Crash Team Racing
Wyścig, nieustanny wyścig... o tym tylko myśli niejaki N. Oxide... Kim jest ten pan? Czub owy postanowił sobie przylecieć ma ziemię swoim statkeim kosmicznym i powkurzać trochę naszego rudego kumpla - Crasha. A o co dokładniej chodzi? Oxide organizuje turniej kartingowy, żeby udowodnić wszystkim we wszechświecie, że to on jest kierowcą numer jeden. Ma chłopak ambicje, nie ma co. A więc Crash musi zasiąść za kierownicą swojego dezela ze strychu i pokazać kto rządzi na asfalcie.
Tryby rozgrywki - oczywiście jak na porządną grę wyścigową przystało mamy do wyboru kilka trybów zabawy. Najważniejszym z nich jest Story Mode. Najpierw musimy wybrać jednego z naszych nieustradzonych racerów. Do wyboru są postacie, które już niektórzy znają: Crash, jego siostra Coco, tygrysek Pura, miś polarny Polar, Neo Cortex, Tiny Tiger, Dingodile... Mamy tutaj do pokonania wiele wyścigów, za wygranie których odblokowujemy kolejne dzięki zbieranym artefaktom i innym tego typu badziewiom (vide kryształy i inne pierdółki z którymi spotkaliśmy się w poprzedniej części gry). Na początku mamy dostęp tylko do jednego obszaru, ale gdy zakończymy na pierwszym miejscu wszystkie wyścigi z danego terenu będziemy mieli możliwość zmierzenia się z bossem w wyścigu jeden na jeden. Bossowie to dopiero dadzą popalić! Żule, że słabiaki z nich straszne (no może nie do końca
) uciekają się do różnych lewych trików. Jadą sobie wesoło i rzygają z odbytu np. fiolkami z materiałem wybuchowym. Naprawdę nie jest prosto jechać za takim, żeby nie wpaść w taką minę. Oczywiście można także samemu zdobyć różne dopalacze i bronie, bez których gra nie byłaby tak grywalna. Po wjechaniu na znaną już z poprzednich przygód Crasha skrzynkę ze znakiem zapytania, dostaniemy jakiś bonus. Oczywiście po uprzednim jego wylosowaniu, a więc możemy także trafić np. na ciemną chmurę, która nic nam nie pomoże, a jedynie spowolni naszą pogoń za innymi uczestnikami wyścigu. Częściej jednak trafimy na bonusik bardziej przydatny, że wspomnę o takich bajerach jak rakiety, toczące się bomby, tarczy energetyczej... Aha, nie wspomniałem o tym, że dany bonus możemy wzmocnić i to znacznie - wystarczy zebrać 10 jabłek, które porozrzucane są po torze.
Kolejnym trybem w jakim możemy pograć jest Arcade Mode. Po prostu wybieramy trasę i jedziemy. A co do tras, to są one jak przystało na jajcarsko-pedalski klimat Crasha są kolorowe, zakręcone i przyporządkowane do pewnych postaci. Np. taka plansza Coco Park - jak ulał pasuje do siostrzyczki Crashola - kolorowe drzewka, wręcz cukierkowe. Albo Papu Pyramid - wyścig w azteckim klimacie, który może jedynie pasować do debilowatego grubasa, który bossem jest, a zwie się - Papu, a jak :D. Będziemy mieli także okazję ścigać się w kanałach ściekowych, starożytnej świątyni, czy też na kolorowej wyspie Crasha.
Esencją całej gry jest jednak opcja gry z kumplami. Ponieważ gra obsługuje Multi-Tap, przed konsolą może siedzieć czterech zwariowanych maniaków ostrej jazdy :D Muszę przyznać, że dopiero granie w cztery osoby z użyciem Multi-Tap pokazuje jak powinna wyglądać porządna gra multiplayerowa... Emocje są naprawdę nie do opisania (no zwłaszcza można się wiele nowych ciekawych słów nauczyć, raczej niecenzuralnych :)... Jeżeli ktoś planuje kupno owego rozgałęźnika niech koniecznie zaopatrzy się w Crash Team Racing, bez tej gry uzywanie Multi-Tapa to grzech
Grafika w grze jest dosyć dobra. Zresztą w żadnym Crashu tak nie było, że grafika jest słaba. Oprawa muzyczna jak zwykle na dobrym poziomie - zakręcone i śmieszne kawałki muzyczne (jednak fani rocka, techno, popu i hip-hopu nie mają co tu szukać
.
Podsumujmy - dobra grafa, spoczko muza, sporo tras, kilka postaci do wyboru, wspaniały multiplayer - musisz mieć tę gre!
Ocena: 9
Plusy:
+ Grafika
+ Muzyczki
+ Pokręcony klimat
+ Świetny multiplayer
+ Dużo tras
Minusy:
- A szukajcie sobie...