Oj, cieniutko panie Janku ;-)
Właśnie takim oto zwrotem skwitowałem spot z udziałem pana Jana Tomaszewskiego. Ten oto pan miał być zachętą do zakupów w jednym z sklepów, ale nie wyszło tak, jak powinno.
Od razu na początku nasz bohater stoi sobie w bramce (takiej na boisku piłkarskim :-)). Aby nie było niedomówień nadmienię, że Jan Tomaszewski to nasz najwybitniejszy bramkarz, to znaczy był nim, bo w chwili obecnej to za dużo piłek by nie złapał. Zostawmy jednak sprawy związane z dietą Janka, a zajmijmy się spotem. A w nim ktoś chce powrócić na swą dawną pozycję... Jednak w takim stroju to nawet dzieciak by mu strzelił gola. I rzeczywiście - przed piłką ustawioną na jedenastym metrze stoi jakiś chłopaczek, który będzie próbował pokonać Tomaszewskiego ubranego w garnitur. Do spełnienia marzenia i strzelenia bramki najlepszemu bramkarzowi polskiemu nie dojdzie, bo obrońca dwóch słupków i poprzeczki znika. Okazuje się, że zaginiony znajduje się w jakimś sklepie RTV i mówi: "Kiedyś nie przepuszczałem bramek, teraz nie przepuszczam takich okazji i występuję w beznadziejnych reklamach". Co do ostatniej części to nie jestem pewny czy brzmiał tak dokładnie, ale jeśli nie, to na pewno "aktor" chciał to powiedzieć. Teraz oczywiście nastąpiło zareklamowanie produktu za darmo i z prezentem gratis – pierdoły bez znaczenia.
O poziomie tej reklamy nie ma nawet co pisać, bo niby jakiś pomysł tam był, ale całość wypada jak nasi ze Szwecją. Skupię się natomiast na osobie pana Jana. Otóż ten osobnik, który jest jedną z bardziej kontrowersyjnych osób w świecie polskiej piłki nożnej i wyraża dosyć ostre (ale prawdziwe) opinie, daje się namówić do udziału w takiej słabej produkcji! Dziwne to dla mnie, ale ponoć każdy sposób jest dobry, by sobie dorobić. Szkoda, że osoba bardzo szanowana za wyczyny bramkarskie strzela sobie samobója i traci w ten sposób swój wizerunek "twardziela", a zyskuje miano "przepuszczacza". Tekst zakończę w stylu Tomaszewskiego: występ w tej reklamie to nie błąd, to wielbłąd.
Ocena:1+/6.
Rafałek
xfiles1@go2.pl
PS. A tak między nami, J. T. nie miałby żadnych szans na obronę strzału Roberto Carlosa.
PS2. Na wygranie meczu tenisowego z Andre Agassim też by nie miał najmniejszych szans.
PS3. Tak prywatnie to nawet lubię go :-).
PS4. Queen też lubię.
PS5. Ciebie, Tawciu, także lubię.
PS6. Lubię jeszcze wiele rzeczy.
PS7. Lubię pisać lubię ;-).