Lord OF The Rings: Return Of The King
"Władca
Pieścieni" autorstwa J.R.R. Tolkiena do niedawna nieczęsto gościł na naszych
monitorach. Wszystko jednak zmieniło się wraz z nadejściem wysokobudżetowej
ekranizacji tej wspaniałej książki. Film Petera Jacksona osiągnął wielki sukces,
który oczywiście nie uszedł uwagi księgowym wielkich firm. Jak to często bywa
postanowili oni podczepić się chwilową(?) modę na Tolkiena i fantasy i w
sklepach zaroiło się od wznowień książek, zeszytów ze zdjęciami z filmu,
kalendarzyków "Władcy Pierścieni", kubeczków, breloczków i mnóstwa innych
niepotrzebnych gadżetów. Wiadomo - fan kocha, fan kupi. Czysty zysk. Oczywiście
w tym natłoku licencjonowanych produktów nie mogło zabraknąć i gry na komputery
i konsole. Prawo do "ekranizacji" filmu(nie książki, bo te należą do kogoś
innego...) za ciężkie pieniądze kupiło EA i wypuściło w zeszłym roku grę "LOTR:
Two Towers", ale tylko na konsole. Ponieważ premiera ostatniej części filmowej
trylogii już tuż, tuż na rynek trafia kolejna produkcja z oficjalnym logo na
pudełku. Mowa tu o "Return Of The King", bohaterze tego artykułu. Zapoznałem się
niedawno z demonstracyjną wersją tej produkcji i już dzielę się z wami moimi
spostrzeżeniami.
Demko oferuje nam jeden poziom z gry - jako Gandalf rozprawiamy
się z hordami orków atakujących bezbronne kobiety. Pierwsze co rzuca się w oczy
po uruchomieniu dema giery to skandaliczna jak na grę z końcówki 2003 roku
rozdzielczość - 640x480 pikseli. Paskudnie to wygląda, ale w pełnej wersji
rozdziałka ma być wyższa. Wyjąwszy ten problem grafika w grze jest całkiem
niezła, choć rzuca się w oczy to, że program powstaje równocześnie na kompa i
konsole, przez co grafika musi być dostosowana również do słabszych "growych
maszyn" i nie wykorzystuje w pełni mocy najnowszych pecetów. Oczywiście
wszystkie projekty postaci, lokacji są takie jak w filmie i nie można się do
nich przyczepić. To samo można powiedzieć o dźwiękach towarzyszących nam w
kłuciu, siekaniu, rąbaniu i tłuczeniu przeciwników. Tak, tak - sieczemy i
rąbiemy aż (nie)miło. I tymi słowy można właściwie streścić cały przebieg
rozgrywki. Biegamy z laską i mieczykiem i tłuczemy każdego orka, który się nam
nawinie. Czasem rzucimy sobie zaklęcie, ale również tylko ofensywne. Nie bójcie
się, wrogów nie zabraknie, bo cały czas pojawiają się nowi. Proste? Tak, i do
tego niestety jeszcze prostackie. Rozgrywka jest płytka jak poziom rzeki w
czasie suszy. Generalnie wszystko sprowadza się do rytmicznego naciskania
klawiszy. Owszem, jest to nawet zajmujące zajęcie. Przez jakieś 5 minut. Potem z
ekranu zaczyna wiać nudą. Nie wiem, może tylko ten poziom jest tak
skonstruowany, że nie robimy nic innego jak tylko beznamiętne tłucznie kolejnego
orka po jego kaprawej gębie? Ale przecież demo powinno przyciągnąć do gry, więc
autorzy umieszczają w nim z reguły najciekawsze misje.
Grywalność leży i cichutko kwiczy. Postawmy sprawę jasno - EA
postanowiła łatwo zbić kasę na fanach Tolkiena i wypuściła produkt, który nie
tyle spodoba się graczom, co raczej taki, który nie zniechęci jak największej
ich liczby. Dlatego zrobiono konsolową sieczkę i postarano się o wersję na PC.
Dla kasy - nie ma, co owijać w bawełnę. Jeśli twórcy mieli jakiekolwiek ambicje
to zostały one całkowicie zniszczone przez chęć zysku producentów, którzy woleli
mieć grę bylejaką, ale dobrze się sprzedającą. Szkoda, że jedna z najlepszych
książek XX wieku i jeden z najlepszych filmów fantasy doczekały się tak marnego
przeniesienia na monitory graczy na całym świecie. Wątpię, czy w pełnej wersji
grywalność ulegnie poprawie, bo o ile grafikę można stosunkowao łatwo poprawić,
to kiepskiego pomysłu na grę już nic nie poprawi. I tym smutnym akcentem żegnam
się z wami.
:: PLUSY:
+ Filmowe lokacje i postacie
+ Muzyka
|
:: MINUSY:
- Z monitora wieje nudą
- Niska rozdziałka
- Płytka rozgrywka
|
:: INFO O GRZE:
Autor nie podał.
|

|