Airfix Dogfighter
Hmm... siadam do tej recenzji i mam nie
lada orzech do zgryzienia. Cały czas zastanawiam się nad oceną gry Airfix
Dogfighter i nie mogę dojść do konsensusu (ależ to pompatycznie brzmi:). Po raz
pierwszy zdarza mi się, że nie mam zdania, co do oceny końcowej. Będę, więc
musiał o tym pomyśleć podczas pisania tekstu, takie życie...
Zawszę podchodzę sceptycznie do gier załączanych do różnorakich
gazet (nie wiem, czemu wszyscy czepiają się tego słowa - ja na to szczam).
Jedyne słuszne tytuły, to te dodawane do CDA, ale i to nie zawsze. Dlatego też,
kiedy dostałem od kolegi z klasy Airfix Dogfighter na płytce dołączonej do KŚG,
od razu wykrzywiłem mój niezbyt okrągły ryjek. A kiedy dowiedziałem się, że jest
to "symulator" samolotu, to tylko spotęgowało me niezbyt pozytywne odczucia.
Nawet nie wiecie jak się myliłem...
AD to gra, w której latamy samolotami wojennymi, czyli takimi z
działkami, karabinami i bombkami na pokładzie. Jednak cała akcja gry rozgrywa
się w... pewnym domu i jego pobliżu. "Jak to możliwe Marcin?" - pewnie spytacie.
Ano jest to możliwe, dlatego, że owe samoloty to miniaturki. Coś jak Re-Volt,
tylko w wykonaniu samolotów. Szczerze mówiąc, miło mnie to zaskoczyło. Uwielbiam
wszystkie gry, w których można zmniejszyć się kilka razy i chasać po
niebezpiecznych pomieszczeniach takich jak np. kuchnia z rozgrzanym piecem.
Niedoścignionym wzorem pozostaje dla mnie Toy Story 2 na PSX'a. Ale powracając
do tematu przewodniego. Po prostu uwielbiam takie "zminiaturyzowane" gry i
dlatego nie wyłączyłem od razu gry bardzo rekomendowanej przez ów kumpla.
Brnąłem dalej i nawet się wciągnąłem...
Oto mamy dwie strony: Aliantów i Niemców (lub też Oś, ale to
głupio brzmi). Jednak wplątywanie w to II Wojny Światowej byłoby błędem i
dlatego cała wojna opiera się na dominacji w domu i jego obszarze. Dlatego nie
uświadczymy tu faszyzmu i takich tam bzdetów. Alianci rządzą na górnych
piętrach, a Niemcy na dolnych. No właśnie - dom. Możemy tu wyróżnić takie
pomieszczenia jak kibelek, duży pokój (salon), mały pokój (dla dzieci),
sypialnię, wielkie przedpokoje, strych, podwórko i piwnicę. Pewnie coś
pominąłem, ale to wina tego wielgachnego domostwa. Ale najlepsze jest to, że
każde pomieszczenie jest inne. Tutaj stoi kanapa, tam łóżko. Tutaj znowu jest
telewizor, a tam stół bilardowy. Obiektów jest masa i nie powtarzają się w
pokojach. Dodatkowo gro z nich można zbić. Widzisz piękną zastawę z porcelany i
chcesz ją zniszczyć? Nie ma sprawy! Chcesz rozwalić kineskop telewizora, albo
klosz od lampy? To zrób to! Ale nie myśl sobie, że wandalizm jest tu
nieuzasadniony. Po każdym rozwaleniu dostajemy gwiazdki, które wzmacniają
bronie, albo kanister z paliwem, albo amunicję, lub też "naprawiajkę". I gdyby
nie owe bonusy, to gra byłaby skrajnie trudna, bo wszystko traci się w mgnieniu
oka (z życiem włącznie).
