Pegazus
Heh pamiętacie jeszcze czasy poczciwego Pegazusa? Był to niegdyś sprzęt na który chorowali wszyscy. Muszę się przyznać bez bicia, że sam owej konsolki nie posiadałem, ale od czego są koledzy :) ? Otóż już nie pamiętam dokładnie kiedy, ale było to około roku 1993-1994 mój najlepszy kumpel dostał od rodziców niepozorne białe pudełko. Na początku zbytnio nie wiedziałem co to jest, ale gdy wypowiedział on te magiczne słowo - Pegazus. Już wiedziałem, że będe u niego częściej przesiadywał. Na początku był chaos... nie to nie ten text. Na początku był Super Mario. Gra - legenda. Szpilaliśmy w owe przygody hydraulika ile się dało... odkrywaliśmy wszystkie sekrety... Naprawdę, nie ma to jak old-schoolowe gierki. Kumpel niedługo sprawił sobie kilka nowych kartridżów z grami, bo te stare trochę się nam znudziły. Oczywiście na ratunek przyszły "składanki" Trylion in 1
Tank - w to też naprawdę można grać bez końca, sam się o tym przekonałem. Nawet odpalając tą gierkę na emulatorze jest ona naprawdę grywalna, a zwłaszcza w trybie na dwóch graczy, szkoda tylko że nie można było przy pomocy edytora zbudować swoistej kampanii, ale w końcu Pegaz nie był tam żadnym pecetem. Wkładasz i grasz. Właśnie dlatego tak bardzo lubię konsole. Pamiętam jak dziś - Pegazus kumplowi się spalił i nie było w co szpilać. I to ze dwa tygodnie! Masakra. Za ten czas kombinowaliśmy kasę, sprzedawaliśmy butelki i inne takie duperele. Oczywiście kupiliśmy gry. Za ten akt miłosierdzia kolega postanowił, że zacznie mi pożyczać swoje sprzęcicho, bo i tak na weekendy wyjeżdżał do babci... i dobrze. Katowałem pegaza na chacie, non-stop. W co grałem wtedy? Dizzy - gra którą znienawidziłem. Contra - jeden z lepszych 2d shooterów w jakie kiedykolwiek grałem. Pamiętam też jak dziś mojego ulubionego protoplastę Fify - gierkę oczywiście o piłce nożnej. Nie pamiętam już jej tytułu, ale pamiętam jedno - strzeliłem tam gola bezpośrednio z karnego. Pamiętam dokładnie minę mojego kolesia, którego w ową piłeczkę ogrywałem ile wlezie. Szczęke miał na podłodze, albo niżej u sąsiadów :D W każdym razie uważam NESa (u nas oczywiście znany pod nazwą PEGAZUS) był i jest jednym z najlepszych sprzętów do grania. Na pewno jest on ponadczasowy - zasiadając i grając w gierki sprzed lat nie odczuwa się jakiegoś strasznego niedosytu w sferze grafiki czy udźwiękowienia. Po prostu gra się - i to jak!
Aha, jako ciekawostka: ostatnio z kumplem spaliliśmy zepsutego Nesiaka. Otóż kabel włożyliśmy do kontaktu, a drugim końcem "smyraliśmy" pegaza po płytce drukowanej. No i co się działo? Iskry leciały, że hej! A na koniec nawet kumpel doprowadził do zwarcia, i wszystko wywaliło, więc trzeba było ruszyć załączyć z powrotem zasilanie. Barbarzyństwo, co?