Opowiadania
Czytelników


Cykle

"Empatia"

Inne

Komentarze

[ Online ]

Powrót do
AMaga




 
 

 

:::: Ti-mon ::::

Na zakończenie...



Świtało już. Zapowiadał się piękny dzień. Na trybunach potężnego 'copilatorium', miejsca gdzie składano ofiary, powoli zapełniały się ławki. Dziś miała się odbyć walka pomiędzy Nomitem z rodziny Omir, a potężnym wojownikiem Luomem. Ich konflikt polegał na niedopełnieniu warunków związania się dzieci z pewnych dwóch rodzin. Głowy owych familii zgodziły się na ślub swoich dzieci, Luoma- zasłużonego wojownika plemienia i Enily- młodziutkiej córki bogatego handlarza niewolników. Wszystko miało się w jak najlepszym porządku, przygotowania do ślubu w pełni trwały, do czasu gdy jeden z członków niższego plemienia o imieniu Nomit zgłosił swój sprzeciw. Szybko okazało się, że Nomit i Enily byli w sobie zakochani, ale z powodu biednego pochodzenia Nomita ukrywali swoją miłość przed rodzicami. Teraz, gdy wszystko wyszło na jaw, Nomit musi stanąć do walki z Luomem. Ma 15 lat...

Niedługo wszystko miało się zacząć, a jego czas wydawał się policzony. Nie miał szans ze znacznie mocniejszym przeciwnikiem- wiedział o tym. Spojrzał na ścianę korytarza prowadzącego na arenę. Była cała szara... jak jego życie. Kochał Enily i nie mógł pozwolić, aby związała się z tym potworem! Ona miała ledwie 14 lat! Prędzej czy później Luom zabiłby ją, a tej myśli Nomit nie mógłby znieść. Wszystko się w nim gotowało, lecz po chwili uspokoił się. Spojrzał w stronę areny. Stał już na niej Luom, potężny i barczysty osobnik jego rasy. Czekał na chwilę kiedy wbije swoją włócznię w ciało Nomita. Dwie, wielkie łzy spłynęły po policzkach młodego, przystojnego chłopca. Wyzwał Luoma na pojedynek, bo chciał zapobiec tragedii. A kto mu pomorze?. Nie było wyjścia z tej sytuacji, a rodzina już dawno się od niego odwróciła. Prawo plemienia było w tej kwestii nieubłagane - musiało dojść do rozlewu krwi.

Otworzyły się wrota. Gdy widzowie zobaczyli wychodzącego Nomita zaczęli krzyczeć, gwizdać i rzucać w niego kamieniami. Nienawiść, którą żywili do małego biedaka dodawała sił starszemu wojownikowi. Luom uśmiechnął się. "To nie potrwa długo"- pomyślał. Nomit uzbrojony we włócznię, powoli zbliżał się do wojownika. Gdy stał w odległości dwóch metrów od niego, przyczaił się i wyczekiwał na atak wroga. Po chwili nieprzyjaciel z okrzykiem złości rzucił się na młodzieńca. Rozpoczęła się dramatyczna obrona Nomita. Luom, dwa razy wyższy i silniejszy nie miał problemów z precyzyjnym uderzaniem i skutecznym rozbijaniu ataków chłopaka. Był szybki i zdecydowany. Pod naporem włóczni nieprzyjaciela, Nomit wywrócił się i natychmiastowo wykonał fikołek w tył. Luom starał się to wykorzystać, wykonał salto w powietrzu, lądując za chłopcem. Teraz wystarczyło tylko zadać decydujący cios, a dzieciak nie miał prawa się obronić. Niestety dla Luoma, Nomit przewidział ten ruch i sparował atak wojownika. Podnosząc się jak najszybciej, starał się przejść do kontrataku, atakując po nogach. Luom odskoczył w tył. W jednej chwili zebrał myśli i przygotował następny atak. Przerzucił włócznię z prawej ręki do lewej. Nomit był już zmęczony, jego nogi drżały jak u przestraszonego królika. Wystarczyło tylko sprawić by popełnił jeden błąd, a zwycięstwo przypadłoby Luomowi. Doświadczony wojownik rozpoczął serię ataków w odsłonięte udo chłopaka. Chłopak zupełnie się tego nie spodziewał. Starał się jeszcze sparować uderzenie, ale sprawił jedynie, że włócznia wypadła mu z rąk. "Był bezbronny" - pomyślał. Spokojnym krokiem zwycięzcy, Luom podszedł do dwa razy młodszego chłopca. Wykonał zamach włócznią i uderzył prosto w brzuch. Paraliż przeszedł po ciele Nomita. Jego oczy pociemniały, sekundy wydawały się godzinami, słyszał za sobą jakieś odgłosy rozwścieczonych osób. Serce biło mu jak opętane, choć coraz wolniej. Luom spojrzał jeszcze raz na twarz młodzieńca, poczym wykonał zamach, kierując ostrze włóczni w twarz. Większość zębów wypadła mu ust, buzię miał zakrwawioną, a nos złamany. Lecz tym razem nie odczuł bólu. Był martwy już wcześniej. Chwilę przed śmiercią przypomniał sobie dzień, kiedy po raz pierwszy spotkał się z ukochaną.

Całe miasto świętowało, Luom był bohaterem plemienia. Przecież zabił małego chłopca...


Ti-mon

okey3@interia.pl


<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^||