| |
Najlepsze gry fantasy
Trudno byłoby zaprzeczyć stwierdzeniu, że większość gier z
orkami, elfami i krasnoludami w roli głównej to RPG. Równie trudno byłoby
stwierdzić, iż gier takich mamy mało. Wręcz przeciwnie - akcja większości eRPeGów
rozgrywa się w światach fantasy. To właśnie tam podczas walki w ruch zamiast
pistoletów i tulipanów idą miecze i łuki. W tym tekście postaram się wymienić
kilka najlepszych tytułów z tego gatunku. Kolejność, oczywiście, jak najbardziej
przypadkowa.
Saga Baldur's Gate
Gra wielka, i to pod każdym względem. Dość rzec, że pierwsza część serii zajmowała
ni mniej, ni więcej jak calusieńkie pięć płyt CD, co może naprawdę świadczyć o
tym, że autorzy podczas jej tworzenia nie próżnowali. Świat gry był naprawdę
wielki (programiści chwalili się, że składa się on z ponad 10 000 lokacji. Należy
im uwierzyć na słowo, bo chyba jedynie masochista brałby się za przeliczanie
wszystkich map w BG:)) a liczba postaci biorących udział w akcji to coś koło
dwustu, ale gdyby dodać do tego także te wszystkie krzątające się bez celu w kółko,
to wyszłoby tego z 30 000. No i ta najważniejsza - główny bohater gry. I jak już
jesteśmy przy postaciach to należałoby wspomnieć o systemie ich rozwoju. A mamy tu do
czynienia z systemem Advanced Dungeons & Dragons, w którym postać charakteryzuje
kilka cech głównych (siła, zręczność, inteligencja, czy charyzma), umiejętności
posługiwania się wszelkiego rodzaju broniami i cechy pochodne, jak na przykład
odporność na magię czy pociski. No i właśnie magia to jeden z większych plusów gry -
zaklęć można tu uświadczyć prawdziwe multum. Od strony audio wizualnej gra prezentuje
się wcale nie mniej atrakcyjnie, zwłaszcza, jeśli by zwrócić uwagę na piękne i
szczegółowe efekty zaklęć oraz na ręcznie rysowane tła lokacji. W obu częściach gry
jedynym zgrzytem są bardzo kanciaste i rozmazane sylwetki postaci, no, ale cóż - nie
można mieć wszystkiego :(. Zresztą, czemu przejmować się takimi błahostkami, skoro
inne elementy gry są po prostu genialne. Przysłuchajcie się choćby muzyce. W grach
rzadko zdarza się usłyszeć takie dzieło. Innymi rzeczami zasługującymi na pochwałę są
fenomenalna polska wersja i fabuła. Przyznaję, że obie części sagi BG to moje
ulubione gry. Są genialne - nic dodać, nic ująć. A jeśli ktoś ma ochotę podważyć te
słowa, to niech w niedalekiej przyszłości spodziewa się własnej śmierci z rąk (?)
miniaturki gigantycznego chomika kosmicznego :).
Moja ocena:(całej sagi)10/10
Arcanum
Nie da się ukryć, że Arcanum to jedna z bardziej udziwnionych gier, w jakie miałem
niewątpliwą przyjemność pocinać. Stwierdzenie owe można wysunąć, choćby z racji
faktu, że akcja gry toczy się, i owszem w świecie fantasy, ale w XIX wieku. Czyli
mamy tu magię i maszyny parowe, a co za tym idzie ciągłe waśnie między
zwolennikami tej pierwszej rzeczy, a wynalazcami i mechanikami. Czemu tak się
dzieje? Ano, z tegoż powodu, że jakkolwiek technologia nie mogłaby istnieć bez
działających praw fizyki, to magia te prawa nagina. Tak więc (wiem, wiem - nie
zaczyna się zdania od "więc" :)), kiedy jakiś czarodziej znajdzie się w pobliżu
pracującej maszyny parowej lub też innego ustrojstwa, to cały mechanizm trafia
szlag. I właśnie tak wyglądają realia świata Arcanum. A ów świat jest, podobnie
jak w przypadku BG, naprawdę ogromny. Uświadczysz tu naprawdę masę różnorakich
lokacji: od siedzib krasnoludzkich klanów, przez zmechanizowane miasta ludzi, po
wioski elfów, mieszczące się na szczytach drzew. Ogólnie, jeśli chodzi o lokacje,
jest na co popatrzeć, jednak gorzej jest z efektami czarów i z samymi postaciami.
