GAMEBOX
Z początku chciałem napisać jakiś poważny tekst, który świadczył by o mojej kulturze i ogładzie osobistej... Jednak serce i dupsko mi się kraja kiedy patrzę na bandę debili próbujących tworzyć program rozrywkowy o tematyce komputerowo - konsolowej.
Tak się składa, że ostatnio na ekrany naszych telewizorów wdarł się nowy programik o wspomnianej już tematyce. GAMEBOX - cóż za dźwięczna nazwa. Zacznę jednak od początku. Wprowadzenie jest do bani. Na początku myślałem, że to reklama jakiegoś żelazka czy innej maszynki do golenia z ośmioma super cienkimi ostrzami. Jednak się pomyliłem. Po krótkim i kaszaniastym "intrze" mym oczom ukazało się pomieszczenie i skład redakcyjny. Trzech facetów i babka. Klientka ma mordę jak nocnik mojego młodszego brata, a główny prowadzący wyraz twarzy jak deska sedesowa. Do tego dochodzi jeszcze dwóch patałachów przy kompach. Jeden z nich waży chyba ze 100 KG (z góry uprzedzam, że nie mam nic do osób otyłych) i z wyglądu przypomina knura. Drugi zawodowiec wygląda jak pan pirat ze stoiska nr 15 i swoim uśmiechem wabi wszystkie przelatujące muchy. Tak więc mamy czteroosobową redakcje. Może po kolei opiszę ich funkcję. Ta brzydka pani po prostu.... jest. Czasami się odezwie, uśmiechnie czy wtrąci jakiś grypsik. Nie wiem po kiego grzyba twórcy programu ją tu wcisnęli. Żeby to jeszcze było na co popatrzeć. Kolejny delikwent to główno-prowadzący (ksywa sedes). Gościu próbuje na siłę być śmiesznym, zgrywa równiachę i sypie grypsami na prawo i lewo. Jest tak autentyczny, że chciało by się postawić na niego kloca. Po prostu ON tu nie pasuje. Elita na koniec. Dwóch koleżków siedzących przy kompach rozwaliło mnie maksymalnie. Zgrywają kozaków bo czasami na swoich blaszaczkach zapuszczą jakiś klasyczny tytuł i leją po nogawach jaka to kiedyś była grywalność.
Przejdę do rzeczy najważniejszych, czyli recenzji. Hmmm, poziom mniej więcej porównywalny do tego w Tilt TV (RIP). Crap totalny. Kolesie plączą się w stwierdzeniach, nie da się tego słuchać. Najlepiej w momencie prezentacji jakiejś gry wyciszyć telewizor. Chociaż, jeżeli ktoś chce się pośmiać i podłapać parę podwórkowych grypsów to proszę bardzo na własną odpowiedzialność może posłuchać przedstawianych recek. Co mnie bardzo zdziwiło to brak jakiejkolwiek skali ocen. Żadnych plusów, minusów i innych gorących krzeseł:). Recenzent po prostu podsumowuje swoją wypowiedź i... koniec.
Całe studio to jakiś marny pokoik 4x4 ze wspomnianymi dwoma kompami i jakimiś dziwnymi elementami wystroju. Kompletnie niewiem co one mają przedstawiać. Chyba miało być nowocześnie, futurystycznie i szpanersko a wyszło śmiesznie, koślawo i po prostu brzydko. Nie mogę się przyczepić natomiast do oświetlenie i nagłośnienia, ale to chyba oczywiste.
Podsumowując. Kolejny raz gracze uraczeni zostali totalnym crapem. Beznadziejny i sztuczny skład redakcyjny nadający się do LPR-u lub co najwyżej do Samoobrony. Kiepskie recenzje i ogólna sztywna atmosfera psuje cały wizerunek programu. Nie polecam. Jeżeli program obejrzysz i jakimś cudem ci się spodoba to... daj mi swój adres a ja polecę Ci dobrego psychologa.