|
spis treści | poprzednia strona | następna strona |
|
Czym jest tytułowy Event Horizon? Eksperymentalnym statkiem kosmicznym mającym możliwość przeniesienia się do innego wymiaru. (Brzmi głupio
jak na początek). Jednakże zaraz po zaczęciu całej zabawy, maszyna znika
wraz z całą załogą i wieść o nich przepada na... jedenaście lat. Okazuje się,
iż statek powrócił i ma sie całkiem dobrze. Jednakże sam do domu nie powróci.
Trzeba znaleźć dzielnych śmiałków, którzy podejmą się tego jakże niebezpiecznego
przedsięwzięcia. Kogo stać na tak wielką odwagę i poświęcenie się dla dobra
nauki? Samego Morfeusza!!! Oczywiście w naszej ukochanej załodze nie mogło
zabraknąć kobiet (jakoś trzeba zabawiać załogę), człowieka, który stworzył
przesławnego Event Horizon (to akurat nie jest dziwne) i mistrza w zabawie
nożami! Tak jakoś już jest w amerykańskich filmach, iż średnio na jedną
kosmiczną załogę przypada jeden wyżej wymieniony nawiedzony nożownik {W Aliens był nim mój ulubiony filmowy silikant, Bishop. Kiedys uczylem się robić ten jego numer z nożami :) - dop. G} .Ale co tam, niech im będzie, zresztą jak się później okaże, będzie to jedna z ostatnich wpadek w tym filmie. Bohaterowie docierają na tytułowego kolosa - Event Horizon. A w środku pusto. Ani widu ani słychu po załodze. A wrócić z pustymi rękami też nie wypada. No to trzeba zostać i troche poszperać. A nuż widelec znajdzie się coś ciekawego, np. monstra. No ale wtedy to trzeba spieprzać albo zabić monstra, bo monstrum groźne jest. Monstra wszyscy boją się! Skończmy z fabułą bo tą zjechałem za niemal stuprocentową głupotę i na samo wspomnienie chce mi się rzygać. Zastanawiam się, co w takich filmach powinno się brać pod uwagę przy ogólnej ocenie. Postanowiłem nie krytykować fabuły i w mniejszym stopniu scenariusza (a w sumie powinienem) i potraktować "Event Horizon" jako thriller a dokładniej skupić się na klimacie, muzyce, efektach specjalnych i zdjęciach. Zacznę od klimatu a tu... O mój Boże!!! Od czasów "Predatora" i "Obcego: Ósmy pasażer Nostromo" nie widziałem żadnego filmu, który by miał tak genialny klimat! Naprawdę miłe zaskoczenie po niezbyt udanym początku. Muzyka: rewelacyjna! (oczywiście mówię tu o budowaniu klimatu w filmie) Nic dodać, nic ująć. Efekty specjalne: i tu chwila zastanowienia. Ja skądś znam część tych efektów i już je gdzieś widziałem! No jasne! Matrix!!! (pamiętacie scenę z pierwszej części w wieżowcu, kiedy to pod wpływem siły wybuchu zostały odrzucone drzwi od windy? - głupie pytanie, bo wszyscy tak suszą jęzor na tym Matrixie, że aż się rzygać chce. I tutaj cios dla Was Neo(strado)maniacy!!! Scena jest żywcem wzięta z "Event Horizon", który powstał jeszcze przed Matrixem - tylko zamiast drzwi było co innego - jednym z największych komercyjnych gniotów ostatnich lat (szczególnie druga część, choć jeszcze trzeciej nie obejrzałem a zanosi się na jeszcze gorsze g....). Wrócę jednak do "Event Horizon", gdyż nie powiedziałem nic o zdjęciach. Robią naprawdę duże wrażenie. Widać, że komuś chciało się trochę wysilić. Film - całkiem niezły. W całkowitym podsumowaniu - więcej plusów niż minusów. Kto nastawia się na dobrą fabułę, odczuje srogi zawód. Kto na klimat i efekty - będzie cieszył się jak małe dziecko (chyba). Pozycja obowiązkowa dla tej drugiej grupy kinomaniaków. Ocena ogólna: 8/10 (bez brania wtórności fabuły pod uwagę) 4/10 (z fabułą) Tyt. oryg - "Event Horizon" Rok produkcji - 1997 lub 1998 Gatunek - thriller science - fiction Scenariusz - brak danych Reżyseria - brak danych Muzyka - brak danych Obsada - Lawrence Fishbourne, Sam Neill, ??? Adrian "Scorpino86" Kurowicki akurowic@zamoyski.edu.pl |
|
|