnione to się grubo mylicie. Takich "suprajsów"
jest cała masa, tylko trzeba poszukać... I jeszcze jedno. Otwierajcie szafy i
szuflady, bo można tam znaleźć dużo stuffu.
Dobra, a teraz czas na coś zewnętrznego, czyli grafę. Powiem
szczerze, że wymagania są małe. Na rozdziałce 1024x786 wszystko mi chodziło
rewelacyjnie. I tylko, kiedy patrzyłem w stronę światła troszkę mi gubiło fps'y,
ponieważ ma karta nie ma zaawansowanych opcji. Niemniej jednak, warto odnotować,
że od dawna nie grałem w grę, która by mi tak gładziutko szalała. Teksturki na
budynkach są naprawdę niezłe. To samo zresztą, tyczy się napastników. Jeżeli
przeciwnik jest Włochem, to będzie miał specyficzne rysy twarzy. Nie mogę nie
wspomnieć także o znakomitych dziurach po kulach. Na początku myślałem, że to po
prostu są dziury w ścianie zrobione już dawno w teksturze (łopatologiczne
określenie), a okazało się, że graficy odwalili kawał dobrej roboty i efekt jest
piorunujący. Co jeszcze... O, na posterunku policji wiszą tablice z
ogłoszeniami. Nic w tym dziwnego, gdyby nie fakt, że kartki na owej tablicy są
zrobione w 3D, a nie jak zazwyczaj w innych grach były nędznymi bitmapami. Ale,
karteczki te przecież muszą być czymś przyczepione prawda? I są! Pinezki także
zostały zrobione w trójwymiarze. Możecie powiedzieć, że się podniecam byle czym,
ale takie smaczki tworzą ogólny wizerunek. Ogólnie grafika jest estetyczna i
"łaskocze" oko. Jest różnorodnie i naprawdę bardzo dobrze. A dodatkowo podczas
wstawek filmowych, możecie zaobserwować nawet język u postaci...
Dźwięki już w pierwszej części były znakomite. Wystrzały z broni,
dźwięk przy BT i gadki postaci - to atuty. Ale jest jeszcze coś, co mnie
zaskoczyło. Chodzi mi o odgłosy przy komiksie. Jak wiadomo, ten opiera się na
statycznych obrazkach. Ale jeżeli na obrazku jest pokazane, że Max pije wodę, to
usłyszymy jak podnosi szklankę i gulgocze. Jeżeli widzimy, że ktoś idzie, to
usłyszymy kroki. I muszę wam powiedzieć jedno, dzięki tym odgłosom nie
wyłączałem komiksu, tylko oglądałem go dalej. Gadki postaci to już klasa sama w
sobie. Jest taki jeden moment, w którym prawie się popłakałem ze śmiechu. Max
wchodzi do pokoju, w którym snajperzy obserwowali jego mieszkanie. W tym samym
czasie, gdy on patrzy przez lunetę na swoje mieszkanie, zabójcy podkładają w nim
bombę. I nagle jeden gangster mówi (możemy to usłyszeć, bo chata Maxa była na
podsłuchu): "Wystarczy, że Max wejdzie do domu i otworzy drzwi, a wtedy nastąpi
wybuch.". I wiecie, co się dzieje za chwilę? Koleżka owych panów wpada do pokoju
uprzednio otwierając drzwi. Efektu możecie się domyślić. Pewnie nie brzmi to
jakoś śmiesznie, ale ja zawsze spalam najlepsze dowcipy, więc wybaczcie:).
Musicie to sami obczaić (o ile znacie jako tako j. angielski). Czasami, więc
warto jest poczekać za rogiem lub drzwiami i posłuchać oprychów. Tym bardziej,
że ich poziom inteligencji jest jedynie troszkę wyższy niż Winixa (ciekawe czy
to knur przeczyta, jeszcze mi nie oddał moich pończoch - świnia).
Dochodzimy do końca tejże recki. Przez cały czas zastanawiałem się
nad daniem MP 2 dychy. Biłem się z myślami, bo w końcu to tylko sequel, ale za
to bardzo dobry. Jednak jest jedna rzecz, która rozwiała moje wątpliwości.
Chodzi mi tu o długość gry. Max Payne 2 jest bardzo krótki!!! Są trzy główne
akty, w których mamy po dziewięć małych epizodów. Dla mnie, powinno być
przynajmniej pięć aktów. MP 2 to gra hit i dlatego powinna być dłuższa. To nie
jest kolejna nisko budżetowa pozycja, która powinna zabawić nas w trzy wieczory.
Oczywiście, niby po zakończeniu dostajemy dodatkowe tryby (np. musimy przetrwać
na zamkniętej planszy ze wzrastającą liczbą wrogów), ale po co mi takie gówienka?
One mogą bawić takich lamerów jak Caleb, ale nie mnie. Jestem strasznie zły!!! W
takiego Unreala 2 gram i gram i nie mogę go skończyć (bo mnie trochę nudzi,
ale...). O ile mnie pamięć nie myli, to redaktorzy CDA zarzucali Unrealowi, że
jest krótki, jestem ciekaw co powiedzą o Maxie 2... na dodatek cała historia
jest liniowa, więc nie jest dobrze. Czy tak ciężko było wymyślić jeszcze trochę
historii (nawet na siłę)? Na dobicie was, powiem jeszcze jedno. Jest kilka
misji, w których nasz Max znowu śni na jawie i ma omamy, a jak wiadomo w takich
misjach nie możemy używać broni, tylko musimy biegać bez celu. Po co wkładać coś
takiego do gry? I właśnie przez to, Max Payn nie dostanie dychy, frędzel
jeden!!!
Cóż... Caleb woła mnie na kolejnego strzemiennego, więc muszę
kończyć reckę. Gra jest znakomita - to fakt. Nie raz zdarzyło mi się otworzyć
gębę ze zdziwienia (a zdarza mi się to niezbyt często). Powiem nawet więcej.
Czasami cieszyłem się jak dziecko z małych duperelków, które zaimplementowali
autorzy. Jest to jedna z gier z górnej półki. I gdyby była dłuższa, to mogłaby
znaleźć się zaraz za ISS'em moim kochanym w rankingu TOP TEN, a tak...
Spodziewałem się po takim hicie dłuższej zabawy, a pozostaje niedosyt. Aby
jednak nie popadać w skrajności (znakomicie, ale cienko), to powiem, że giera
jest masakryczna i zapewni wiele chwil znakomitej zabawy. Nie jest to kolejna
pozyscja typu: "Gram i prę do przodu, bo mi się nudzi". Ta gra wciąga niczym wir
spuszczanej wody w klozecie. Polecam wszystkim bez wyjątku (nawet tobie Bedzio -
parchu stęchły;). Jest młodzieżowo!
:: PLUSY:
+ System Havok
+ Interakcja
+ Misja z mafiosem przebranym za super bohatera:)
|
:: MINUSY:
- Niewiarygodnie krótka!!!!
- Liniowość
|
:: INFO O GRZE:
Typ - przygodówka TPP
Producent - Rockstar Games
Ilość płyt - 2 (chodzi bez płyt)
Ilość miejsca na dysku - 1.6 giga
Premiera - Październik 2003
|

|