Słodka chwila

Chyba to już jakiś dobry produkt, bo wynajęli dużo osób. Wyznaję jednak zasadę, że nie ilość, a jakość, więc...

Koncert jakiejś fajnej muzyki klasycznej i słychać bardzo dobrze nieszczęsny trójkąt, który padł ofiarą tegoż przysmaku. Druga część koncertu. Pani "obsługujaca" trójkąt wyciąga Doktorka Oetkerka i ni stąd, ni zowąd pojawia się w jej dłoni kubek z gorącą wodą. W tle jakiś głuchy bęben i części 1 (słownie: jednej) truskawki. Samomieszająca łyżka miesza gorącą wodę z tym kisielem. Gostka wydaje się być bardzo zamyślona nad tym kisielem. Dyrygent przerywa koncert i mówi: "Trójkąt, G-D-Z-I-E J-E-S-T T-R-Ó-J-K-Ą-T ?!?". "Trójkąt" natomiast podnosi brew i stuka łyżeczką w instrument. Dyrygent sie dziwi, a sala się cieszy i klaszcze całą siłą swoich rąk... No i reklama właściwego produktu.

+ hm.. muzyka (?)

- bezsensowna fabuła

Hołek
mpoltyn@wp.pl