TekstyK±ciki tematyczneAction RedactionPomocna dłońNa luzieInne
CD-Action
Strona główna
Teksty
K±ciki
Action Redaction
Pomocna dłoń
Na luzie
Inne
Napisz do nas!


design by: KoVaL




Witam!

W tym miesiącu krócej - trzy listy i jedno sprostowanie. Piszcie, piszcie! :)

Qn`ik


Droga redakcjo (czyt. Qn'iku :))) ), po otwarciu Action Maga i przeczytaniu Action Redaction obalona została moja teza, że po skosztowaniu pewnego ukraińskiego roztworu etanolu coś mną jeszcze tak wstrząśnie :). Chodzi mi o list niejakiego Tryfida. Jezu, ten facet ma jakieś problemy emocjonalne! Uważa za niewiadomo jaką zbrodnię to, że na sympozjum było trochę alkoholu!

No właśnie - o tyci, tyci! Kilka kropel, a już taka wielka afera. Choć mnie i tak najbardziej przypadł do gustu żul zbierający na tacę.

Można by mu to jeszcze wybaczyć - w końcu może ktoś być wrażliwy na punkcie abstynencji - gdyby nie to, że swoje uwagi wyraził tak nieortograficznie ("możan pomyłśeć" rulez!).

Ostatnio w AMagowym składzie dyskutowaliśmy nad tym, czy to był list na serio, czy "podpucha". Większość uznała, że chyba jednak to drugie.

Skoro nie potrafi JEDNEGO zdania napisać poprawnie, to jak może niektórym wytykać to, że się trochę upili?

Ej, ej! Piliśmy, ale nikt się nie upił - nie przesadzaj. To był wręcz wieczorek poezji śpiewanej przy puszce piwa. Co z tego, że tych puszek było po pięć na głowę (a część nie piła...) - poezji w tym było znacznie więcej, zapewniam.

Fakt, ja sam byłem trochę zszokowany zdjęciami ze zjazdu, ale nie dlatego, że jestem jakimś obrońcą moralności - po prostu uważam, że o ile normalni ludziska czasem robią imprezę z alkoholem, wygłupami itp, to już AMowcom to nie przystoi, bo oni mi się wydają spokojnymi i zrównoważeni, lubujący się w pisaniu, ale nie lubiący głośnych imprez.

W tym momencie mała prywata - pozdrawiam dzielnicowego, który wpadł na naszą kolejną actionmagową imprezę andrzejkową (byliśmy w składzie - Vene, Phnom, Donald, Caleb, Gregorius i ja) i ośmielił się stwierdzić, że muzyka była puszczana zdecydowanie zbyt głośno. Skandal, ot co!

Ale, jakoś tam wam daruję ;). Poza tym Tryfid nie powinien wyzywać was od żuli i meneli, bo mało który z was do w/w się kwalifikuje,

Mało który?... Dzięęęki. :)

a gdyby Tryfid przyjrzał się bliżej swojemu zachowaniu (zwłaszcza sposobowi wyrażania myśli), to sam by w sobie takiego kogoś mógł znaleźć. No i nie wiedziałem, że 38-letni MacAbra to taki "dziad" :D. A swoją drogą, ciekawe, skąd pan Tryfid wytrzasnął sobie taką xywkę. Może nie wiedział, ale tak się nazywały... pewne rośliny z książki Johna Wyndhama. (serio! Chodziły na korzeniach i uderzały ludzi trującymi wićmi schowanymi w kielichach trawiennych!) Być może sz.p. Tryfid usłyszał o filmie nakręconym na podst. w/w książki (ponoć kiepski...), lecz zapewne nie oglądał go, bo gdyby wiedział, że tryfidy to rośliny, nie nadałby sobie takiej xywy (choć ja na czatach spotkałem ludzi z nazwami roślin w xywie - np. "Chaber" czy "Bratek" :) ).

A tak swoją drogą, Qn'iu, to mam prośbę. Wszelkie takie listy umieszczaj w AR - może i są idiotyczne, ale przynajmniej można mieć przy nich odrobinę śmiechu :). Poza tym, pamiętaj, AR w CDA właśnie dzięki takim głupim i śmiesznym listom jest takie kultowe :).

W tym sęk, że takich listów dostaje niewiele - a jak tylko jakiś jest, to najczęściej wpada do AR. Nie chcę tu nikogo obrażać, ale mam wrażenie, że inteligencja średniego czytelnika Action Maga jest "nieco" wyższa od przeciętnego przeglądacza CDA...

Visser

PS. BTW a co do listy zaproszonych na sympozjum (była opublikowana w relacji Military'ego), to czemu nie było na niej Antyszmata? ;)

Sly "zapomniał"? :)


Czołem redakcjo!
Jestem czytelnikiem Action Maga juz od dosyć dawna (czytaj od pierwszego numeru :) i chciałbym podzielić się swoimi refleksjami na temat owego zinu. Muszę przyznać, nigdy nie spodziewalem sie, że twór ten istnieć będzie tak długo (oby jak najdłużej!) i że rozrośnie sie do tak ogromniastych rozmiarów jakimi odznacza się teraz. Łezka się w oku kreci gdy wspomina się czasy gdy AM był "kameralnym" przedsięwzięciem, do którego zaglądało może 1-2% czytelników CD-Action (w końcu po co czytać skoro można grać :).