Samoloty są różne, zależnie od parametrów. Jedna są szybkie i
zwrotne, ale za to mają słaby kadłub i szybko traci im się paliwo. Dlatego przed
misją trzeba wybrać odpowiedni powietrzny wehikuł. Jeżeli misja jest rozgrywana
na dużej powierzchni (np. na podwórku), to oczywistym jest wybór samolotu
szybkiego, tak aby nikt Ci nie usiadł na zadku. Czasami nie mogłem przejść
jakiejś misji tylko dlatego, że nieodpowiednio dobrałem parametry mego
samolociku. Na początku tejże recki wyraz "symulator" wziąłem w cudzysłów. Był
to efekt celowy, gdyż model lotu nie jest wcale bliski symulacji. Ale to nawet
dobrze, gdyż takie małe samolociki nie są przecież wielkimi ciężkimi kolosami na
miarę Boeninga. Bardzo łatwo jest tutaj "zanurkować" lub skręcić w którąś ze
stron. Dodam też, że po wyłączeniu silnika, nie spadamy od razu w dół. Tylko
spokojnie szybujemy. Takie podejście (arcade'owe) znakomicie się tu sprawdza,
dzięki temu możemy czasami spokojnie podlecieć do celu lub znajdki. I jeszcze
słowo o sterowaniu. Jest bardzo intuicyjne i nie powinno nikomu stwarzać
problemów. Podczas strzelania z karabinu (czyli standardowej broni), celownik
automatycznie lokuje się na wrogu. Mógłbym opisać inne bronie, ale są to tylko i
wyłącznie petardy w różnych odmianach (samonaprowadzające, ze spadochronem
itp.).
Misje są totalnie powykręcane. Moja ulubiona to ta, w której
musimy ochraniać doktorka w dżipie, którego chcą zabić Alianci (w kampanii
Niemców). Wpadamy do pokoju i musimy rozwalić wielkie wazy, za którymi jest
uwięziony nasz kamrat. Co chwilę startują nowe bombowce, które sieczą do dżipa.
Doktor zjeżdża po schodach w dół, a my walczymy z siłami wroga. Takich
rarytasków jest więcej (np. trzeba ukraść klej, albo uwolnić przyjaciela ze
słoika). Ogólnie są dwie kampanie, a w każdej po dziesięć misji. I od razu
zaznaczam, że niektóre trza będzie męczyć po kilka razy, bo czasami zdarza się
tak, że otrzemy się bombami, które trzymamy pod skrzydłem o podłogę i klops. Ale
nie tylko to jest zmartwieniem każdego wytrawnego pilota. Największe zagrożenie
to oczywiście wrogie jednostki takie jak: czołgi, myśliwce, dżipy, pojazdy z
wyrzutniami rakiet i okręty wojenne. Czasami jest taki hardcore, że musimy
nawalać w czołgi na podłodze i jeszcze kilka samolotów naraz. Ogólnie jest
dobrze i jak na grę dodawaną do gazety wcale się nie nudziłem.
Graficzka prezentuje się dobrze, ale nic ponadto. Teksturki są
mało różnorodne (kolorystyka), ale rzadko się zdarza, aby się powtórzyły.
Widoczność nie jest jakaś duża, ale to też nie jest problem (poza misjami na
dworze). Grafika prezentuje się nieźle, dlatego, że jest dużo obiektów, a nie
dlatego, że tekstury są high quality. Zresztą giera jest z 2000 robiona przez
grupkę jakichś zapaleńców więc... Dźwięki są, bo są. Wystrzały z broni, odgłos
silnika i to wszystko, nie ma żadnych głosów lektorów, czy coś w tym stylu. Ale
mnie to nie przeszkadzało. Zapuszczałem sobie własne mp3 i grałem w ich rytm i
powiem Wam coś. To sprawdza się znakomicie!
I teraz czas oceny Panie i Panowie. Doszedłem do wniosku, że
wystawię ocenę jak dla gry dodanej do gazety, którą mam za darmo. Jeżeli byłaby
to giera za którą trzeba by było zabulić z 60 zł., to na dole widniałoby 5, a
nie 7. Dlatego polecam wszystkim AD (nawet przeciwnikom samolotów, którym i ja
jestem). Nie ma to jak wcielić się w małego chłopczyka sterującego mini
samolotem w dużym domu. Taki klimat, chyba nam (facetom) przecież odpowiada?
:: PLUSY:
+ Wielki dom
+ Klimacik
+ Model lotu
|
:: MINUSY:
- Brak większej głębi?
|
:: INFO O GRZE:
Typ: zręcznościowa
Data wydania: grudzień 2000
Producent: Paradox Entertainment
Strona WWW: www.airfixclan.republika.pl
|

|