| |
Wielka Muzyka
Na początku, w niezmierzonych głębinach czasu, był Eru, Jedyny.
"On to powołał do życia Ainurów, Istoty Święte, zrodzone z jego myśli. Ci
byli z nim wcześniej, niż powstało wszystko inne. Rozmawiał z nimi i poddawał im
tematy muzyczne. Ainurowie zaś śpiewali dla Niego i On radował się tą muzyką."
Wreszcie Eru zgromadził wszystkich Ainurów i ukazał im temat potężny
"odsłaniając rzeczy większe i wspanialsze niż te, które im przedtem dał
poznać, a blask początku i wspaniałość zakończenia tak olśniły Ainurów, że
pokłonili się Iluvatarowi w milczeniu." Taki był początek Ainulindale,
Wielkiej Muzyki Ainurów. Taki był też początek całej Ea "Świata, który Jest&Quot;,
Świata zrodzonego z muzyki. Można sobie teraz zadać pytanie, czy Wielka Muzyka
kompletnie już ucichła?
Odpowiedzi na to pytanie udziela Blind Guardian, którego związki z Ardą
uwidoczniły się w albumie "Nightfall in Middle-Earth". Wcześniej nie
istniały jakieś specjalne powiązania; było oczywiście kilka piosenek takich jak
np. The Lord of the Rings, lub The Hobbit, ale na tym się zwykle kończyło. Dopiero
na przedostatniej studyjnej płycie, wyżej już wymienionej "Nightfall in
Middle-Earth", związki te wyraźnie się uwidoczniły. Może raczej powinienem
powiedzieć: dopiero wtedy zespół zdecydował się na poświęcenie całego albumu
historii Ardy.
Bardowie nie mówią nic o jej początku. Pieśń zaczyna się w godzinie upadku
Morgotha w Wojnie Gniewu, ostatnim rozkazem Władcy Angbandu dla jego wasala
Saurona. Następne utwory są retrospekcją. Zaczyna się od kradzieży Silmarili i
zniszczenia Dwóch Drzew, a kończy Bitwą Nieprzeliczonych Łez - Nirnaeth Arnoediad,
kiedy to ludzie zdradzili Eflów i walczyli po stronie Mrocznego (oprócz trzech
rodów Edainów - przyjaciół Elfów). Całość przeplatana jest partiami narracyjnymi
mówiącymi wiele o dalszym ciągu opowieści. Moim skromnym zdaniem nagranie
inspirowane "Silmarillionem" jest najlepsze w ich bogatym dorobku.
Z czystym sumieniem polecam każdemu.
Dzieła Mistrza Tolkiena nieobce są również muzykom z Summoning. Muzyka przez nich
tworzona jest głównie oparta na klawiszach i typowo black metalowych gitarach.
Przechodząc do samych kompozycji trzeba powiedzieć, że są bardzo zróżnicowane.
Jedne przypominają hymny, wzbijające się wysoko, niemalże przeszywające niebo na
wskroś, inne zaś schodzą do najniższych warstw świata, do samego Hadesu.
Wszystkiemu zaś niezmiennie towarzyszy gardłowy skrzek mówiący o sprawach
"Krainy Śmiertelników", o wszystkich smutkach i troskach, porażkach i
zwycięstwach, upadkach mężnych bohaterów. Może to pałający nienawiścią goblin,
albo nieszczęśliwy elf, a może jedno i drugie?
Następny jest reprezentant Czarnej Sztuki - Gorgoroth - związany z twórczością
Tolkiena tylko nazwą. Muszę jednak ostrzec - mówiąc "Czarna Sztuka" mam
na myśli najsurowszą jej odmianę. Muzykę, w której piękno i gracja to słowa o
pustym znaczeniu, gdzie wokal przypomina jazgot orków przetaczających się drogami
Czarnej Krainy, gitary zaś zdają się odzwierciedlać chaos panujący we wnętrzu Amon
Amarth. Jednak ta uderzająca brzydota jest tylko pozorna; jeśli nauczysz się
sięgać wzrokiem dalej, wsłuchasz się w tę piekielną symfonię wyławiając każdą
nutę, każdy, nawet najmniejszy, akord, wtedy być może docenisz bezkresną równinę
Kraju Cienia, przedpole Barad-Dur - Gorgoroth.
Na sam koniec zostawiłem sobie prawdziwą perełkę: Morgul. Pełną różnych dźwięków,
niespokojnych szeptów zjaw hulających beztrosko po królestwie Khamula. Pełną gitar
przeplatających się z partiami instrumentów klawiszowych i skrzypcami, oraz
wokalem oscylującym pomiędzy blackowym skrzekiem, a patetycznym, chóralnym śpiewem
wprowadzają to melancholijny, to lekko nerwowy nastrój. Warstwa liryczne, również
jak u Gorgoroth, nie ma związku ze światem wykreowanym przez Tolkiena, jednak nie
zmniejsza to wartości samej muzyki. Tutaj nie musimy szukać piękna w brzydocie,
gdyż jest ono namacalne, zupełnie jak "widmowe łąki pokryte bladobiałymi
kwiatami. Lśniły i one, piękne oraz straszliwe zarazem, o kształtach jakby
wyczarowanych w upiornym śnie. Dołem zaś cicho płynął strumień, a szum jego wód
był mroźny i okrutny: tak przemawiała Morgulduina zatruta rzeka płynąca doliną
Nazguli." [Ja od siebie dorzucę tylko tyle: arcydzieło ten cały
Morgul - windoo]
"I gdy się tak zmagały dwie fale Muzyki, wstrząsając przybytkiem Iluvatara i
wprawiając w drżenie ciszę nigdy przedtem nie poruszoną, Iluvatar po raz trzeci
wstał, a tych, którzy spojrzeli na Jego oblicze, zdjął lęk. Podniósł obie ręce i
Muzyka urwała się na jednym akordzie, głębszym niż Otchłań i wyższym niż
Firmament, przenikliwym jak światło oczu Iluvatara. Wtedy zaś Iluvatar rzekł..."
Nargil
Dyskografia:
- Blind Guardian - "Nightfall in Middle-Earth"
- Blind Guardian - "Somewhere Far Beyond"
- Blind Guardian - "Tales From The Twilight World"
- Summoning - "Dol Guldur"
- Summoning - "Lugburz"
- Summoning - "Minas Morgul"
- Summoning - "Stronghold"
- Morgul - "Sketch of Supposed Murderer"
- Gorgoroth - "Destroyer Or About How To Philosophize With The Hamm"
Od autora: Wykorzystałem w artykule cytaty z Silmarillionu i Trylogii J.R.R.
Tolkiena, niekiedy świadomie je zmieniając i dostosowując.
[Może teraz ja też coś króciutko dopiszę. Czemu nie wspomniałeś o Czarnym Mistrzu,
Vargu Vikernesie? Przecież Burzum... a zresztą, co ja będę pisał. Ci, którzy w
blacku siedzą i tak wiedzą a innym raczej Grishnackh nie przypadnie do
gustu... W każdym bądź razie Det Som Engang Var rządzi :) - windoo]
|
|