Tele Tydzień
Twórcy tej reklamy wyszli z prostego założenia: zatrudnić jakieś sławne postaci do nakręcenia spotu, a reszta jakoś sama pójdzie. Niestety, takie podejście do tej sprawy nie wyszło reklamie na dobre.
Od razu widać, że spot kręcony był pośpiesznie i bez żadnego przygotowania. Świadczy o tym brak jakiegokolwiek tła. Postaci stoją sobie, a za nimi nic nie ma. Dowodzi to, że sytuacja jest całkowicie fikcyjna i nawet nie próbuje stwarzać pozorów autentyczności. Trudno, trzeba jakoś to przeżyć :-). Skupię się więc na "fabule", a ta jest niezwykle skomplikowana ;-). Otóż Wiktor Zborowski czyta sobie "Tele Tydzień", a Damian Damięcki, stojący tuż obok niego, pyta się go, co robi. Ten, nieoczekiwanie, stwierdza, że za dużo przecinków w tym zdaniu ;-). Dobra, odpowiada zgodnie z prawdą, że czyta TT. Nie jestem już w stanie dokładnie przedstawić przebiegu (nikt tak wspaniale szybko nie przebiega setki wśród piłkarzy jak Roberto Carlos) rozmowy, ale ktoś wspomina, że wszyscy czytają wspomniany program. Nie chce mi się już nawet denerwować z powodu tego ewidentnego kłamstwa i nie muszę tłumaczyć, na czym ono polega. Zatem po dialogu dwóch panów następuje przebitka, podczas której widzimy różne strony z TT. Lektor natomiast zachwala jak tylko może program, mówiąc o jego zaletach, którymi są: 12 stron ekstra, a w nich hity TV na nowy sezon; nowości ze świata telewizji i inne ploty, których nikt nie powinien czytać... ale to nie jest "Prasa", by o tym pisać. Potem widzimy ponownie pana Damięckiego, ale tym razem samego. Zachęca nas do kupna, mówiąc: "Tele Tydzień już w kioskach". Tym razem podobało mi się to bardziej od rozmowy na początku, a to dzięki zachowaniu przez mówiącego dystansu i odrobiny humoru. Nie ratuje to jednak reklamy przed negatywną oceną.
A ta będzie minimalnie wyższa od najniższej, bo przynajmniej podano jakieś fakty dotyczące gazety w szybki i prosty sposób. Gdyby przedstawiono tylko informacje bez aktorów, według mnie byłoby lepiej. A tak mamy tylko kolejny przykład "Jak Nie Robić Reklamy". Dobrzy aktorzy to nie wszystko, trzeba mieć jeszcze pomysł na ich wykorzystanie (ja nie chcę do Słowików! ;-P). Bez tego spot jest denny i dobra gra nie wystarczy.
Ocena: 1+/6.
Rafałek
xfiles1@go2.pl
PS. Mam nadzieję, że nie pomyliłem nazwisk aktorów, a jeśli tak to trudno, przepraszać nie będę :-).
PS2. Ten omawiany nr był całkiem przyzwoity, ale informacje o nowościach nie wyczerpały tematu, bo były podane w sposób bardzo skrótowy.
PS3. Nieraz warto przeczytać TT, bo można znaleźć informacje o Andre Agassim. Na przykład ostatnio podczas trwania US OPEN można było o nim przeczytać w ramówce Eurosportu (co prawda bardzo niewiele, ale zawsze coś).
PS4. Jednak czasami nie warto czytać, bo nie piszą nic o Queen’ie :-(.
PS5. Nie mówiąc już, że nie wspominają nawet o AMTV, które jest w swojej, telewizyjnej, branży bezkonkurencyjne! A jest to zasługa, oczywiście, Tawananny. {I Ciebie oczywiście. I Twoich tekstów. Nie wspominając już o Queenie i Agassim ;).}
PS6. Wobec powyższego, jak i za sprawą pewnego maila, chciałbym po raz pierwszy, choć zapewne nie ostatni, pozdrowić Taw. Pozdrawiam Tawanannę!!! {A ja pozdrawiam Ciebie. I całą redakcję. I wszystkich czytelników. I wszystkich nie-czytelników (a co mi tam, i tak się o tym nie dowiedzą ;)).}