Ksywki


LOV:
Co ja mogę powiedzieć o mojej ksywie? Pewnego dnia kiedy grałem w Colina 2.0 musiałem wpisać się do high score. Jak wiadomo można tam wpisać tylko trzy literki. Siedziałem... dumałem... i chciałem aby moja ksywa kojarzyła się z seksem i miała tylko trzy literki (vide HIV, albo Aju:). Nagle przypomniałem sobie, że kiedyś jakaś dziewczyna powiedziała do mnie, że jestem Lover. Odciąłem dwie ostatnie literki i oto powstała najlepsza ksywka dla erotomana (czyt. mnie). Ostatnio dziewczyny w mojej klasie mówią do mnie "Bejbe", ale to zbyt pedalsko brzmi:). A literki w meilu nie wynikają z tego, że było 68 Lov'ów i musiałem mieć 69. Tylko nieliczni wiedzą o sso chossi (lesbijki, to o was mówię;).

P.S. A chcecie znać moją poprzednią ksywkę, która nigdy nie wyszła poza mój komputer i konsolę? No to macie - Froc (nie, źle kojarzycie, żaba to po angielsku FROG, a nie Froc - wszyscy zawsze o to pytają).

P.S. Ludzie, piszcie moją ksywę dużymi literami! Mam manię wielkości.


Uobooz:
Było to ubiegłego lata roku 2002. Będąc na wakacjach u babci bawiłem się świetnie. Spałem ile wlezie, robiłem co chciałem, nie miałem jakichkolwiek obowiązków. Prawie codziennie chodziłem do mojego kumpla Michała (pozdro, choć wiem, że pewnie tego nie czyta). Pewnego pięknęgo dzionka, kiedy to po obiedzie szedłem do niego napotkałem pewnego pana. Nazywał się On Stanisław Hudon zwany też Staśkiem Hudonem. Ów MĘŻCZYZNA szedł od pobocza do pobocza. Zdziwiło mnie to tym bardziej, bo było zaledwie trochę po godzinie trzynastej (chyba). Gdy zbliżyłem się do niego, On zatrzymał się, pogroził mi palcem i powiedział "Tyyy, łooobuzie... cześć!" i poszedł dalej. Zdziwiłem się troszkę, bo nie wiedziałem o co mu chodziło, ale przynajmniej było śmiesznie :). Później słyszałem, że jeszcze grał z tutejszymi dziećmi w piłkę. To dopiero musiało być bardzo, very zabawne :D. Tamtego dnia postanowiłem zmienić ksywkę, na pamiątkę tego zdarzenia. Wiedzcie jednak, że jej pisownia nie jest taka po to aby zrobić na złość LOVowi, military'emu i kilku innym ludziom, ale dlatego aby była utrzymana w stylu mojej poprzedniej ksywki, a była to... +QWA :).


Devil:
Historia mojej ksywski 'Devil' jest stosunkowo niedługa. Jakiś czas temu (może dwa lata) wszedłem sobie na czata. Jako że jestem 'typ niepokorny' zacząłem pisać wielkimi literami. Każdy się wpieniał, krzyczał na mnie żebym wyłączył capsa. Ja uparcie nadal tak pisałem. Po kilku seansach na różnego rodzaju czatach zaczęto mnie przezywać od Diabła. Że niby nie przestrzegam regulaminu, wszystko robię na opak i nie zgadzam się z 'priorytetami'. No i w ten sposób zrobiono ze mnie Diabła. Lecz od niedawna zastanawiam się poważnie nad drugą ksywą, bardziej lajtową, luźną. Mianowicie 'Draggy' na cześć niesamowitego smoczka z CHRONO CROSS. Nie dość że świetnie brzmi, to jeszcze ma w sobie coś wesołego, przykuwającego uwagę. Już wprowadziłem ją do gier, a może niedługo zacznie pojawiać się pod moimi textami...?


Grzybiarz:
Pewnego razu, dwóch młodych chłopców :) poszło do kafejki. Podobno poszli się odprężyć. Jeden z nich se pomyślał: - A tam, nudne te strony, wejdę na stronę Psx Extreme. No i wszedł. Patrzy, a tam (jeszcze wtedy nowy dział) CZAT - to też szybko kliknął. Długo się ładował, toteż zerknął obok na monitor swojego kolegi, który wchodził na jakieś strony z Mangą: - Ble, pomyślał młodzieniec, poczym obrócił się w swoją stronę i czat już się załadował. Teraz chłopiec musiał podać nick. Długo myślał jaki by tu wpisać i w tym momencie przypomniało mu się opowiadanie jakie kiedyś napisał na polskim. Fragment brzmiał tak: (...) i zabłądziliśmy w lesie, jednak po dwóch godzinach spotkaliśmy grzybiarzy, którzy wskazali nam drogę do celu (...).'' Więc wpisał tam ''grzybiarz''. Stąd właśnie wzieła się moja xywka. Mój pseudonim nie jest stary - ma jakieś 2 lata. Po raz pierwszy pojawił się na stronie, którą robiłem dość dawno. Teraz robię inną i mam nadzieję lepszą.