Myślisz, że teraz zagląda ich do AM znacznie więcej? Pewnie masz rację, ale na pewno nie jest to jakieś 50%.

Na szczęście rozwój AM-u był (moim skromnym zdaniem) stopniowy i bardzo naturalny.Bardzo pozytywnym wydaje mi się fakt, iż nie zmienił on swej formuły (czyli czytelnicy dla czytelnikow) , nie dosięgły go takie rzeczy jak reklama czy inne formy "komercyjności" i to kolejny niewątpliwy plus. Przez te wszystkie lata AM skłaniał mnie do przemyśleń, był inspiracją, kształtował mój młodzieńczy umysł. Dzięki niemu poznałem kilkoro bardzo ciekawych ludzi (z niektórymi kontakt mam do dziś), udoskonaliłem swe zdolności w dziedzinie pisania. Większości prac co prawda nie wysłałem - jestem bardzo samokrytyczny :) (...).
Dzięki kanałowi #am (pozdrawiam, choc sam juz nie bywam z przyczyn niezależnych, to pamietam o Was) nauczyłem się pisać szybko i niemal bezbłędnie (heh teraz nie straszne mi juz wypracowania na 10 A4 :).
Przyznam się bez bicia kilka numerów ominąłem (tak ok 5-7) z przyczyn niezależnych ode mnie, dlatego też podziw jaki ogarnął mnie po przeczytaniu dwóch ostatnich numerów był naprawdę niemały. Heh kiedyś czytałem Am od deski do deski (z wyjątkiem ROT-13 - dopiero po pół roku dowiedziałem się o co tam chodzi :), teraz byłoby to baaaardzo trudne, a przede wszystkim czasochłonne (Qn'ik - Tobie jako selekcjonerowi to ja nie zazdroszczę :).

Teraz z innej beczki - przez AM przewinęło się mnóstwo ludzi (nie chodzi mi tu o writerów pojedyńczych tekstów - takich jak np ja :) postaci ciekawych, kreatywnych, zapadających w pamięć. Wiele z tych postaci nie pisze już, z rozmaitych powodów (nie istontne już jakich - nie o to chodzi) ja jednak mam taką cichą nadzieję, że te osoby są jeszcze z nami (czytelnikami), może aktywnie nie współtworzą już zinu lecz obserwują co wyrosło z ziarna, które posiały. W każdym razie pozdrawiam wszystkich (byłych i obecnych) writerów a także cały zespół redakcjyjny (Qn i spółka :) to wspaniale, że na tym świecie (a szczególnie w tym kraju :) jest grupa zapaleńców którym się jeszcze chce.. wiedzcie, że wasza praca nie idzie na marne.

Clayman

Wiem, wiem - typowa laurka. Zamieszczam ten list jednak również tutaj, żebyście sobie nie pomyśleli, że żadnych listów pochwalnych nie dostaję.


Przez miesiące ostatniejsze walczyłem zażarcie i nieustępliwie bardzo. Zmusiłem do odwrotu szkolny odruch zapamiętywania formułek na sprawdziany, zmusiłem srebrny ekran, muzykę duszy, przebijanie wzrokiem szarego sufitu, słodką nudę. Zmusiłem do odwrotu nawet doskonale okopane i za zasiekami skryte zapędy do przesypiania 3/4 doby. Na dobre. Udało się. Wyrobiłem w sobie stały nawyk czytania. Czytam różniste różności. Tak cały czas - dzień w dzień. Bardziej dla przyjemności niż w celu rozwoju talenta pismackiego. Ale zgadnijcie Czytelnicy, jak po przeżyciu z tym nawykiem (nałogiem już :) kilku miesięcy, zasiada się do pisania? Jak wysoko, dziarsko postukując w klawiaturkę, ocenia się teraźniejsze i przeszłe możliwości?

Niebo a Ziemia! Glany a trampki.

Dlatego, ludu młodociany writersko ukierunkowany, z ambicjami jak Everest - weźże sobie to do serca ten tu fragment mojej autobiografii. I zacznij szturmować biblioteki. To nie jest proste, to nie jest modne, ale warto.

Rainman


W AM 44 poruszony był temat marsa i jego odległości od ziemi. Otóż astronomią interesuję się od dawna, a aktualnie, od 4lat uczęszczam na kółko astronomiczne do łódzkiego planetarium. Ecnelis pisze, że ostatni raz mars był tak blisko ziemi 60 tys. lat temu i, że zbliża się do ziemi raz na 16 lat. BULLSHIT! Ten temat na ww. kółku przerabiany był dwukrotnie. Po pierwsze mars jest zbliżony do ziemi raz na 2 lata, nie tak bardzo jak był 27.08, ale blisko. (...)
To tyle, reszty nie będę negował, bo ten art dotyczył tylko szaleństwa mediów i "eskpertów" od wielkich rewolucji.

Action Mag [magazyn czytelników pisma CD-Action] @ 2000-2003
@ Kontakt: qnik@poczta.fm @ numery archiwalne: http://www.actionmag.prv.pl
(c) by Action Mag @ Design by: KoVaL