Wiersze

***
Chmury
są przypadkiem

przypadkiem są żywi, ludzie pasożyty
przypadkiem są wasze życia

Duch wiatru
wypełnia skrzydła kruków
daleko od was, ludzie

Przypadkiem są łzy, smutek, słowa,
ziemia pod paznokciami umarłych
Nie jest nim cisza. Nie jest nim
bezsens

Ogień jest potężny, bo życie to skaza

Czy to swoje zmęczenie
poczytuję jako zmęczenie ziemi?
Czy to ciężkość powietrza,
czy ciężkość oddechu?

Nie ciemność jest przypadkiem,
lecz światło...

Ciemność jest potężna

Wreszcie dostrzegam:
najwyższe piękno i moc tkwi
w nicości śmierci


OKO KOSMOSU

umieraj dniu
smutek ci osiadł
na zębach ze światła

noc spija krew z morza
szepcącego i krzyczącego o zapomnianym
czerń ziemi wypełza z jam

jesteś blady wobec nocy
wyblakły dniu, jesteś zniedołężnieniem
i mdłościami

umierasz - a w tym zapowiedź
kruki wysoko na skrzydłach pożegnają światło
z tą radością, z którą je witały
wieczność dla Wotana
przemija słońce

aby zakryć wszystko
czerń ziemi
wypełza z jam


NIC

Ponabijani na pale chrześcijanie
-radość w nienawiści
zamknięcie w słabości, beznadzieja
-Bolesna próżnia w depresji
Zaskorupienie w pustce życia

Miecz w ręku ocieka krwią najeźdźców
oddech starej puszczy
Człowiek wpleciony w równowagę natury
a człowiek zasiewający w niej
rozkład...

Czasy kpiące z wolności
Świadomość przemijania
Najważniejsze odchodzi cicho
odeszło wieki temu

Na pierwszym poziomie Pustkę
postrzega się jako śmiertelny smutek
Istoty martwe skryte za mgłą
- Oni znają najczarniejsze tejemnice


ZA BEZDNIĄ SMUTKU

mam dość patrzenia
na znienawidzone słońce
jego promienie są zatrute
oświetlają świat motłochu
jego promienie są okrutne
w marzeniach
widzę jak życie spala się
ogniem ciemności
jak cierpi umierając lud
beznadzieji
jak topią się płaszczyzny obrazu
i zza nich spogląda rdzeń i treść
krwiożercza pustka
wybucham płomieniem śmierci
a cierpienie niesie się echem
po bezmiarach kosmosu
Fałszywy umiera w milionie
Jednooki w hali wysoko wybucha śmiechem
wilk Fenrir połyka księżyc
zawieszony w czarnym morzu
słońce, skażone, by stać się okiem jahwe
teraz gaśnie i ulega rozkładowi
Natura umiera, wydając swe dziecię

daleko stamtąd
marzę daleko od czegokolwiek
by stanąć w obliczu Niczego
Na końcu ścieżki wieczności, po której nie mógł stąpać nikt inny
czystość...całkowitość


***
wokół najponurszych z gór
lasy dawnej ciemności
złe duchy widać we mgle
drzewa i panujący chciwie mrok
są świadome
dzień jest jak życie wobec śmierci

szczyty to królestwo zimy
mróz osiada na każdych wsród bezmiaru
czarnych konarach

w labiryncie w którym zdechłby krzyż
skąd nie widać nieba
wzgórza od narodzin życia
porośnięte gęstwiną, smagane
przez zimny wiatr

drapieżniki wyruszają na łów
i twa śmierć się objawia
w szepcie ciemności (przez moment)
w oczach głodnego krwi wilka


CYKLON B

Śmierć pożre miliony jak lawa
ale to zimno nie pozwoli oddychać
a noc widzieć. Musicie być
strawieni, tak jak boleśnie głodny
lew wreszcie trawi ofiarę
Bowiem człowiek wpycha swoje zmutowane
członki w paszczę własnej głupoty
Samozniszczenie stanie się czystym
zniszczeniem
Niebo uroni łzy i spłyną z gór
jęzory lodu - a ludzka kraina się stanie
krainą wieczystej ciemności i mrozu
Natura objawi się - doskonała
Ożyją duchy starych puszcz,
zawrze morze - zawyją wilki
Krwią zdrajców ziemia będzie opita
taki jej zamysł - koniec człowieka
Poszarpany cień znów stanie się jednym



*****
Gdy dom krzyża płonął
Płomienie buchały pod niebo
W ogniu - wir pustki
I runy w tworzywie nocy

Przed siedzącym na Czarnych Tronie
Ciemność plugawie stara
Tam, gdzie istnieje wieczność
Docierają, stal ich broni
skrwawiona
Przesuwają się gwiazdy



***
Smutek nazwałem próźnią
próżnię nawzałem wszystkim (wszystko niczym)
słowa egzystują poza znaczeniami
znaczenia egzystują poza słowami

otworzyły się wrota do nieskończoności niczego
zapadła noc i oni śpią
najwyższy w życiu stopień
zjednoczenia z Nicością - sobą
ale tylko do śmierci.

Dzielą na dobro i zło nierozerwalną
tkaninę
Spróbuj podzielić najgłębszą ciemność,
najdłużej umierające światło, kolor, niebo
kiedyś podzielę swe żyły.

Niedługo drzewa zaczną tracić liście
które rzekomo mają się odrodzić
kto chce żyć
istnienie...umieraniem
Nierozerwalna jest pustka tuż za
farbą złudzenia.


+++
skowyt wilków
z ciemności smakować krwi
krwią otworzyć przejście

Złem zostanie stopione słońce
Zło pochłonie jasność
chciwi są wracający
martwi dotychczas
zorają świat
i pożrą zdrajców Ziemi

Nihilor