Kiewas:
A więc jestem Kiewas. Skąd ta ksywka? Ano wzięła się ona początkowo z ostatniej części nazwiska "..kiewicz"... Kumpel przerobił to na sakwa (bo byłem klasowym skarbnikiem :) ) Za jakiś czas, sam już nie pamiętam kiedy, postanowiłem mieć oryginalną ksywę i trochę poprzestawiałem literki i mi wyszło Kiewas... Teraz przynajmniej nie mam problemów z zakładaniem kont na jakimś serwerze :) Moja ksywa jest unikatowa i jestem z tego dumny :D Używam jej od ponad 6 lat i dotąd nie spotkałem innego Kiewasa. Więc jak się teraz jakiś pojawi to mu dupsko równo skopie xeroboyowi jednemu :)


Mat Kat:
Była to bodajże trzecia klasa podstawówki. Pani Wychowawczyni siedziała przy biurku i czytała listę, a my, małe gnojki, czekaliśmy, aż usłyszymy swoje imiona. Kiedy nauczycielka powiedziała "Mateusz Katner" - odezwałem się "Jestem", a mój kumpel "MareCZEK" powiedział "Ty Kacie jeden". Wtedy pomyślałem, że skoro "Kat" to musi być i "Mat" (MATeusz KATner) i tak urodził się mój nick. Gdzieś tak miesiąc później na klasówce, coś mi strzeliło do łba i podpisałem pracę "Mat Kat". Tydzień po pracy klasowej mogliśmy je dostać do rąk. Gdy wychowawczyni oddawała pracę w pewnej chwili zapytała "Kto to jest Mat Kat?", a moi kumple Popek i MareCZEK momentalnie wskazali na mnie i powiedzieli "To on!" (wcześniej powiedziałem im o tym podpisie) - no i tak zostało :).


Grochal:
Kiedy LOV poprosił mnie o krótkie opisanie ksywki zdziwiłem się jak cholera. Czy tego nie widać? Przecież nie mam nicka Crasher, Snejk czy inny Sonex. Popukaj się w główkę LOV'ie i popatrz na moje nazwisko. Rozjaśniło się!? Taaaak. Moja ksywa wzięła się od nazwiska Grochowski. Więcej pisać nie będę.


F@rmeR:
Hmm... zapewne wielu z Was drodzy czytelnicy interesuje historia mojej ksywki. Dlatego też pod Waszym naporem i prośbami LOV`a (zagroził, że zamknie mnie w piwnicy z nagim Calebem) ujawnię tą niesamowitą tajemnicę. Przenieśmy się na chwilę kilka lat wstecz. Mamy rok 2000. Siedzę sobie nikomu nie wadząc na ławce i wżeram kanapkę z "kieubasom". W pewnym momencie podchodzi do mnie Popek (kumpel) i "godo":

Popek - Farmer ruszaj dupsko, za chwilę sprawdzianik z "rachunka".
Ja (krztusząc się) - Że co? Jaki farmer? (że o sprawdzianie nie wspominając)
Popek - Noo... to twoja nowa ksywka.
Ja (połykając resztki kanapki) - Ale dlaczego farmer?
Popek - A dlaczego by nie?

No i tak już zostało. Stałem się klasowym specjalistą od zwierząt hodowlanych i wszelkiego rodzaju zbóż. Właściwie to moja pełna ksywka brzmi John F@rmeR. Imię John to już całkiem inna historia. Gwoli ścisłości opowiem i ją. Na jednej z lekcji mieliśmy mieć "odpytywankę", więc ktoś "mądry" wpadł na pomysł by na lekcji urządzić jakąś szopkę. No i stało się. Wraz z kumplami odwaliliśmy kilka skeczów kabaretu "Koń Polski". M.in. Marian (Ja) i Hela (Popek), oraz Polish Army. Jako, że znałem "jako tako" język anglosassów, przypadła mi rola kpt. Johna. W ten właśnie sposób drogie dzieci doszliśmy do końca tej historii.