Dawnymi czasy Andrzej Swędrzyński, założyciel listy dyskusyjnej earthdawn-pl napisał artykuł 'Dlaczego gram w ED'. Spowodował tym krótką dyskusję na liście, do której dzisiaj, wiele, wiele dni po jej zakończeniu, chciałbym dorzucić swoje prywatne trzy grosze...
Andrzejowi
Fantasy lubię 'od zawsze'. Tak po prostu. Będąc małą dziewczynką pochłaniałem stosy książek o mężnych wojownikach, elfach, czarodziejach, magii i przygodzie. Inna sprawa, że moją przygodę z rpg zacząłem 'Zewem Cthulthu', ale pomińmy ten drobny szczegół...
Pierwszym systemem jaki prowadziłem był 'Shadowrun'. Szukając na sieci materiałów na sesję znalazłem niepotwierdzoną wzmiankę o SR w settingu fantasy. Pomyślałem sobie 'fajnie, trzeba będzie gdzieś to złapać' i następnego dnia dowiedziałem się ze śp. 'Magii i Miecza', że ED będzie wydawane w Polsce. Tak zaczęła się moja przygoda, która trwa do dzisiaj. Amen.
Dlaczego ED?
Mógłbym powiedzieć, że system ten łączy najlepsze cechy innych. Że ma interesujący setting. Że niespotykane nigdzie indziej rasy. Ale tego nie napiszę.
EarthDawn to cholernie epicki świat. Świat, który budzi się z koszmaru. Świat, pełen nadziei, jednocześnie posiadający jeszcze tkwiące w nim zadry. Barsawia nie jest tak przepełniona brakiem nadziei jak Stary Świat, który dopiero stoi na krawędzi zagłady. Barsawia już tą zagładę przeżyła. A przynajmniej tak wydaje się większości Dawców Imion. Jednak stawiane jest intrygujące pytanie: co stało się z Horrorami? Czy odeszły już na zawsze? Czy może Przebudzenie to tak naprawdę nic więcej jak kolejne ich oszustwo, mające na celu wyciągnięcie Dawców Imion z bezpiecznego schronienia kaerów? Tego nie wie nikt i to w ED fascynuje...
Wyobraźcie sobie powietrzne statki sunące majestatycznie po błękitnym niebie nad morzem lawy. T'skrangi handlujące nad Wężową, obsydian kroczących powoli gościńcem...
Wyobraźcie sobie powietrzne statki sunące majestatycznie po błękitnym niebie nad morzem lawy. T'skrangi handlujące nad Wężową, obsydian kroczących powoli gościńcem...
Świat Barsawii umożliwia nam uczestniczenie we wspaniałej przygodzie, jaką jest odbudowywanie zniszczonego świata. Twórcy zadbali o określoną poetykę, dzięki której nawet najbanalniejszy scenariusz wydaje się być iście hollywoodzką super produkcją. Wiem, że może brzmi to patetycznie, ale tak właśnie odbieram założenia twórców EarthDawna. Niektórym może się to wydawać kiczowate, ale tak spójny świat mi się po prostu podoba.
Właśnie - spójność świata. Jeszcze w żadnym systemie nie spotkałem tak dobrze zbudowanego świata w samej podstawce. Większość systemów, dla zachowania spójności wymaga przynajmniej kilku dodatków, natomiast ED stanowi jakby skondensowaną całość. Dodatki są tylko i wyłącznie dodatkami, nie zaś 'spajaczami' systemu.
Tym kończę moje krótkie rozważania. Za miesiąc postaram się opowiedzieć, jak rozumiem świat EarthDawna.
Póki co pozdrawiam,
Tsalarioth