Telenowele - jak to się zaczęło...
Nigdy bym nie przypuszczał, że napiszę artykuł na ten temat. A jednak... Asia mnie zainspirowała. :) Bo w jednym z moich artykułów dopisała się tak: A teraz zagadka: jaka była
pierwsza "hitowa" telenowela rodem z drugiego końca świata? I która telewizja ją emitowała?. Po pierwsze - przecież to ja tu jestem od zagadek. ;) Po drugie: nie mogłem pozwolić, aby kto inny odpowiedział na tak banalnie łatwe (jak mi się wydaje) pytanie. :) Chodzi, jak przypuszczam, o "Niewolnicę Izaurę" (tak?) w TVP1 w latach 1986-87 (tego ostatniego nie jestem pewien... :)) Ewentualnie Taw mogła mieć na myśli "W kamiennym kręgu", które to pojawiło się nieco później.
Ale nie będę tutaj bluzgać na południowoamerykańskie seriale obyczajowe (nazwa oficjalna :)), bo każdy z nas potrafi to doskonale. :) Na przykładzie mojej rodziny mogę stwierdzić, że tego typu "tasiemce" ogląda co piąty Polak. Oczywiście nie chodzi tu o mnie. ;) Aczkolwiek wyżej zaistniała sytuacja sprawiła, że zapamiętałem przynajmniej same tytuły. Wiecie, jak to jest: "Daj na TVN, bo "Esmeralda" się zaczyna" :).
Toteż mając w "branży" niewielkie, ale zawsze jakieś, doświadczenie, postaram się opowiedzieć historię telenowel. Znaczy nie zamierzam streszczać wszystkich odcinków!!! ;), tylko powiedzieć pokrótce, czym ogłupiały nas (a przynajmniej naszych bliskich i znajomych :)) różne stacje TV na przestrzeni ostatnich lat. Wyłączając relacje z obrad Sejmu, oczywiście. :)
Zacznijmy od owej "Izaury". Serialu absolutnie nie pamiętam (bo w wieku przedszkolnym raczej by mnie nie zainteresował :)). W każdym razie mogę z przekonaniem powiedzieć jedno - ten serial oglądali absolutnie wszyscy (nawet obecni wrogowie "telebadziewów" :)). Jednych wciągnęło (i trzyma do dzisiaj :)), inni od ostatniego odcinka "Niewolnicy" omijają produkcje latynoskich reżyserów szerokim łukiem. Podobno zapanowała wówczas mania, aby nadawać dzieciom imię Izaura. :) To dlatego mamy dziś tyle Iz. ;) Zapytajcie naczelną "Leśnej Polany", jak naprawdę się nazywa. ;D Żartowałem. :P Czytał Zdzisław Szczotkowski. :))
Kolejny serial, który już osobiście pamiętam, to też produkcja amerykańska, ale tym razem rodem z USA (przecież to tam wymyślono "soap operas", nie?). Chodzi mi o telenowelę pt. "Santa Barbara". Emitowała ją TVP, chyba w 1990 roku. Pamiętam tylko, że widząc na ekranie długowłosą blondynkę, zawsze pytałem, czy to jest ta Barbara. :) Nie miałem pojęcia, że w tytule chodziło o miasto w USA, a nie jedną z bohaterek. :) Ciekawe przynajmniej, czy Asia pasuje do opisu. ;)
Potem pojawił się kolejny, bardzo popularny serial. "Dynastia". Nawet mężczyźni to oglądali. ;) Nie, nie ja... ja miałem wtedy mniej niż 10 lat i romans pewnego bogatego dziadka, którego żona z żalu zapadła w śpiączkę (połączyłem pierwszy i ostatni odcinek :)), nie bardzo mnie interesował. Serial ten zakończył się bodajże w 1994. Później powtarzała go (i "Santę Barbarę") ATV - ale piszę to tylko dlatego, że jeszcze nie dostałem od nich "koperty" za numer 17. ;)
Zauważcie, że nie wymieniłem na razie żadnych (poza "Izaurą" :)) "klasycznych" telenowel południowoamerykańskich. Spokojnie. Dzięki TVP 2 szaleństwo wróciło do nas na nowo. :) Codziennie o 13.40 (duże "chyba"...) emitowała ona (i tu jeszcze większe "chyba") serial "Zakazana miłość". Nie to, żebym oglądał - po prostu codziennie o tej porze musiałem "oddawać" telewizor... I tak mała strata, bo mieliśmy wtedy trzy programy... :) A po telenoweli na Dwójce leciał "Clipol", nie? :)
Jednak nie mogę tu zapomnieć o pewnej stacji, co to się Polonia 1 nazywa i telenowele do dziś są podstawową podstawą :) jej programu. W 1993 roku telewizja ta zaczęła emisję bardzo popularnych seriali "Maria" i "Manuela". A żeby jeszcze bardziej zawikłać losy bohaterów, główną rolę grała w obu ta sama aktorka. :) Taka długowłosa blondynka... Teraz już jest pewnie stara i brzydka. :)) A "Marię" powtarzał jakiś czas temu TVN.
