Nudny felieton o traktowaniu widzów przez polskojęzyczne stacje telewizyjne
Ach, pamiętam jakby wczoraj... Była przykra, grudniowa pora. Głownie, mrąc, to cień rzucały, to blask jakichś krwawych zórz... Zaraz, wróć, to nie to;). Fakt, pamiętam, jakby wczoraj, ale wcale nie był to grudzień, a 11 września AD 2001. Wróciłam sobie elegancko do domku i włączyłam radio. Co to ma być... Przez moment nasłuchiwałyśmy z kumpelą tego, co tam nadawali... Atak terrorystyczny, aha. No dobra, to my idziemy do teatru, cześć! Wyszłyśmy. Tak na dobre wróciłam do domu kawałek po 21. Dopiero wtedy zaczął się dramat...
Choć pewnie na pierwszy rzut oka się na to zanosi, tekst ten nie będzie mówił o poczynaniach niejakiego bin Ladena czy frustracji Jerzego Krzaka (ustawa ochrony języka polskiego, przykro mi, panie Bush). Niestety, nie to miejsce i czas, a i ja jakoś nie mam ochoty wracać pamięcią do tamtych wydarzeń. Chodzi mi o sprawę czysto, że tak powiem "telewizyjną", a dokładniej o nieplanowane zmiany w programie. Co mam na myśli? Już spieszę z wyjaśnieniami.
11 września AD 2001 około godziny 22 miał zostać na Polsacie nadany mój ukochany "Wywiad z Wampirem" (no i co, że mam na wideo i znam film na pamięć?;)). Prawdę mówiąc, miałam obawy co do tego, czy nie zostanie trochę opóźniony przez nadawane na wszystkich kanałach wiadomości z Manhattanu... Nie zdziwiłabym się specjalnie, ale byłam dobrej myśli. Nie wiem, na co liczyłam, chyba na jakieś zdroworozsądkowe myślenie szefów stacji. W końcu to oni głównie stracą, jak spadnie im w danym czasie oglądalność, a i tak już 3/4 dziennego programu poszło w odstawkę (poza tym nie jestem w stanie uwierzyć, że ktoś oglądał od 14:00 wszystkie relacje z Manhattanu, a jeśli nawet, to nie musiał tego robić akurat na Polsacie. Ale może się mylę?). Siadłam sobie przed telewizorkiem i około godziny 23:00 krew mnie zalała. Otóż, Drodzy Państwo, "Wywiad z Wampirem" nie został nadany, a na jego miejsce nie weszły, jak by się każdy normalny człowiek w takiej sytuacji spodziewał, materiały dotyczące zamachów terrorystycznych, ale... film o szkole dla głuchoniemych... (sic!). Żadnych informacji w programie telewizyjnym czy telegazecie (wszędzie jak byk stało: 22:00 – "Wywiad z Wampirem", USA 1994, reż. Neil Jordan itd...), żadnego "Przepraszamy, program nadamy w innym terminie", zupełnie nic, ani słowa. Fakt, puścili film jakiś czas później, ale co mi po tym?
Przytoczony tu przeze mnie przypadek nie jest odosobniony. Z podobnymi sytuacjami spotkaliście się pewnie wielokrotnie i nie musiała to być wcale stacja prywatna. Sama osobiście nacięłam się na coś takiego jeszcze na TVN i TVP1, co raczej nie świadczy dobrze o poszanowaniu polskiego widza, nie sądzicie? W wypadku TVP pozwolę sobie na stwierdzenie, że skoro płacimy ten chędożony abonament radiowo – telewizyjny, to mamy prawo wymagać poważnego traktowania naszych potrzeb. Nie oznacza to, że stacje prywatne "sobie mogą". Teoretycznie, jeśli konsument jest niezadowolony z produktu, jego sprzedaż spada, dopóki producent nie zlikwiduje wad fabrycznych i nie wprowadzi na rynek wersji poprawionej, a może nawet nieco ulepszonej. Teoretycznie. Fakty są jednak takie, że żyjemy w cudownym kraju, gdzie teoria mija się z praktyką szerokim łukiem nie mówiąc jej nawet "Dzień Dobry", a stacje nadal będą olewać widzów, bo nikt nigdy nic z tym nie zrobi. Obym się myliła...
Przynudzała wielce zdenerwowana wyżej opisanym faktem
Neonate
toreador@tenbit.pl