spis treści | poprzednia strona | następna strona


|Oni|

Czy nie mieliście kiedyś takiego dziwnego uczucia, że wasi nauczyciele zachowują się ostatnio jakoś dziwnie. Wiecie, piją strasznie duże ilości wody i takie tam. Jeśli nie to dobrze a jeśli tak to obejrzyjcie film "Oni" Roberta Rodrigeza. Albo lepiej nie oglądajcie bo nie warto, o czym niżej.

Film przedstawia typowe amerykańskie środowisko szkolne. I tak mamy tu najlepszego rozgrywającego gracza szkolnej drużyny futbolowej, głupią ale seksowną dziewczynę tegoż sportsmena, mało rozgarniętego chłopaka, którego wszyscy biją (szkolna ofiara losu) czy wreszcie luzackiego dilera narkotyków. Wszyscy oni zostają wkrótce wplątani w dziwne wydarzenia, które zapoczątkowała obca, pozaziemska forma życia. Ów przybysz to dziwne małe stworzonko, które przenoszone drogą doustną pasożytuje w organizmie ludzkim, wyciskając z niego wszystkie płyny. I tak wkrótce zarażeni zostają wszyscy nauczyciele, potem uczniowie, a w niedługim czasie także część miasta. Kto wie, czy kosmici nie opanowali by całego świata gdyby nie grupa odważnych i nieskażonych jeszcze uczniów. Cała piątka dzielnych "herosów" staje w obronie ludzkości mając za broń jedynie parę działek pewnego narkotyku. O dziwo tenże proszek jest bardzo skuteczny, dzięki czemu podziwiamy wkótce jak to szaleni nosiciele przy kontakcie z nim elegancko i efektownie schodzą z tego świata.

Jak widać fabuła tego "dzieła" nazbyt wyszukana nie jest. Zresztą co się dziwić, ten film jest po prostu bardzo "amerykański" i chyba juz w założeniach kierowany był do głupich nastolatków i nastolatek. Potwierdzają to zarówno sztywni jak klozet aktorzy, strasznie "śmieszne" i sztuczne dialogi i robione co i rusz aluzje do seksu.

"Oni" to film kiepski i nie wart obejrzenia, ale jeśli z jakichś powodów zdecydujecie się go zobaczyć to zwróćcie uwagę na te kilka scen, w których reżyser parodiuje inne filmy (w sumie ja znalazłem 2 takie fragmenty, ale zapewne jest ich więcej).

MOJA OCENA: 5/10

Ceglash
ceglash@interia.pl


|strona 13|