|
Na zakończenie...
Świtało już. Zapowiadał się piękny dzień. Na trybunach potężnego
'copilatorium', miejsca gdzie składano ofiary, powoli zapełniały się ławki.
Dziś miała się odbyć walka pomiędzy Nomitem z rodziny Omir, a potężnym
wojownikiem Luomem. Ich konflikt polegał na niedopełnieniu warunków
związania się dzieci z pewnych dwóch rodzin. Głowy owych familii zgodziły
się na ślub swoich dzieci, Luoma- zasłużonego wojownika plemienia i Enily-
młodziutkiej córki bogatego handlarza niewolników. Wszystko miało się w jak
najlepszym porządku, przygotowania do ślubu w pełni trwały, do czasu gdy
jeden z członków niższego plemienia o imieniu Nomit zgłosił swój sprzeciw.
Szybko okazało się, że Nomit i Enily byli w sobie zakochani, ale z powodu
biednego pochodzenia Nomita ukrywali swoją miłość przed rodzicami. Teraz,
gdy wszystko wyszło na jaw, Nomit musi stanąć do walki z Luomem. Ma 15
lat...
Niedługo wszystko miało się zacząć, a jego czas wydawał się policzony. Nie
miał szans ze znacznie mocniejszym przeciwnikiem- wiedział o tym. Spojrzał
na ścianę korytarza prowadzącego na arenę. Była cała szara... jak jego
życie. Kochał Enily i nie mógł pozwolić, aby związała się z tym potworem!
Ona miała ledwie 14 lat! Prędzej czy później Luom zabiłby ją, a tej myśli
Nomit nie mógłby znieść. Wszystko się w nim gotowało, lecz po chwili
uspokoił się. Spojrzał w stronę areny. Stał już na niej Luom, potężny i
barczysty osobnik jego rasy. Czekał na chwilę kiedy wbije swoją włócznię w
ciało Nomita. Dwie, wielkie łzy spłynęły po policzkach młodego, przystojnego
chłopca. Wyzwał Luoma na pojedynek, bo chciał zapobiec tragedii. A kto mu
pomorze?. Nie było wyjścia z tej sytuacji, a rodzina już dawno się od niego
odwróciła. Prawo plemienia było w tej kwestii nieubłagane - musiało dojść do
rozlewu krwi.
Otworzyły się wrota. Gdy widzowie zobaczyli wychodzącego Nomita zaczęli
krzyczeć, gwizdać i rzucać w niego kamieniami. Nienawiść, którą żywili do
małego biedaka dodawała sił starszemu wojownikowi. Luom uśmiechnął się. "To
nie potrwa długo"- pomyślał. Nomit uzbrojony we włócznię, powoli zbliżał się
do wojownika. Gdy stał w odległości dwóch metrów od niego, przyczaił się i
wyczekiwał na atak wroga. Po chwili nieprzyjaciel z okrzykiem złości rzucił
się na młodzieńca. Rozpoczęła się dramatyczna obrona Nomita. Luom, dwa razy
wyższy i silniejszy nie miał problemów z precyzyjnym uderzaniem i skutecznym
rozbijaniu ataków chłopaka. Był szybki i zdecydowany. Pod naporem włóczni
nieprzyjaciela, Nomit wywrócił się i natychmiastowo wykonał fikołek w tył.
Luom starał się to wykorzystać, wykonał salto w powietrzu, lądując za
chłopcem. Teraz wystarczyło tylko zadać decydujący cios, a dzieciak nie miał
prawa się obronić. Niestety dla Luoma, Nomit przewidział ten ruch i sparował
atak wojownika. Podnosząc się jak najszybciej, starał się przejść do
kontrataku, atakując po nogach. Luom odskoczył w tył. W jednej chwili zebrał
myśli i przygotował następny atak. Przerzucił włócznię z prawej ręki do
lewej. Nomit był już zmęczony, jego nogi drżały jak u przestraszonego
królika. Wystarczyło tylko sprawić by popełnił jeden błąd, a zwycięstwo
przypadłoby Luomowi. Doświadczony wojownik rozpoczął serię ataków w
odsłonięte udo chłopaka. Chłopak zupełnie się tego nie spodziewał. Starał
się jeszcze sparować uderzenie, ale sprawił jedynie, że włócznia wypadła mu
z rąk. "Był bezbronny" - pomyślał. Spokojnym krokiem zwycięzcy, Luom podszedł
do dwa razy młodszego chłopca. Wykonał zamach włócznią i uderzył prosto w
brzuch. Paraliż przeszedł po ciele Nomita. Jego oczy pociemniały, sekundy
wydawały się godzinami, słyszał za sobą jakieś odgłosy rozwścieczonych osób.
Serce biło mu jak opętane, choć coraz wolniej. Luom spojrzał jeszcze raz na
twarz młodzieńca, poczym wykonał zamach, kierując ostrze włóczni w twarz.
Większość zębów wypadła mu ust, buzię miał zakrwawioną, a nos złamany. Lecz
tym razem nie odczuł bólu. Był martwy już wcześniej. Chwilę przed śmiercią
przypomniał sobie dzień, kiedy po raz pierwszy spotkał się z ukochaną.
Całe miasto świętowało, Luom był bohaterem plemienia. Przecież zabił małego
chłopca...
Ti-mon
okey3@interia.pl
<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^||
|