HBO - stacja premier

Kurcze, co za dzień. Coś mi zgrzyta w karku jak się przechylam. ;) Ciekawe co... (nie, nie chodzi o moje przeszczepy :). Przydałoby się zorientować, która jest godzina. Patrzę... 23.17 . Eee... to nie jest jeszcze ze mną tak źle. :] Po tych krótkich oględzinach mogę chyba wreszcie zacząć mojego arta. Chociaż nie! Przecież trzeba jeszcze sprawdzić, czy Włosi pokonali Azerbejdżan (jakby ktoś pytał, to kibicuję temu, co ma abstrakcyjną nazwę ;). Ok., już sprawdziłem. Włosi wygrali 4:0. Mogę pisać spokojnie.

Tak oto zakończyłem wstęp (jakże ciekawy, sami przyznacie). Czas nawiązać do właściwej części tegoż felietonu o mediach (choć z góry miał być o czymś innym, ale zostawmy ten problem do rozgryzienia historykom ;). Felietonu o mediach, a tak naprawdę o pewnej komercyjnej stacji, która przybyła do Polski zza Oceanu Atlantyckiego. Konkretnie mam na myśli HBO. Coś nie dużo w AMTV o niej słychać. Był w ogóle choć jeden tekst poświęcony tej stacji? Wątpię, ale ja zbyt często nie czytam tego kącika (co za szczerość :), więc jeśli nawet bym się mylił to mam prawo nie wiedzieć. ;P

HBO to program poświęcony tylko i wyłącznie tematyce filmowej. Czasem są wyjątki od tej reguły. Właściciele telewizji, aby urozmaicić swój codzienny program dodają wszelkiego rodzaju koncerty gwiazd popu i rocka, seriale z zagranicy itp. Warto podkreślić, że chociaż są to wyjątki (wręcz prezenty od prezesów), celnie trafiają do przeciętnego widza. To właśnie ta stacja wyprodukowała takie, nie bójmy się użyć tego słowa, kultowe seriale jak np. "Rodzina Soprano" (zdobywca licznych nagród na całym świecie). Ostatnio HBO nawiązało współpracę z samym geniuszem filmu, Stevenem Spielbergiem. Dzięki temu powstał bardzo dobry serial wojenny... które nazwy niestety nie pamiętam. :/ Do tej produkcji wtrącił swoje trzy grosze także niejaki Tom Hanks (ktoś go zna? :).

Jak już jednak wspomniałem, to wszystko to jedynie dodatki. Prawdziwa siła HBO tkwi w premierach. Filmy prezentowane na owej stacji są często po raz pierwszy pokazywane w Polsce. Do tego bez reklam, które przecież tak nas irytują. Teraz przeglądam program telewizyjny (szanowanej Gazety Wyborczej ;) i widzę: "HBO: premiera - Helikopter w ogniu". Obok ocena filmu - 4 gwiazdki, co znaczy, że jest po co zasiąść przed telewizorem. Zapewniam każdego niedowiarka, że "Black Hawk Down" w telewizji ogólnodostępnej (TVP, Polsat, TVN) najszybciej pojawi się za jakieś trzy, cztery lata. Tymczasem można sobie go oglądać na HBO. Tyle, że trzeba nieźle za to zabulić...

A właśnie! I tu pojawia się kruczek. "Chcesz dobrych i nowych filmów? To zapłać."- tak to wygląda w przypadku tej stacji. Nie masz kasy, to sobie nie pooglądasz. Ja niestety nie mam. :( A nawet gdybym miał, to i tak nie przeznaczyłbym jej na taki bubel jak "kolorowe pudło". Musicie mnie zrozumieć ;). Mam trochę inne zainteresowania. Telewizja jest dla mnie jedynie sposobem na zabicie nudy w stanach skrajnej depresji. Jeśli chcę obejrzeć naprawdę dobry film to idę do kina lub wypożyczam go na DVD. Mimo to polecam HBO. Co jakiś czas ten program jest dostępny u mnie w kablówce. Wtedy z ochotą zasiadam przed telewizorem i oglądam. Nie narzekam na stracony czas. W tym wypadku warto poświęcić te kilka godzin.

Ti-mon
okey3@interia.pl

PS. Debiut w AMTV mam już za sobą. Następnym razem powinno być już dużo lepiej. :)