Jednak prawdziwą dawkę wrażeń dla miłośników oper mydlanych fundowała przez wiele lat regionalna Trójka. Wszystko zaczęło się w 1994 roku. Do tamtej pory poszczególne oddziały TVP przygotowywały programy na własną rękę (z czego połowę stanowiły retransmisje TV Polonia :)). W 1994 wprowadzono dla wszystkich ośrodków wspólne pasmo. A to prezentowało codziennie o 18.35 po dwa odcinki nowego "tasiemca". W całym kraju o tej samej porze - co wzbudzało irytację mężczyzn... :) O ile dobrze pamiętam, pierwsza była "Cristal". Później pojawiła się "Maria Celeste", "Pogarda" i wiele innych, na które musiałem posłusznie odstępować odbiornik TV... :) Był też taki serial (nie pamiętam tytułu), w którym chora psychicznie typeska :) zadręczała co noc swoją matkę, wzniecając pełno dymu i krzycząc: "Mamusiu, ja płonę!"... ;)) Czysty fanatyzm. :) A matka zawsze się nabierała. :)
Do 1997 roku rolę czysto "telenowelowej stacji" pełniła Polonia Uno :) ["uno", bo to włoska firma jest :)]. Ale w owym roku to "zaszczytne" miano przejął od niej TVN. Polonia skupiła się na powtórkach (których to zgromadziła w swych archiwach całkiem sporo). Tu warto wspomnieć serial "Celeste" - o kobiecie, która pracowała jako służąca w domu swego chłopa, nie chcąc za niego wyjśc, gdyż podobno był jej bratem. ;) Klasyk, nie? A nudne to było jak flaki z olejem. Ale że Polonia 1 stanowiła wówczas stację dużo ciekawszą i nadawała fajny program "Werdykt", niekiedy trzeba było na niego poczekać w towarzystwie argentyńskiej aktorki Andrei del Boca. :) A żeby już napisać wszystko, co przyszło mi na myśl, to "dorzucę", że grała ona również w "Stellinie" (P1) i "Antonelli" (Nasza TV) :)). Tylko o nic mnie nie podejrzewajcie! ;) Przy niesamowitej ilości tytułów emitowanych w naszym pięknym kraju znajomość tych kilku to chyba nic sprośnego. :)
Brnijmy dalej (w to łajno ;)). W 1998 roku TVP 3 rozpoczęła emisję "Marii z przedmieścia". :) {A tu Cię mam! Zespół różnych okoliczności spowodował, że jakoś mi się zapamiętało, że musiałam być wtedy maks. w VI klasie podstawówki. A trochę czasu od tego minęło ;).}Historii o kobiecie, którą pewien bogaty biznesmen wygrzebał na jakimś śmietnisku i "zgarnął" w progi swego domu. Ta uprzednio porzuciła swojego synka Nandito, którego później namolnie poszukiwała. Inny hit tego lata w TV Gdańsk to również meksykański "tasiemiec" pt. "Luz Clarita". O takiej dziecinie, co to potem grała w "Danieli" na TVN. :) Powyższe seriale TV3 gościły u nas w domu przez całe lato, co sprawiło, że widziałem sporo odcinków. :( Złamali mnie... ;) a taki twardy, wytrwały i nieugięty byłem. :)
Zapewniam Was, że później ta szopka (Majkell ogląda seriale) się nie powtórzyła. A start polskiej wersji Romanticy w kwietniu 1998 mógłby na to wskazywać. :) Rok potem stacja TVN rozpoczęła emisję słynnej "Esmeraldy". O tym, że tytułowa bohaterka była ślepa dowiedziałem się na długo po zakończeniu emisji. :))) A stawiający, bądź co bądź, pierwsze kroki na rynku mediów TVN pokazał się ze swej silnej (acz tandetnej) strony, zapraszając aktorkę - Leticię Calderon - do Polski. Eee... na filmie była dużo ładniejsza. :)
Jak już wspomniałem, TVN szybko stał się telewizją najbliżej kojarzoną z telenowelami i tak jest do dziś. Polsat po sukcesie "Esmeraldy" rónież uznał, że warto by zarobić trochę grosza na "latynosach", i rozpoczął emisję brazylijskiej "Dziedzicznej nienawiści", powtarzanej potem do znudzenia. Największy "hit" :) Polsatu to "Zbuntowany anioł", czyż nie? Na samą myśl robi mi się niedobrze. A były jeszcze "Paloma", "Alvaro", "Luz Maria", "Fiorella" itd. Zapewniam Was, że znam tylko tytuły - ze względu na bliskie obcowanie z programami TV. Nic mi więcej nie wiadomo. Jestem czysty! :) Naprawdę! :)))
Tego, co emitował TVN, chyba nie dałoby się wymienić, bo miejsca w AMTV by zabrakło. :) Niemniej wspomnę najpopularniejsze (poza "Esmeraldą") tytuły: "Labirynt namiętności", "Rosalinda", "Paulina" - jedyne, które pamiętam i wiem, kto w nich występował.
Kończę zatem (nagle i niespodziewanie :)), bo nie mam już o czym pisać. Wszystko dlatego, że obecnie zupełnie nie zwracam uwagi na telenowele. Niech sobie istnieją, byleby tylko na tandetnym TVN-ie!!! W sumie - trochę się sobie dziwię, że z tylu fajnych tematów, wybrałem ten najgorszy i najbardziej niewdzięczny. Ale nic straconego... :) Poza czasem, który zmarnowaliście na czytanie moich bredni. ;)) I mam do Was mały apel: NIE OGLĄDAJCIE TELENOWEL!!!
Majkell | for_am@wp.pl | www.strony.wp.pl/wp/em_soft
PS. Mam nadzieję, że ten felieton wzruszył do łez niejedną miłośniczkę oper mydlanych. ;)) Asiu, czemu płaczesz? ;DDD
{Buuuu, bo mnie te wszystkie hity ominęły... ;)}