Są dość mało szczegółowe, rozmazane, a czasem nawet przenikają się przez siebie
nawzajem ;). Mocną stroną gry jest z pewnością kapitalna muzyka, grana na
skrzypcach (jeden z moich ulubionych instrumentów). Potrafi naprawdę wciągnąć
gracza w klimat gry nie pozwalając odejść od komputera. Na pochwały zasługuje
również system rozwoju postaci. Mamy tu do wyboru naprawdę wiele cech i
umiejętności, jakimi może wyróżniać się bohater. Najbardziej zwracającymi uwagę
elementami systemu są wskaźniki, określające charakter postaci oraz to, czy obrała
ona ścieżkę magii lub też technologii. Właśnie, z tymi ostatnimi też jest niezła
zabawa. Otóż jakkolwiek sprawa magii ma się podobnie jak w innych grach tego typu,
to tu mamy także technologię. Ta ostatnia polega na uczeniu się schematów różnych
urządzeń i składaniu w całość znajdowane podczas przygody części. Rzecz to
naprawdę zajefajna. Ogólnie dzięki systemowi rozwoju postaci można kończyć grę
kilka razy i za każdym razem będzie ona inna niż poprzednio. Zasługa to także
wielowątkowej, zawiłej, ciekawej i nieliniowej fabuły, oraz zróżnicowanych i
interesujących questów, spośród których każdy można wykonać, na co najmniej trzy
sposoby. Cokolwiek można by rzec podsumowując grę należy napisać, że każdy gracz
znajdzie w niej coś dla siebie.
Moja ocena: 10-/10
Evil Island
Można by się kłócić o to, czy Evil Island jest eRPeGiem pełną gębą, czy też
zwykłym hack'n'slashem. Trzeba jednak powiedzieć, że to gra świetna, choć nie
pozbawiona wad. Jedną z nich jest, niestety fabuła, prosta jak konstrukcja
maczugi (wstydźcie się swoich myśli :)). Wystarczy napomknąć, że pierwsze słowa,
jakie wypowiada bohater to "Obudziłem się i nie pamiętam niczego!".
Ogólnie całą historię można bez problemu rozgryźć w połowie rozgrywki. Na
szczęście słabość tego elementu gry wynagradzają nam inne, jak choćby szczegółowa,
w pełni trójwymiarowa grafika. Jedyna jej wada to dość rozmazane tekstury przy
maksymalnym zoomie, no, ale czym się tu przejmować skoro efekty czarów i same
postacie dopracowano naprawdę niezgorzej. Szkoda, że oprawa muzyczna gry nie
trzyma równie wysokiego poziomu. W ogóle muzy coś nie bardzo słychać, a jak już to
taka ona, powiedziałbym, nieśmiała - ot takie smętne pobrzdąkiwanie. Nie za dobrze
mają się także polskie głosy postaci i same dialogi, głównie z powodu
niemożliwości wskazywania pojedynczych kwestii, jakie ma wypowiedzieć postać. Ot,
po prostu naszym zadaniem jest nic innego jak wybranie tematu rozmowy. Co za tym
idzie, zadania są zawsze takie same i gra z czasem zaczyna nudzić. Jednak nie
wymieniałbym jej w tym tekście, gdyby nie posiadała wyraźnych zalet, do jakich
należy konstruktor przedmiotów. Jest to patent podobny do umiejętności
technologicznych z Arcanum. W tym jednak wypadku nie trzeba uczyć się schematów
danego przedmiotu, a wystarczy iść do sklepu, lub kowala, kupić schemat danej
broni lub zbroi, dodać doń materiał, z jakiego ma się składać, i np. wzbogacić
jakimś zaklęciem. Na przykład: pancerz zrobiony ze stali i wzbogacony zaklęciem
leczenia ran, będzie dawać dobrą obronę, a w razie otrzymania ciosu będzie także
leczyć bohatera. Kolejną rzeczą, jaka może się w grze podobać to fakt, że
bohaterowie nie są jakimiś tam supersterydziarzami, którzy lewym jądrem potrafią
zabić kilkadziesiąt smoków. Wręcz przeciwnie - w Evil Island trzeba się nierzadko
skradać, by nie zostać przyuważonym przez wroga. Trzeba stosować taktyki znane z
gier skradalsko - napadalskich, i właśnie to powinno najbardziej ucieszyć
miłośników takich gier. Inni, na pewno także się nie zawiodą wydając te
kilkadziesiąt złotych na tę grę.
Moja ocena: 8-/10
Oczywiście takich gier jest znaaacznie więcej, i można by rozpisywać się o nich
przez długie miesiące. Nie omieszkam oczywiście tak uczynić, to też za miesiąc
następna część tekstu.
Snake
|
|