Spotkanie
Wstawał piękny poranek. Karol_Hellruner właśnie się obudził. Postanowił zejść na dół, zjeść coś i iść zapoznać się z miastem, ponieważ przypłynął tu wczoraj wieczorem i był tak zmęczony, że nie miał ochoty zrobić tego wcześniej. Ubrał się, wziął cały ekwipunek, choć było go nie wiele. Podszedł do barmana i poprosił o jajecznice, ponieważ chwilowo nie było go stać na większe wydatki. Usiadł na końcu pomieszczenia i czekał na zamówione jedzenie. Zauważył, że oprócz niego, sprzedawcy i obsługi nie ma nikogo. Po kilku minutach jedzenie było już na stoliku, przy którym siedział. Hellruner podziękował i zabrał się do jedzenia. Kelner popatrzał na niego dziwnie, a to dlatego, że jeszcze nigdy nie widział, aby jakiś barbarzyńca był tak dobrze wychowany. Mężczyzna stał tak jeszcze przez chwile dopóki Karol nie powiedział:
- Dziękuje, może pan już odejść – kelner jeszcze raz popatrzył Hellrunera i odszedł.
Po skończonym posiłku odłożył talerz na blat, jeszcze raz podziękował i wyszedł. Jak na tę porę dnia było nawet chłodno. Karol postanowił, że zwiedzanie zacznie od sklepów. Zapytał pierwszego lepszego przechodnia, gdzie w pobliżu może znaleźć jakiś sklep. Tamten odpowiedział mu, że trzysta metrów za najbliższym zakrętem znajdzie to czego szuka. Ruszył we wskazane przez mężczyznę miejsce. Pięćdziesiąt metrów przed sklepem zobaczył ogromny znak z namalowanym młotem i kowadłem. Karol od razu domyślił się, że zmierza w kierunku kuźni. Kiedy wszedł do środka zobaczył krasnoluda, który najprawdopodobniej wykuwał miecz. Oprócz krasnoluda z młotem znajdowały się tu także różnego rodzaju bronie zawieszone na ścianie, kowadło, gar z zimną wodą, i gorący piec. Karol czekał, aż krasnolud skończy robotę. Kiedy to się stało rzekł:
- Przepraszam, że przeszkadzam, ale chciałbym o coś zapytać –
- Wal śmiało chłopcze – powiedział krasnolud dokładając drewna do pieca.
- Interesuje mnie cena naprawy wielkiego topora – Hell odczepił swój topór od pasa i podał krasnoludowi.
- Facet, ty tą bronią pół królestwa wybiłeś, czy co? – zapytał sprzedawca – Szczerze, to bardziej by ci się opłacało kupić nowy niż naprawiać ten.
- Nie zabardzo jestem z nim zżyty – odpowiedział Hellruner i dodał – No więc jaka będzie cena naprawy?
- Hmmm…. – krasnolud obejrzał dokładnie topór – Jako, że jesteś nowy dostaniesz zniżkę. Niech będzie dwadzieścia sztuk złota.
- Kiedy mogę odebrać moją broń? – Hell zadał kolejne pytanie.
Jeżeli dobrze pójdzie to nawet za cztery godziny – oznajmił krasnolud – Zobaczysz, jak naprawię twoją broń, to będzie wyglądała lepiej niż nowa.
- Dziękuje – powiedział i opuścił budynek.
Tym razem skierował się w stronę targu, który mijał wczoraj szukając karczmy. Targ w Portlandzie był jak na miasto tej wielkości duży. Jako, że było to miasto-port można tu było wiele rzadkich przedmiotów. Jednym z handlarzy, który posiadał takie przedmioty był pewien młody elf, którego stoisko zawsze znajdowało się na uboczu. I to chyba dlatego Karol podszedł do jego stoiska.
- Dzień dobry – powiedział.
- Witaj chłopcze, co podać? – zapytał elf poprawiając swoje włosy.
- Zależy co jest – Karol uśmiechnął się.
- Nie „zależy co jest”, tylko czy cię na to stać – elf także się uśmiechnął.
- Potrzebuje jakiegoś plecaka – rzekł Hellruner.
- Czternaście sztuk złota – odparł sprzedawca.
- Co?! Czternaście sztuk złota za plecak! – wykrzyknął Karol – Za tyle pieniędzy kupie sobie cztery plecaki, chociażby u tego faceta – wskazał na mężczyznę oddalonego o cztery metry.
- Wątpię, wszyscy tu obecni sprzedawcy są moimi podwładnymi i mają ceny o wiele wyższe niż ja – oznajmił elf bawiąc się nożem.
- Dobra niech będzie – Hell wyciągnął czternaście złotych monet i dał elfowi.
- Dziękuje bardzo – elf podał plecak Karolowi – Coś jeszcze?
- Nie – Hellruner odwrócił się i ruszył w stronę karczmy.
- Zapraszam ponownie! – krzyknął elf – Aha, jeszcze jedno! Wszyscy mówią na mnie „Skąpy Elf”!
- Dobrze wiedzieć – pomyślał Karol.
Idąc w stronę karczmy zamyślił się i zderzył się z jakąś czarodziejką, której wyleciały wszystkie zwoje z ręki. Karol pomógł jej wstać i powiedział:
- Przepraszam, ale się za… Mira?! –
- Przepraszam, czy my się znamy - zapytała czarodziejka.
- Nie wcale, to ja Karol_Hellruner – odparł barbarzyńca.
- Hell?! – wykrzyknęła z nie dowierzaniem – To chyba przez te długie włosy cię nie poznałam.
- Możliwe – rzekł Karol i zabrał się za zbieranie zwoi, to samo zrobiła Mira – Skąd się tu wzięłaś?
