|
spis treści | poprzednia strona | następna strona |
|
Tak się jakoś dziwnie składa, że już od dawna nosiłem się z zamiarem obejrzenia tego filmu. Będąc kilkakrotnie w wypożyczalni video widziałem go na półce jednak z różnych powodów brałem inne filmy. Cóż chyba nigdy bym nie obejrzał tego majstersztyku(uff ale trudne słowo:)) gdyby nie TVP 2. Największym impulsem dla mnie, do obejrzenia "Człowieka z księżyca" była jego obsada. Takie nazwiska jak Jim Carey i Danny De Vito potrafią przyciągnąć do ekranu telewizora chyba każdego. Reżyserią zajął się sam Milos Forman, który jest gwarantem tego, że film nie będzie głupią komedyjką a czymś znacznie więcej. Tak więc ci, którzy zasiadając do tego filmu spodziewają się zrywania boków z niezdarności i strojenia głupich min przez pana Careya srogo się zawiodą. Nie ten adres, już lepiej idźcie do kina na "American Pie" lub "Ace Ventura". "Człowiek z księżyca" jest luźną biografią Andy'ego Kaufmana, jednego z najlepszych amerykańskich komików. Był on nie tylko wspaniałym prześmiewcą amerykańskiego stylu życia, ale też nabijał się dosłownie z wszystkiego. W filmie widzimy jak grany przez Jima Kaufman wodzi publiczność za nos, prowokuje("Wy kobiety nadajecie się tylko do mycia garów" itd.) a często nawet robi "chore" żarty(np. pozorna śmierć staruszki na scenie). W końcu nie wiadomo już co jest prawdą a co nie. Do tego stopnia, że gdy komik choruje na raka nikt mu nie wierzy sądząc, iż to jego kolejny dowcip. Niestety nie jest i wkrótce podziwiamy widowiskowy pogrzeb genialnego komika i zarazem najlepszą moim zdaniem scenę całego filmu. Oto bowiem w kościele nad trumną zmarłego zamontowano wielki telebim, z którego puszczono nagraną wcześniej przez nieboszczyka przemowę. Zapewniam, że nie u jednego wyciśnie ona łzy z oczu oraz wpędzi w poważną zadumę nad własnym życiem. W tym właśnie miejscu widać ogromny geniusz czeskiego reżysera. Dobrze się stało, że trudnego dzieła sfilmowania barwnego życia Kaufmana podjął się Milos Forman. Dzięki temu mamy kolejny wspaniały, śmieszny, czasem smutny i zmuszający do refleksji film. W dobie wszędobylskiego efekciarskiego chłamu ze "wspaniałej" krainy Hollywood jest to rodzynek, w dodatku przesmaczny. Więc jeśli jesteś smutny, zdołowany bądź po prostu zmęczony swoim życiem i brak efektów specjalnych w filmie nie uznajesz za wadę to skieruj swe oczy na "Człowieka z Księżyca" a być może zobaczysz jasne strony życia podążając zgodnie z kaufmanowską zasadą aby nie traktować rzeczywistości zbyt poważnie. W końcu Wszechświat, życie i wszystko jest takie niemożliwe, nielogiczne, że aż śmieszne. Pamiętaj o tym kiedy po raz n-ty ze spuszczoną głową powędrujesz do szkoły/pracy. Wszak Kaufman wykonując swoją pracę dobrze się bawił, próbujmy zatem i my robić to samo. OCENA: 10/10 Ceglash ceglash@interia.pl |
|
|