:: | Redakcja na urlopie |
Tedi ::
Właśnie dojeżdżałem do redakcji GTAcENTER swoim czarnym Maluchem z rejestracją CALEB 666, chciałem im szybko przekazać wesołą nowinę. Niestety podczas jazdy zapomniałem zapiąć pasów i zaczęło mnie gonić FBI, lecz pojeździłem po mieście i ich zgubiłem. Dotarłem do siedziby GTAcENTER i wpadłem na pomysł by wejść oknem, bo Lord Vader mógł włączyć miotacz płomieni w drzwiach. No i wchodzę, lecz nie zauważyłem czujników laserowych i zostałem porażony prądem, ale wpadłem do środka.
Wszedłem do sali obrad i siadłem na swoim złotym tronie.
- Mam dla was wesołą nowinę! - powiedziałem
- Jaką? - spytała chórem redakcja
- Mamy urlop!
- Co?!?! - spytała chórem redakcja
- To. Winix z nami nie pojedzie, bo on nie jest w redakcji.
- I dobrze, idźta z Winiorem! - powiedział Ostatni Lama
- To mamy się pakować? - spytał Elpie
- Tak... - na ten znak wszyscy opuścili salę obrad - ...ale nie będą to typowe wakacje, jedziemy do teleturnieju... eeee gdzie są wszyscy?
- Nie wiem, ja tu tylko sprzątam - odpowiedział woźny Leon, a po tych słowach przez okno wpada granat i rozrywa woźnego Leona.
Godzninę później wszyscy zebraliśmy się na parkingu przed redakcją. Obok stał autobus, którym mieliśmy dojechać do Warszawy, a później na piechtę do studia. Niestety, policja nie wypuściła naszego autokaru z parkingu, ponieważ był w złym stanie technicznym, ale mi się nawet podobał. Musieliśmy jechać moim czarnym Maluchem (bo żaden redaktor nie chciał posłać na straty swojego Mercedesa), na początku było tłoczno, ale jak się zaaklimatyzowaliśmy (po piętnastu piwach) to było ok. Na początku był problem z bagażem Ostatniego Lamersa (w końcu zmieścić pięciu chłopów, sześć walizek Lamera i dwie pozostałych to nielada sztuka), ale jakoś sobie poradziliśmy. Tylko trzeba było jednego redaktora usadowić w fotelu na dachu naszego pojazdu i co jakiś czas zmieniać go. Gdy wypadło na mnie, akurat wjeżdżaliśmy do Warszawy i po drodze było kilka wiaduktów.
Po wielu godzinach ciężkiej jazdy dotarliśmy do studia M16B51 gdzie nagrywany był teleturniej "Awantura o kaszę". Akurat wtedy z pobliskiego zoo uciekła jedna lama i jej szukali w mieście, naszego Ostatniego Lamersa uznali za owe zwierze i zamknęli go w klatce, w teleturnieju musieliśmy poradzić sobie sami. Od razu po wejściu do studia wydarł się na nas reżyser że się spóźniamy (była 15:34, a program był nagrywany o 16:30). Po tym Krzysio Przybysz usadził nas przy jednym ze stołów, nie dość że dali nam najbrzydszy kolor (przeciwnicy mieli niebieski i zielony, a my oliwkowożółty) t i najgorsze miejsca.
Reżyser dał sygnał do rozpoczęcia szoł.
- Witam państwa, Krzysio Przybysz, Awantura o Kaszę. Oto przed państwem kolejny odcinek naszego wspaniałego szoł!!! Zaczynamy!!! Pierwsze pytanie. - Krzysio rzucił pudełkiem do butów i wylosował Politykę - Polityka! Słucham graczy, licytujemy!
- Niebiescy 3kg kaszy!
- Zieloni 5kg kaszy!
- Przelicytowane! Zieloni wygrywają pytanko, a Oliwkowożółtym daje upomnienie o bierności w licytacji!
Lord Vader już go chciał dusić, ale Elpie go powstrzymał.
- Pytanko jest następujące: W jakiej dyscyplinie sportowej bierze udział Adam Małysz?
- Zieloni odpowiadają: Zapasy sumo w budyniu!
- Prawie dobrze, czyli nie wygrywacie! - powiedział Krzysio.
Nagle reżyser przerywa program by nadać bardzo ważne reklamy. Dziwne, trwały one bardzo krótko i szybko wróciliśmy na antenę.
- Kolejne pytanie jest z dziedziny: Fizyka kwantowa! Słucham graczy, licytujemy! - krzyczy Krzysio
Nagle wszyscy zaczęli krzyczeć.
- Zobaczmy to w zwolnionym tempie.
- Ziellooniii czzyyssttttaa kiiiiiillllllooo kaszyyyy - jeden z Zielonych
- Oliwkowożółci proszzzzzzaąąą ooo heeerrrrbbbaaatęęęę - ja
- Ziiiiieeeeeewwwwwwww - Elpie
- Niebiescy vvvaaaaaa bbbbaaaaannnnnnnkkkkkk.
Koniec zwolnionego tempa.
- Widzimy że Zieloni byli pierwsi!
- A gówieno! - Cou'ragez
- A Oliwkowożółci zostają zdyskwalifikowani za bierność w licytacji.
- O nie! Vader bież dziada! - Elpie
- Już się robi.
Wtem Lord V zaczął dusić Krzysia mocą miotał nim o ściany, by w ońcu rozwalić nim kamerę. Wyciągną swój miecz świetlny aby zaszlachtować reżysera, ale ten także miał swojego lightsabre'a i rozpoczęła się walka, która nie trwała długo, bo Vaderek szybko odciął reżyserowi rękę, a ten się poddał. W szybkim tempie opuściliśmy studio i odjechaliśmy moim czarnym pojazdem. Ostatni Lamers czekał już w wozie. Powiedział nam że gdy chcieli mu sprawdzić płeć (czy dobrą lamę złapali) to wszyscy pomdleli i Lamers uciekł. Ciekawe czemu? Oprócz tego że wpadliśmy pod kombajn, jeździliśmy po warszawskim metrze, a moim Maluchem wjechaliśmy w Belweder, podczas drogi powrotnej nie wydarzyło się nic ciekawego. Tak wyglądał właśnie nasz urlop, jako pamiątkę powieśliliśmy sobie rękę reżysera na prawej ścianie gdzie wiszą trofea (między innymi mamy czaszkę Aliena, maskę Predatora, łuk Rambo, rękawice Tysona, dzidę Zulusa Czaki, długopis Wałęsy czy żywego zahibernowanego Neandertalczyka w lodówce).