<< Nirvana: "In Bloom" >>
teledysk
Nirvany nikomu przedstawiać nie trzeba, gdyż tę nazwę zna
każdy. Znana była z genialnych kompozycji, buntu i
niewiarygodnie charyzmatycznego lidera. Dla mnie ponadto Nirvana
była grupą, która nakręcała psychodeliczne, czasami wręcz
szalone teledyski. "Smells Like Teen Spirit" wywołał
niemałą sensację, "Come As You Are" był zakręcony
jak Marcowy Zając po wypaleniu kilograma maryśki, a "In
Bloom" był... no właśnie, zaraz się dowiecie.
Już od początku teledysk wydaje się dziwny. Widzimy ramy i ekran starego, czarno-białego telewizora, a w nim koncert Nirvany. Koncert dość nietypowy - na widowni siedzą głównie dzieciaki a Kurt i reszta bandy wchodzą na scenę obleczeni w eleganckie smokingi. Podczas grania zachowują się strasznie nienaturalnie - ślicznie i niewinnie się uśmiechają, ich ruchy są anemiczne, Kurt ledwie otwiera usta do śpiewu i delikatnie muska palcami struny gitary. Wszystko jest niczym z bajki dla grzecznych dzieci. Ale wtedy zaczyna się refren... i totalna rozpierducha :). Chłopaki demolują wszystko, co nawinie im się pod rękę (lub nogę), piękna sceneria zamienia się ruinę, w powietrzu fruwają szczątki gitar oraz fragmenty perkusji. Zaczyna się kolejna zwrotka i chłopcy się uspakajają... po to tylko, by za chwilę znów zacząć szaleć. Scena wygląda jakby nawiedziło ją tornado i dwa trzęsienia ziemi naraz, Kurt ubrany w białą sukienkę zatacza się na niej (scenie, nie sukience) nieudolnie próbując zrobić piruet, pozostała dwójka stara się zdemolować to, co do tej pory dziwnym trafem umknęło ich niszczycielskim dłoniom. Zabawa na całego. Dzieci na widowni wrzeszczą z radości. Szkoda, że utwór tak szybko się kończy.
"In Bloom" jest teledyskiem całkowicie szalonym. Kurt wygląda przezabawnie, gdy udaje takiego słodkiego i niewinnego chłopczyka. Brak kolorów wcale nie wpływa ujemnie na wrażenia wizualne, a zachowanie Nirvany na scenie wywoła niepowstrzymany wybuch śmiechu u największego nawet smutasa. Musicie to zobaczyć. :)
OCENA: 9/10
Kulturny << kulturny@interia.pl >>
PS. Pozdrowienia dla In Bloom - redaktorki Nirvana Corner. :)