- Przypłynęłam tu w celu zdobycia większej wiedzy – odpowiedziała dziewczyna – A ty?
- A po co mogłem tu przypłynąć? – Hellruner uśmiechnął się.
- Jeżeli dobrze cię znam to pewnie w poszukiwaniu przygód – oznajmiła elfka, podniosła ostatni zwój i wstała.
- Co będziemy tak rozmawiać na ulicy chodźmy do karczmy – zaproponował Karol.
- Niech będzie – obydwoje poszli do tawerny, w której nocował Hellruner.
- A tak dokładniej to kiedy tu przybyłaś? – zapytał Hell otwierając drzwi.
- Wczoraj wieczorem – Mira weszła jako pierwsza, a dopiero za nią Karol.
- Ja także! Więc jak do cholery mogłem cię nie zauważyć? – zapytał barbarzyńca i usiadł.
- Ciągle siedziałam w swojej kajucie – oznajmiła dziewczyna siadając naprzeciwko towarzysza.
- Aaa… to wszystko wyjaśnia – podszedł do nich kelner i powiedział:
- Coś podać? –
- Mira chcesz coś? Ja stawiam – rzekł Hellruner.
- Nie dzięki, niedawno jadłam, a alkoholu nie pijam – oznajmiła elfka po raz kolejny poprawiając włosy.
- To ja poproszę… - zastanawiał się przez chwile – Jakąś zupę.
- Raz zupa – mężczyzna zapisał to na kartce – To bedzie trzy sztuki złota i siedem srebra.
- Przynajmniej zupa tania – pomyślał i da pieniądze kelnerowi, poczym ten odszedł – Byłaś na targu? – spojrzał na Mirę.
- Tak – odpowiedziała dziewczyna – Pewnie chcesz zapytać, czy spotkałam tego elfa?
- Dokładnie – kelner przyniósł zupę – Szybko, tu gotują – uśmiechnął się i zabrał do jedzenia – kupiłaś coś u niego?
- Nie. Nie dość, ze ma tak drogo to na dodatek proponował mi… - Hellruner się zakrztusił.
- Ech, coraz to więcej takich na tym świecie – Karol wstał – Dobra chodźmy do tego elfa – podniósł talerz z niedokończoną zupą.
- Co chcesz zrobić? – zapytała czarodziejka idąc za Hellrunerem.
- Zobaczysz – położył talerz na ladę – A teraz chodź.
Na targu był duży tłok. Wszyscy zebrali się przy stoisku Skąpego Elfa. Elf coś mówił, jednak Hell i Mira nie słyszeli. Po chwili wszyscy się rozeszli i wrócili do swoich zajęć. Gdy już nikogo nie było Karol podszedł i zapytał po co się wszyscy tu zebrali.
- Ogłaszałem konkurs – odparł sprzedawca – Jeżeli jesteście chętni mogę wam wszystko wytłumaczyć – Karol spojrzał na Mirę, ta skinęła głową.
- Dobra jesteśmy chętni – rzekł Hell.
- Zadanie, które trzeba wykonać polega na zabiciu szefa pewnego gangu, który ma swoją siedzibę około dziesięć kilometrów na wschód od miasta. Zapłacę bardzo dużo, jednak musicie mi udowodnić, że go zabiliście. Najlepiej przynieście mi jego głowę, a nagroda od razu będzie wasza.
- Spodziewałem się czegoś trudniejszego, no ale nie będę narzekał – Karol uśmiechnął się – Idziemy, im szybciej wykonamy to zadanie tym szybciej dostaniemy nagrodę, zresztą musimy być tam przed innymi.
Szli w stronę bramy miasta, gdy Karol nagle wykrzyknął:
- Zapomniałem! -
- Co się stało? – zapytała czarodziejka.
- Nie mam topora, muszę iść go odebrać – zaczął biec w stronę kuźni – Spotkamy się przy bramie!
Wbiegł do kuźni z takim pośpiechem, ze zderzył się z jej właścicielem. Obydwaj upadli na podłogę. Hell wstał i pomógł krasnoludowi zrobić to samo. Barbarzyńca od razu zaczął wypytywać o to, czy jego topór jest gotowy. Mężczyzna odpowiedział twierdząco i po chwili przyniósł topór. Karol wziął swoja broń i wybiegł, jednak po chwili wrócił, ponieważ przypomniał sobie, zez nie zapłacił. Dał krasnoludowi tyle złota, ile był winien, i znów wybiegł. Mira opierała się o bramę. Karol gdy do niej dobiegł przeprosił ja, że tak dużo czasu mu to zajęło. Szli około półtorej godziny, las otaczał ich z każdej strony. Na miejscu nie było niczego oprócz drzew i innej roślinności. Pierwsza odezwała się Mira:
- No zajebiście, i co teraz? –
- Nie martw się zaraz coś wymyś… - potknął się o coś.
Kiedy odzyskał równowagę podszedł, odgarnął liście, i zauważył drewniana klapę, która rozwalił z topora. Zaczęli schodzić po schodach. Szli kilka naście minut w całkowitej ciemności. Gdy wreszcie trafili na drzwi, które o dziwo, były otwarte. Po otwarciu ich oczom ukazał się most, taki, jaki spotyka się nad przepaściami. W sumie to był most nad przepaścią. Pierwszy poszedł Karol. Przeszedł bezpiecznie. Następnie Mira, jednak w połowie drogi dwa topory do rzucania przecięły lina, na których trzymał się most. Karol krzyknął głośno z rozpaczą w głosie:
- NIEEEE!!!! – po chwili odwrócił się i ujrzał przed sobą wysoka postać.
The End
Karol_Hellruner
|