Maluch Racer

  Są w życiu recenzenta takie chwile, w których myśli na tym, aby wreszcie przestać grać w te durne gry i zająć się jak normalny człowiek pracą/nauką. Takie chwile zazwyczaj mają miejsce po zagraniu w hiper-mega-produkcji pokroju Maluch Race.

  Ale zacznę od początku. Kilka miesięcy temu pewien polski dystrybutor zaczął reklamować grę, która miała przenieść gracza za kierownicę legendarnego (buahahaha…) Fiata 126p. Gdy gra pojawiła się, w ciągu kilku tygodni kupiła ją spora liczba ludzi, a gra z dnia na dzień spinała się coraz wyżej w rankingach najczęściej kupowanych programów.

  Ja na szczęście, gry nie kupiłem, gdyż Maluchy kojarzą mi się tylko z ciągłym uderzaniem głową w sufit i ogólnie panującą ciasnotą. Ale jednak, pewnego dnia pewien znajomy pożyczył mi tą grę (A ja go miałem za dobrego przyjaciela ;)) i rozpocząłem giercowanie.

  Na początku instalacja. Wszystko, ładnie, bez problemów. Gdy wszystkie pliki znalazł się na moim dysku twardym, pośpiesznie przystąpiłem do uruchomienia, czego do tej pory szczerze żałuje.

  Po dwukrotnym klikniecie na (paskudnie zrobioną) ikonę, następuje uruchomienie. Jako pierwsze pojawia się okno konfiguracyjne, gdzie możemy ustawić rozdzielczość itd. Gdy sama gra się uruchomi, pierwszą rzeczą, jaką dane nam będzie zobaczyć jest intro. Ten element, już wprowadza zdrowego psychicznie gracza w lekki stan podenerwowania. Filmik przedstawia (początkowo) spokojne miasteczko na ulicach, którego, po chwili rozpoczyna się wyścig maluchów. Całemu temu zajściu towarzyszy typowa dresiarska muza, z bardzo charakterystycznym męskim wokalem (Gościu prezentuje bardzo szeroko pojętą wiedzą językową).

  Po intrze trafiamy do głównego menu. Prócz tego, iż jest ono paskudnie zrobione, usłyszymy tu, na nasze nieszczęście znów muzykę, która pogrywała w intrze. Możemy tu wybrać, w jakim trybie rozgrywki będziemy grać. Ilość trybów jest bardzo mała, mamy tylko tryb mistrzostw i trening. Tras i modeli fiacików też jest niewiele, bo bodajże sześć. Modele samochodów (prócz parametrów) różnią się kolorem karoserii oraz różnymi elementami tzw. "wiejskiego tuningu" tzn. naklejki na przednią szybę, przednie i tylnie spoilery oraz mój ulubiony element, wchodzący w skład samochodu każdego dresiarza, czyli, uwaga, uwaga: przyciemniane szyby! Jeee! Jakby jeszcze można było na tylnich siedzeniach zamontować jakieś głośniki to by był full-wypas! Nic tylko chwycić bejzbola i sru na ulice.
Żenujące…

  Przejdźmy teraz do samej gry. Po uruchomieniu wyścigu (pierwszy poziom rozgrywa się na parkingu hiper-marketu, który do złudzenia przypomina mi krakowskie centrum handlowe "M1") przeżyłem deja vu. Od razu skojarzyłem tą paskudną grafikę, beznadziejne dźwięki, kanciaste modele samochodów i piksele walące zewsząd po oczach z mini gierką, która pojawiła się niegdyś na Cover CD w CD-Action. Gra nazywała się Maluch Sim i była FREEWEROWĄ gierką, w której mogliśmy pojeździć sobie trzema typami maluchów po jakimś nie szczególnie wyglądającym miasteczku. W gierkę tą chwilkę grałem, ale była ona za DARMO, a teraz, orzeszty w mordę kopany, sprzedają podrasowaną amatorską Freewarówkę ludziom za 19,90?! Maluch Racer jest w 80% procentach tą grą, która była za free. Dodano tylko tryb wyścigu i trasy, ale należy zaznaczyć, że w chwili pojawienia się Maluch Sim, trasy i pojazdy miały być umieszczane na stronie www autora, skąd można je było za DARMO ściągnąć.

  W poprzednim akapicie nieco zboczyłem z tematu, ale należy powiedzieć jeszcze kilka słów o tej (jakże wspaniałej, wypasionej i lajtowej) grze. Jak pisałem, grafika jest beznadzieja, trasy wyglądają paskudnie. Ludzie, którzy znajdują się na ulicach są nieruchomymi, "tekturowymi" klonami. Budynki przypominają (błąd, one są) sześciany z nałożoną teksturą. Trasy są monotonne i kiepsko zaprojektowane. Samochody wyglądają nieco lepiej niż reszta grafiki, ale i tak jest dużo do zarzucenia. Wirtualne maluchy są bardzo kanciaste i ogólnie brzydkie. Ogólnie grafika jest brzydka i widać w niej ręce amatora. Fizyka jazdy jest katastrofalna, każdy zakręt trzeba pokonać na ręcznym, a i tak zazwyczaj kończy to się uderzeniem w krawężnik. Właśnie krawężnik, na niektórych trasach naszą "swobodę" ograniczają one, gdy tylko się o takowy otrzemy, następuje głośne "bum" i nasz samochód się zatrzymuje. Komiczne sytuacje następują również, gdy ocieramy się o inny samochód lub zajedziemy mu drogę, a wtedy on rozkosznie nas staranuje.

  Dźwięki w grze nie przypominają mi ani trochę tych, które wydaje z siebie prawdziwy Maluch. Ba, jedyne skojarzenia, jakie nasuwają mi się po usłyszeniu wirtualnego silnika Fiacika to golarka elektryczna… Inne dźwięki na czele z wspomnianym wcześniej "bum" pozostawię z litości bez komentarza.

  Na koniec pozostaje mi tylko ocenić tę "grę". Według mnie to coś, zasługuje maksymalnie na jedynkę, nie tylko dla tego, że jest słaba, ale także z tego powodu, iż pokazuje jak przy pomocy reklamy z darmowej (i kiepskiej, niestety) gry zrobić kasowy hicior…
 

  Z ostatniej chwili: Właśnie wyczytałem w nowym CDA, że dystrybutor, a zarazem producent MR - Play, wydaje kolejny hicior zatytułowany: „Poldek Racer”. Gra już jest skazana na sukces. Czy ludzie (mam tu na myśli graczy) nie mają, na co wydawać kasy? Nie lepiej kupić CD-Actiona z pełną wersją THPS3? Coraz mniej rozumiem polską rzeczywistość, a do tego z każdym rokiem jest coraz gorzej (i nie tylko chodzi tu o gry).
 

1/10
:: PLUSY:
+ Jakie plusy?
:: MINUSY:
+ Wszystko
:: INFO O GRZE:
Gatunek: Jazda maluchem;)