Tool - AEnima

Zespół- Tool
Album- "AEnima"
Czas trwania- 77 min.
Data wydania- 1.10.1996 r.
Gatunek- rock progresywny
Skład zespołu:
Maynard James Keenan- wokal, dziwny wygląd itp.
Adam Jones- gitara
Justin Chancellor- bas
Danny Carey- perkusja
Producent: David Botrill (m.in. King Crimson)
Jak trudno jest napisać reckę ulubionej płyty wie każdy, kto choć raz próbował to zrobić. Na dodatek materiał który składa się na ten album, to muzyka ciężka do opisania w konwencjonalny sposób- zatem bez bluzgów i dziwnych prezentów na maila proszę:)
Według mnie "Aenima" to najlepszy album kapeli z L.A.
Wiele osób kojarzy go zapewne z singlowym "Stinkfist"- chyba najbardziej konwencjonalnym (choć także bardzo ciekawym) utworem w tym "zestawie".
Cała "Aenima" utrzymana jest w średnim tempie. Na płycie zawarto sporo przerywników i eksperymentów muzycznych choćby w postaci "Intermission"- to "coś" zawsze wprawia mnie w dobry humor :) Największymi atutami Tool'a są KLIMAT, różnorodność brzmień (świetne, ostre riffy Jonesa,ciekawy bas Chancellor'a, bogate brzmienie perkusji Carey'a) i niepowtarzalny, melodyjny wokal Keenan'a. Miłośnicy napierdalania w instrumenty i zdzierania gardła mogą sobie odpuścić tę płytę. Ponadto, rzadko występuje tu tradycyjny podział "zwrotka-refren-zwrotka"-wszystkie kawałki są zbudowane w nowatorski, ciekawy sposób.
Okiej, teraz krótki opis każdego z kawałków.
"Stinkfist"- bardzo medolyjny utwór, jeden z szybszych na tym albumie.Wokal w zwrotkach ciekawie przefiltrowany, ciekawa gitara.Kawałek łatwo przyswajalny-co tu dużo pisać, po prostu wymarzony singiel.
"Eulogy"- za ten kawałek gotów jestem postawić Keenan'owi i spółce pomnik. "Eulogy" jest po prostu niesamowity! Cholernie długo się rozkręca (coś około 2 minuty), ale jak już się zacznie... ojjj. Znowu mamy filtr na wokalu ale tylko chwilowo. Tym, którym nie spodobają się zwrotki, wynagrodzi wszystko refren, który ewidentnie wgniata w glebę i nie pozwala wyjść. Nie chodzi tu może o "ciężar" ale o melodyjność i to trudne do określenia "coś."Wokal Maynarda chwyta za sece a Adam posługuje się wiosłem w mistrzowski sposób. "Eulogy" słucham już spory kawał czasu z niezmienną przyjemnością. Miodzio! "Dycha" jak w mordę strzelił!
"H."- czyli kolejny po "Eulogy" kawałek dla przeciwników Kościoła. Utwór posiada świetny, melancholijny początek- zwłaszcza po wejściu perkusji. Usypiający głos dopełnia wizerunku tej piosenki- pociąć się przy niej można... Co nie zmienia faktu że jest to bardzo udana kompozycja.
"Forty-six & two"- trochę słabszy niż poprzednicy ale nadal na wysokim poziomie. Tradycyjnie- interesujący początek i wylewająca się strumieniem melancholia. "46 & 2" najlepiej słuchać siedząc wygodnie w głębokim fotelu w domowym zaciszu.
"Hooker With A Penis"- jeśli ktoś uważa że Tool nie gra szybkich kawałków bo nie umie, to ten utwór zweryfikuje jego zdanie. Miłośnicy ostrego, rockowego grania powinni być z niego zadowoleni. To od "Hooker..." zacząłem przygodę z tą kapelą. Polecam go także ludziom, którzy jeszcze nie słyszeli Tool'a. Jedyne co może się nie podobać, to trochę przydługi fragment w którym Maynard krzyczy "Fuck you, buddy!". Innych "kwiatków" nie uświadczyłem.
"Jimmy"- każdy album posiada jakiś słabszy element. W tym przypadku, jest nim "Jimmy". Jakoś nie potrafię się do niego przekonać... Jest trochę niemrawy, ciągnie się to jakoś bez żadnego przełomowego momentu. Mimo wszystko nie drażni uszu i w tle może sobie lecieć.
"Die Eier von Satan"- przez jakiś czas zastanawiałem się czy w ogóle go oceniać, bo jest on raczej kolejnym żartem ze strony muzyków. Ale słucha się miło. Brzmi to jakby było nagrywane w cyrku. Koleś nawija coś w języku naszych zachodnich "przyjaciół", perkusja jakby puszczona od tyłu, a Jones to chyba grzebieniem jeżdził po strunach:) Gdy sięgnąłem po tłumaczenie, okazało się że tekstem piosenki jest przepis na jakieś ciasteczka. Zwą się one "jaja szatana". Interesujące...
"Pushit"- drugi kapitalny ( bynajmniej dla mnie) utwór na "Aenimie". .Po raz kolejny na wyróżnienie zasługuje wokal- wiadomo czyja to sprawka. Ktoś to kiedyś nazwał suitą. Chyba coś w tym jest. Warto posłuchać!
"Aenema"- jak to zazwyczaj bywa, tytułowy utwór jest jednym z najlepszych na płycie. Tutaj powodem wysokiej oceny jest m.in. ciekawy riff. "Aenema"- zresztą jak każdy utwór tego zespołu- jest bardzo urozmaicona. Doskonale kontrastują ze sobą początek i koniec utworu- gdy słuchałem go na kasecie po raz pierwszy byłem pewien, że słucham dwóch różnych kawałków. Krótko mówiąc- odlot.
"Third Eye"- z kolei o tym kawałku niewiele da się powiedzieć- tego trzeba posłuchać ( chociaż gdyby każdy recenzent tak pisał to czytanie takich art'ów straciło by sens)! Powiem tylko tyle, że utwór zaczyna się od wypowiedzi jakiegoś amerykańskiego komika zaproszonego przez artystów.
Jak widać, album nie zawiera słabych utworów(tylko jeden jest przeciętny, zważywszy na umiejętności tego bandu ). Denerwować może też nadawanie tytułów przerywnikom muzycznym (np. Useful Idiot)- ktoś kto nie zna zawartości albumu, może mylnie określić ilość utworów.
Muzycy z Tool'a są perfekcjonistami- potrafią siedzieć całymi dniami nad jednym riffem itp. To zresztą słychać. Jest to jeden z powodów dlaczego ich płyty ukazują się tak rzadko ( jest to jeden z powodów dlaczego między "Aenimą" a "Lateralusem" jest prawie 5 lat przerwy ) Jeśli uważasz się za fana ambitnej, rockowej muzyki- MUSISZ mieć tę płytę w swojej kolekcji.
Spis utworów i moja ocena:
1. Stinkfist 10-/10
2. Eulogy 10/10
3. H. 9/10
4. Useful Idiot ---
5. Forty-six & two 8/10
6. Message For Harry Manback ---
7. Hooker With A Penis 9/10
8. Intermission ---
9. Jimmy 6+/10
10. Die Eier von Satan 7-/10
11. Pushit 10-/10
12. Cesaro Summability ---
13. Aenema 9+/10
14. Ions(-) ---
15. Third Eye 9/10
Ocena: 10-/10
P.S: Wiem,że ze zdjęciem jest coś nie tak... :)
P.S 2:Jakieś uwagi lub krytyka? Pisz na maila- "To, co cię nie zabije, uczyni cię mocniejszym".