George Raymond Richard Martin: "Chleb i Ryby"

George Raymond Richard Martin - kilkakrotny laureat Hugo i Nebuli amerykańskie odpowiedniki naszych "Zajdlów"), autor takich dziełek, jak "Pieśń dla Lyanny" czy "Piaseczniki". Najbardziej znany jako kreator przygód Havilanda Tufa - bohatera cyklu opowiadań, między innymi "Chleb i ryby", "Repeta", "Manna z nieba" - dawniej kupca gwiezdnego, potem inżyniera-ekologa, właściciela olbrzymiego okrętu kosmicznego o nazwie "Arka", pozostałości po upadłym ponad tysiąc lat wcześniej imperium. Samego Tufa można opisać, jako dobrotliwego olbrzyma (dwa i pół metra wzrostu), miłośnika dobrej kuchni, kotów i kosmicznej włóczęgi. Zarazem domator, obdarzony przenikliwą inteligencją, nieustępliwy w negocjacjach kupiec.
Port S'uthlam dzieli tylko 28 lat od klęski głodu spowodowanej przeludnieniem. Jednocześnie tej wysoce rozwiniętej technologicznie społeczności grozi dojście do władzy partii ekspansjonistów. A to spowoduje wojnę z sąsiednimi układami planetarnymi. I wtedy do Pajęczyny - doków portu - zbliża się olbrzymi, ponad trzydziestokilometrowy okręt wojenny. Z jednym tylko pasażerem na pokładzie - Havilandem Tuff'em. Okręt jest - lekko mówiąc - nie całkiem sprawny. Ma prawo, w końcu parę lat minęło od czasów jego świetności.
Tuff chce zmienić zawód na nieco spokojniejszy. Pragnie zostać inżynierem-ekologiem. A do tego potrzebna mu jest w pełni sprawna "Arka", była biowojenna jednostka operacyjna Inżynieryjskiego Korpusu Ekologicznego. Do Portu S'uthlam przybił, ponieważ ten ma najlepszych z całej rzeszy planet mechaników. I wtedy zaczynają się kłopoty. Zarząd planety pożąda okrętu równie mocno - jeśli nie bardziej - jak sam Haviland. Jednostka tej klasy dałaby S'uthlamczykom miażdżącą przewagę nad sąsiedzkimi planetami. Jak Tuff wybrnął z impasu, opisywał nie będę, bo to króciutka recenzja, a nie streszczenie.
Co prawda, w reklamie nie robię i nie znam się na zachęcaniu ludzi do czytania czegokolwiek, ale pozwolę sobie przytoczyć parę wypowiedzi na temat "Chleba i ryb":

- "Największe dzieło SF od czasów "Dzieł zebranych" Włodzimierza I. Lenina" (Moskwa, Cała Prawda).
- "Gdyby Marks napisał swój "Kapitał&Quot; tak, jak G.R.R. Martin "Chleb i ryby", dawno mielibyśmy tu socjalizm" (Londyn,Timer).
- "Ryczałem po tym, jak Lew" (Adam M, Pewna Gazeta).

pan_T.A.Rej